I choć do momentu składania aplikacji może być jeszcze daleko, to właśnie teraz warto zacząć tę możliwość spokojnie poznawać. Międzynarodowe studiowanie nie jest bowiem jedną, uniwersalną ścieżką. Inaczej wygląda edukacja w Stanach Zjednoczonych, inaczej w Wielkiej Brytanii, Holandii czy innych krajach europejskich. Różnią się programy, sposób prowadzenia zajęć, poziom samodzielności, możliwości łączenia kierunków, a także codzienne życie studenta.
Dlatego pierwszym krokiem nie powinno być otwieranie rankingu uczelni i wybieranie najbardziej rozpoznawalnych nazw. Najpierw warto przyjrzeć się samemu uczniowi. Co go naprawdę interesuje? W jakim środowisku najlepiej się rozwija? Czy woli dużą uczelnię i międzynarodowy kampus, czy bardziej kameralne miejsce? Czy odpowiada mu duża samodzielność, czy potrzebuje bardziej uporządkowanej struktury nauki? Takie pytania często mówią więcej niż miejsce uczelni w zestawieniu.
Z mojego doświadczenia wynika, że świadoma decyzja o studiach za granicą zaczyna się właśnie od rozeznania, a nie od samej aplikacji. Warto sprawdzić różne kraje, kierunki i modele studiowania, porozmawiać z osobami, które już studiują za granicą, uczestniczyć w dniach otwartych czy spotkaniach organizowanych przez uczelnie. Jeśli jest taka możliwość, dobrze również odwiedzić kampus i zobaczyć, jak wygląda codzienne życie w miejscu, które wcześniej znało się tylko z internetu.
Ważne jest też, żeby dać sobie prawo do zmiany zdania. Uczeń może zacząć od pomysłu studiów w Londynie, a po kilku miesiącach odkryć, że bardziej odpowiada mu Holandia, Stany Zjednoczone albo dobra uczelnia w Polsce. Celem nie powinno być samo „wyjechanie na studia”, ale znalezienie środowiska, w którym młody człowiek będzie miał najlepsze warunki do rozwoju.
Początek roku szkolnego jest więc dobrym momentem na budowanie mapy możliwości. Bez presji podejmowania natychmiastowych decyzji, ale też bez odkładania wszystkiego na ostatnie miesiące przed maturą. Im więcej uczeń wie o dostępnych ścieżkach, tym łatwiej później ocenić, które z nich są rzeczywiście dla niego.
W tym procesie ważną rolę mają również rodzice. Mogą pomagać w szukaniu informacji, zadawać pytania i wspierać w porządkowaniu różnych możliwości. Warto jednak pamiętać, że ostatecznie to młody człowiek będzie na tej uczelni studiował, mieszkał w innym kraju i budował tam swoje życie. Dlatego jego potrzeby i gotowość do takiego kroku powinny pozostać w centrum całej decyzji.
Studia za granicą zaczynają się więc dużo wcześniej niż wypełnienie pierwszego formularza aplikacyjnego. Zaczynają się od ciekawości, poznawania możliwości i świadomego pytania: gdzie i w jaki sposób chcę się rozwijać? Początek roku szkolnego to bardzo dobry moment, żeby właśnie od tego zacząć.
Komentarz ekspercki: Monika Świtakowska-Tebeau, ekspertka ds. edukacji międzynarodowej i rekrutacji na zagraniczne uczelnie, doradczyni edukacyjna, REACH Admission Advisors.