Spis treści
Agata Steczkowska jako darmowa opiekunka? Mocne słowa o dorastaniu
Przez długi czas nazwisko Steczkowskich uchodziło za synonim sukcesu artystycznego i silnych więzów rodzinnych. Dziewięcioro uzdolnionych muzycznie dzieci budziło podziw. Jak się jednak okazuje, rzeczywistość bywała znacznie bardziej skomplikowana. Agata Steczkowska, uznana kompozytorka, dyrygentka i pierwsza z pociech Stanisława i Danuty, postanowiła przerwać milczenie na temat swojej młodości. Goszcząc u Moniki Richardson w jej podcaście "Przełomy", najstarsza siostra Justyny Steczkowskiej opowiedziała o niełatwej roli, jaką przyszło jej odegrać. Z jej relacji wynika, że bardzo szybko musiała pożegnać się z dzieciństwem i wejść w dorosłość.
Zobacz też: Justyna Steczkowska jest córką księdza? Siostra zdradziła skandaliczną prawdę o ich ojcu
Trudne relacje z rodzeństwem. Agata Steczkowska o braku wdzięczności
Artystka w wywiadzie zaznaczyła, że już jako kilkulatka musiała wziąć na swoje barki zadania przypisywane dorosłym. Zamiast cieszyć się zabawą, zajmowała się resztą rodzeństwa i wspierała rodziców w domowych obowiązkach.
Ja nie miałam swojego życia. Od 7. roku życia stałam się osobą, która miała odpowiedzialność dorosłej osoby - wyznała w szczerej rozmowie.
Zauważyła przy tym, że w domach z dużą liczbą dzieci często najstarsze z nich przejmuje funkcje opiekuńcze. W jej sytuacji przybrało to jednak skrajną formę.
Nie tylko byłam niańką bezpłatną. Byłam też guwernantką - przyznała kobieta w rozmowie z Moniką Richardson dla "Faktu".
Agata Steczkowska wyznała, że jej rola w domu bardziej przypominała funkcję trzeciego rodzica, co bezpośrednio wpłynęło na to, jak kształtowały się jej kontakty z resztą rodzeństwa w późniejszych latach.
Nie mam więzi z moim rodzeństwem tak normalnie, jak się ma. Dlatego, że normalne dziecko nie pyskuje rodzicom, bo wie, że bez nich nie przetrwa. Ale do najstarszej siostry już tak. Wszystko, co złe, było na mnie - wyznała.
Wiele emocji wywołał również wątek dotyczący docenienia jej wysiłków. Dyrygentka wprost stwierdziła, że młodsi bracia i siostry nie dostrzegali jej poświęcenia.
Moje rodzeństwo nie jest mi wdzięczne, dlatego że uważają, że to im się należało, bo ja byłam najstarsza - wyznała.
Jednocześnie Steczkowska podkreśliła, że nie żąda hołdów ani specjalnego uznania, wierząc, że do pewnych refleksji każdy musi dojrzeć samodzielnie. W podcaście nawiązano też do historii samej rodziny. Wcześniej najstarsza córka opisała burzliwe losy i niekonwencjonalne początki związku swoich rodziców w publikacji "Steczkowscy. Miłość wbrew regule. Osobista biografia rodziny".
Zobacz też: Agata Steczkowska o mamie: Już nie cierpi