Armin van Buuren na Warsaw Music Festival 2026. Wielkie święto fanów muzyki trance
Armin van Buuren to postać, której nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi muzyki elektronicznej. Wszystko zaczęło się od małej audycji radiowej pod tytułem „A State of Trance”, która przez ćwierć wieku przerodziła się w potężną markę znaną na każdym kontynencie. Z okazji 25-lecia tego programu DJ organizuje specjalne wydarzenia na całym świecie. Po wielkiej imprezie w Rotterdamie przyszedł czas na Polskę. Muzyk pojawi się w Warszawie w ramach Warsaw Music Festival, który jest nową i ważną imprezą na mapie stolicy. Wydarzenie to nie ogranicza się do kilku dni, ale jest rozciągnięte na niemal cały czerwiec, a jeden z kluczowych dni będzie należał właśnie do holenderskiego króla trance.
Nie wiem zupełnie, jak na to odpowiedzieć, bo nie czuję, żebym był żywą legendą. Ale jestem bardzo wdzięczny za to, gdzie jestem i super wdzięczny za wszystkich fanów, którzy przyjeżdżają bawić się do mojej muzyki. A w takie weekendy jak ten, czuję się tak, jakbym miał urodziny i trochę tak jest, bo świętuję 25-lecie swojego programu radiowego. A to, że jestem otoczony swoimi fanami i słuchaczami powoduje, że czuję się tak, jakbym wyprawiał urodziny na 22 tysiące osób - powiedział Armin van Buuren w rozmowie z prezenterką Radia Eska.
Dla fanów, którzy nie mogli pojawić się w Holandii, występ w Warszawie będzie idealną okazją, by poczuć tę wyjątkową energię na żywo. Armin van Buuren nie będzie na scenie sam, ponieważ w ramach świętowania jubileuszu zaprosił do współpracy także innych DJ-ów.
Łzy na scenie i wdzięczność dla fanów. Co czuje Armin van Buuren podczas występów?
Mimo statusu światowej gwiazdy, Armin van Buuren pozostaje człowiekiem bardzo skromnym i wrażliwym. Podczas wywiadu przyznał, że praca DJ-a to dla niego nie tylko zawód, ale przede wszystkim życiowa pasja. Muzyk bardzo przeżywa każdy kontakt z publicznością, a reakcje fanów na nowe utwory są dla niego kluczowe. Okazuje się, że nawet po tylu latach na scenie, emocje potrafią go kompletnie rozbroić. Artysta podkreśla również, że jego sukces to nie tylko jego zasługa, ale wynik pracy całego zespołu ludzi, którzy wspierają go na każdym kroku.
To bardzo miłe i nawet trochę mnie zawstydza. Nie wiem do końca, jak na to odpowiedzieć. Ale jestem bardzo wdzięczny za to, co dostaję od swoich fanów z całego świata. [...] Muzyka to całe moje życie i pasja, i kiedy wypuszczam tylko nowy kawałek, nie mogę doczekać się reakcji tego, co powiedzą słuchacze. Takie momenty jak ten są bardzo emocjonalne, dlatego że wczoraj, kiedy grałem swój set, zdarzyło mi się płakać pośród tylu fanów - wyznał muzyk.
Wypowiedzi te pokazują, że za wielką marką kryje się człowiek, który wciąż potrafi cieszyć się muzyką jak dziecko w sklepie z cukierkami. To właśnie to autentyczne podejście sprawia, że jego program radiowy przetrwał tak długo i wciąż przyciąga miliony słuchaczy przed głośniki i na stadiony.
Restrykcyjna dieta i brak używek. Jak Armin van Buuren dba o formę przed koncertem?
Wiele osób kojarzy świat DJ-ów z nieustannymi imprezami, alkoholem i brakiem snu. Armin van Buuren całkowicie przeczy temu stereotypowi. Aby móc występować na najwyższym poziomie i wytrzymywać trudy wielogodzinnych setów, muzyk prowadzi bardzo higieniczny tryb życia. Traktuje on swoje występy jak sport zawodowy, co wiąże się z konkretnymi wyrzeczeniami. Zdrowe jedzenie, odpowiednia ilość snu oraz regularne treningi to u niego codzienność. Z tego powodu fani, którzy chcieliby ugościć go polskimi pierogami, mogą być zawiedzeni.
Prawdopodobnie zjem coś z mojej diety. Jak wiesz, stosuję dietę Men's Health już od naprawdę wielu lat, więc zero pierogów. Traktuję bycie DJ-em jako sport zawodowy, więc jeśli chcę grać najlepsze sety, muszę się wysypiać, trenować i jeść zdrowo. Nie byłbym w stanie siedzieć tu i z tobą rozmawiać o tej godzinie, gdybym pił alkohol czy brał różnego rodzaju używki albo jadł śmieciowe jedzenie - wyjaśnił DJ w wywiadzie dla Eska Music News.
Choć tradycyjne mączne potrawy nie wchodzą w grę, artysta wykazał zainteresowanie inną polską potrawą. Zainspirowany rozmową z dziennikarką obiecał, że podczas wizyty w Warszawie spróbuje tatara, czyli siekanej wołowiny z dodatkami. Ze względu na wysoką zawartość białka, to danie idealnie wpisuje się w jego sportowy jadłospis. Występ Armina van Buurena w stolicy będzie zatem nie tylko wydarzeniem muzycznym, ale też okazją dla artysty do poznania nowych, polskich smaków w wersji fit.