Spis treści
Adrian Szymaniak chorował na nowotwór mózgu
W lipcu 2025 roku Adrian Szymaniak trafił do szpitala, gdzie usłyszał dramatyczną diagnozę: glejak IV stopnia. To jedna z najbardziej złośliwych i agresywnych form nowotworu mózgu. Lekarze od razu musieli wdrożyć bardzo intensywne i skomplikowane leczenie.
Uczestnik trzeciej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" przeszedł dwie poważne operacje, podczas których usunięto guza. Następnie poddano go radioterapii i chemioterapii. Cały proces leczenia trwał przez wiele kolejnych miesięcy, a pacjent cały czas walczył.
Bliscy Adriana założyli specjalną zbiórkę pieniędzy, aby sfinansować kosztowne leczenie i niezbędną opiekę. W opisie zbiórki dokładnie opisano, jak wygląda walka z chorobą. Mężczyzna poddawał się między innymi innowacyjnej terapii TT Fields, a jego stan wymagał stałej opieki specjalistów i intensywnej rehabilitacji.
Choroba u uczestnika "Ślubu od pierwszego wejrzenia" powróciła
Przez pewien czas wydawało się, że leczenie przynosi efekty, a stan Adriana się stabilizuje. W marcu 2026 roku małżeństwo poinformowało, że wyniki badań kontrolnych są obiecujące i dają nadzieję na poprawę sytuacji.
Niestety, kilka miesięcy później stan zdrowia Adriana ponownie się pogorszył. W lipcu 2026 roku, zaledwie rok po pierwotnej diagnozie, rodzina przekazała smutną wiadomość o nawrocie choroby. Mężczyzna wciąż deklarował jednak chęć walki i kontynuacji leczenia.
W aktualizacjach zbiórki rodzina pisała, że po całej serii dotychczasowych zabiegów – operacjach, chemio- i radioterapii oraz terapii TT Fields – nowotwór zaatakował ponownie. Adrian musiał przejść kolejną, bardzo skomplikowaną operację usunięcia nowego ogniska choroby. Następnie zastosowano u niego stereotaktyczną radioterapię.
Adrian Szymaniak zmagał się z potężnym osłabieniem
Niedawno rodzina informowała, że po kolejnym pobycie w szpitalu Adrian przebywał w domu, pod czujnym okiem wykwalifikowanego zespołu medycznego. Otrzymywał całodobową pomoc lekarzy, pielęgniarek, opiekunów i fizjoterapeutów. Dom przystosowano specjalnie do jego potrzeb, wyposażając go w niezbędny sprzęt medyczny i rehabilitacyjny.
W opisie zbiórki Anita dzieliła się także informacjami o osłabieniu męża, z którego choroba powoli wysysała resztki sił. Paradoksalnie, to nie perspektywa kolejnych operacji czy wyniszczającej chemioterapii przerażała Adriana najbardziej. Jak relacjonowała rodzina, najbardziej bolała go myśl, że może nie doczekać momentu, w którym zobaczy, jak dorastają jego dzieci.
Adrian Szymaniak nie żyje. Rodzina wydała oświadczenie
Wiadomość o śmierci Adriana jako pierwsza przekazała jego żona, Anita. W oświadczeniu opublikowanym 5 września rodzina zaapelowała o uszanowanie ich prywatności w tym trudnym czasie. Pogrzeb mężczyzny będzie miał charakter zamknięty. Bliscy wystosowali także apel do przedstawicieli mediów, prosząc o niepojawianie się na uroczystości, powstrzymanie się od robienia zdjęć i nagrań oraz niepublikowanie żadnych materiałów z ceremonii pożegnalnej.
Choć w oficjalnym oświadczeniu nie podano bezpośredniej przyczyny zgonu, wiadomo, że od ponad roku Adrian toczył nierówną walkę z glejakiem IV stopnia.