- Mszyce to wyjątkowo uciążliwe owady, które po zimowaniu masowo atakują nasze uprawy.
- Wczesnowiosenny zabieg z użyciem parafiny skutecznie powstrzymuje rozwój szkodników.
- Zamiast chemii ze sklepu, z powodzeniem przygotujesz własny preparat na bazie oleju rzepakowego, wody oraz szarego mydła.
- Odpowiednia technika oprysku zagwarantuje bezpieczeństwo i zdrowy wzrost Twoich roślin.
Wiosenny oprysk na mszyce zapobiegnie inwazji szkodników
Szkodniki te błyskawicznie reagują na wiosenne ocieplenie. Złożone jeszcze jesienią jaja bez problemu przetrwały zimowe miesiące w najtrudniej dostępnych zakamarkach roślin. Kiedy tylko słońce zaczyna mocniej przygrzewać, wygłodniałe mszyce ruszają na żer.
Każdy miłośnik zieleni doskonale zna ten problem. Owady te atakują niemal wszystkie gatunki, od krzewów owocowych, przez pomidory i ogórki, aż po ozdobne róże czy balkonowe kwiaty doniczkowe. Głównym sygnałem alarmowym są ciemne skupiska larw oblepiające łodygi. Bardzo często towarzyszą im mrówki, które żyją z mszycami w ścisłej symbiozie.
Reakcja musi być natychmiastowa. Mszyce bezlitośnie wysysają soki z roślin, co drastycznie hamuje ich wzrost, niszczy plony, a w skrajnych sytuacjach doprowadza do całkowitego uschnięcia. Przedwiośnie to idealny moment na wykonanie profilaktycznego oprysku z wykorzystaniem olejów parafinowych. Taka mieszanka jest całkowicie bezpieczna dla budzącej się flory, ale zabójcza dla owadów. Olej tworzy na nich lepką powłokę, która natychmiast odcina dopływ tlenu. Możesz sięgnąć po gotowe sklepowe preparaty lub stworzyć własny roztwór. Wystarczy rozpuścić 15 mililitrów zwykłego oleju rzepakowego w litrze wody, dodając do tego odrobinę sody oczyszczonej bądź szarego mydła. Dokładnie pokryj tą miksturą wszystkie pędy, liście i łodygi.
Kluczowa jest również pogoda. Zabiegi ochronne przeprowadzaj wyłącznie w suche i słoneczne dni, najlepiej wczesnym rankiem lub późnym popołudniem. Silne słońce w połączeniu z cieczą mogłoby poparzyć delikatne, młode listki. Z kolei deszcz natychmiast zmyje nałożoną warstwę ochronną, co wymusi ponowne powtórzenie całej procedury.