Gdy in vitro się nie udaje - co dalej? Eksperci wyjaśniają dostępne możliwości

Ponad 52 tys. par zakwalifikowanych do rządowego programu in vitro, blisko 31 tys. uzyskanych ciąż i niemal 16 tys. urodzonych dzieci – tak po dwóch latach wyglądał bilans programu w Polsce . Nie każda procedura kończy się jednak ciążą za pierwszym razem. Eksperci podkreślają: jedno, a nawet kilka niepowodzeń nie musi oznaczać końca możliwości leczenia.

Zasmucona para siedzi na łóżku. O tym, co robić, gdy in vitro się nie udaje, przeczytasz na Eska.
Autor: PECalling/ Materiały prasowe

Niepowodzenie jednej czy nawet kilku prób nie przesądza o dalszych szansach pary – najnowsze analizy pokazują, że wraz z kolejnymi transferami rośnie szansa na urodzenie dziecka[1]. Jednocześnie każda zakończona procedura dostarcza informacji, które lekarz może wykorzystać przy planowaniu dalszego leczenia. W zależności od indywidualnej sytuacji pary kolejnym krokiem może być modyfikacja dotychczasowego postępowania, pogłębienie diagnostyki lub rozważenie innych dostępnych możliwości.

Dlaczego in vitro nie zawsze się udaje?

In vitro to proces składający się z szeregu etapów, a na jego ostateczny wynik wpływa wiele czynników. Znaczenie ma m.in. to, jak organizm pacjentki odpowiada na stymulację, ile udaje się uzyskać dojrzałych komórek jajowych i jaka jest ich jakość. Kolejnymi etapami są zapłodnienie, rozwój zarodków, ich transfer do macicy i implantacja.

Kiedy analizujemy nieudaną procedurę, patrzymy na nią etap po etapie. Czy udało nam się uzyskać odpowiednią liczbę komórek jajowych? Ile z nich było dojrzałych? Jak przebiegło zapłodnienie? Czy zarodki rozwijały się prawidłowo i czy doszło do implantacji? Na każdym z tych etapów mogą pojawić się czynniki, które wpłyną na ostateczny wynik leczenia. Nieudana procedura nie oznacza jednak, że kolejne podejście musi zakończyć się tak samo. Po pierwszym cyklu wiemy już o konkretnej parze znacznie więcej i możemy tę wiedzę wykorzystać przy planowaniu dalszego leczenia – wyjaśnia lek. Janusz Pałaszewski, specjalista ginekologii i położnictwa, ordynator Kliniki INVICTA w Warszawie.

Niepowodzenie nie oznacza końca możliwości

Nieudany transfer – także kolejny – nie przesądza o wyniku całego leczenia. Najnowsze analizy dużych grup pacjentek pokazują, że wraz z kolejnymi transferami rośnie szansa na powodzenie procedury. W badaniu opublikowanym w 2025 roku, obejmującym ponad 11 tys. kobiet i ponad 31 tys. transferowanych zarodków, skumulowany odsetek żywych urodzeń wynosił 51,1 proc. po trzech transferach, 68,3 proc. po sześciu i 78 proc. po dziesięciu[1]. Warto jednak pamiętać, że tych wartości nie można odnosić wprost do każdej pacjentki – szanse na powodzenie leczenia są indywidualne i zależą od różnych czynników, m.in. od wieku, rezerwy jajnikowej, przyczyn niepłodności oraz przebiegu wcześniejszego leczenia.

W biologii nie wszystko da się przewidzieć. U tej samej pacjentki jedna stymulacja może dać kilka komórek, a kolejna znacznie więcej; w jednym cyklu możemy nie uzyskać zarodka zdolnego do dalszego rozwoju, a w następnym sytuacja może diametralnie się zmienić. Dlatego po jednej czy nawet kilku nieudanych próbach nie możemy automatycznie zakładać, że następna również zakończy się niepowodzeniem. Zawsze trzeba spojrzeć na indywidualną sytuację pacjentów i sprawdzić, jakie możliwości nadal mamy. A tych może być sporo – od zmiany sposobu prowadzenia kolejnej procedury, przez pogłębienie diagnostyki, po przygotowanie organizmu do kolejnego podejścia czy, w określonych sytuacjach, skorzystanie z dawstwa komórek jajowych. Żadna z tych dróg nie będzie uniwersalna dla każdej pary. Konieczne jest tu jednostkowe spojrzenie na pacjentów – podkreśla lek. Janusz Pałaszewski.

Kiedy warto pogłębić diagnostykę?

Jeśli niepowodzenia się powtarzają, jednym z możliwych kolejnych kroków jest pogłębienie diagnostyki. Jej zakres powinien być dobierany indywidualnie, z uwzględnieniem przebiegu wcześniejszego leczenia i etapu, na którym pojawiały się trudności. Inne badania mogą być zasadne, gdy dotyczą one uzyskania lub rozwoju zarodków, a inne, gdy mimo kolejnych transferów nie dochodzi do implantacji. W zależności od sytuacji lekarz może rozważyć m.in. dokładniejszą ocenę jamy macicy i endometrium, a w określonych przypadkach także diagnostykę genetyczną pary lub zarodków, w tym badania PGT. Pozwalają one ocenić zarodki pod kątem określonych nieprawidłowości genetycznych lub chromosomalnych, które mogą mieć znaczenie dla powodzenia leczenia.

Jeśli natomiast kolejne transfery nie prowadzą do implantacji, diagnostyka może koncentrować się m.in. na budowie jamy macicy i czynnikach związanych z endometrium. W określonych sytuacjach ponownej oceny może wymagać również czynnik męski. Najnowsze rekomendacje podkreślają jednak, że nie wszystkie dostępne badania powinny być wykonywane rutynowo – ich zakres powinien wynikać z historii leczenia i możliwej przyczyny niepowodzeń.

Kolejna próba od razu czy czas na przerwę?

Po niepowodzeniu wśród pacjentów pojawia się często pytanie, kiedy rozpocząć kolejną próbę. Nie ma jednak jednej odpowiedzi właściwej dla wszystkich par. U części pacjentek, szczególnie w dojrzałym wieku reprodukcyjnym lub z obniżoną rezerwą jajnikową, czas ma kluczowe znaczenie i długa przerwa może nie być wskazana. W innych sytuacjach można wykorzystać ją na poprawę ogólnego stanu zdrowia i przygotowanie organizmu do kolejnego podejścia.

Jeżeli decydujemy się na przerwę, warto potraktować ją jako element przygotowania do dalszego leczenia. W zależności od sytuacji może to być czas na poprawę parametrów metabolicznych, zwiększenie aktywności fizycznej, redukcję nadmiernej masy ciała czy ograniczenie przewlekłego stresu. Po stronie mężczyzny czasami potrzebujemy kilku miesięcy, aby móc ocenić wpływ podjętych działań na parametry nasienia. Zawsze musimy jednak zestawić potencjalne korzyści z przerwy z wiekiem pacjentki i jej rezerwą jajnikową. Naszym celem nie jest samo odłożenie kolejnej próby, ale takie wykorzystanie tego czasu, żeby para była do niej możliwie najlepiej przygotowana – wyjaśnia lek. Janusz Pałaszewski.

Gdy niepowodzenia się powtarzają – co dalej?

W przypadku par, które mają za sobą kilka nieudanych procedur, kolejnym krokiem może być ponowna, całościowa analiza dotychczasowego leczenia. Obejmuje ona nie tylko ostatnią próbę, ale również wcześniejszą diagnostykę, zastosowane protokoły, przebieg kolejnych procedur i ich rezultaty. Na tej podstawie można ocenić, które możliwości zostały już wykorzystane, co warto zweryfikować i jakie dalsze postępowanie ma uzasadnienie w konkretnej sytuacji. To szczególnie ważne w przypadku pacjentów z wieloletnią historią leczenia. Kolejne niepowodzenia oznaczają bowiem nie tylko obciążenie dla organizmu, ale i dla psychiki.

Pary, które trafiają do nas po kilku nieudanych procedurach, często są już bardzo dobrze zorientowane w temacie leczenia niepłodności. Znają swoje wyniki, pamiętają przebieg wcześniejszych procedur i rozumieją proces leczenia. Jednocześnie po miesiącach, a czasem nawet latach starań mogą być nim zwyczajnie zmęczone i mieć poczucie, że wykorzystały już wszystkie możliwości. Tymczasem z naszego doświadczenia wynika, że nawet ok. 90 proc. par, które trafiają do INVICTA, ostatecznie uzyskuje ciążę i nie zawsze konieczne jest leczenie metodą in vitro. Dlatego nawet po wcześniejszych niepowodzeniach warto sprawdzić, jakie możliwości nadal pozostają dostępne. Nie chodzi o to, żeby po prostu powiedzieć: „spróbujmy jeszcze raz”, ale żeby ponownie przyjrzeć się całej historii leczenia i na tej podstawie stworzyć konkretny plan dalszego działania. Najważniejsze jest, żeby pacjenci wiedzieli, jakie możliwości mają w swojej sytuacji i mogli wspólnie z lekarzem zdecydować o tym, co dalej – mówi Dorota Białobrzeska-Łukaszuk, prezes zarządu Grupy INVICTA.

Źródła danych

1.      https://pacjent.gov.pl/program-wsparcia-vitro

2.      https://academic.oup.com/humrep/article/40/5/818/8051669

3.      https://www.asrm.org/practice-guidance/practice-committee-documents/american-society-for-reproductive-medicine-recurrent-implantation-failure-a-committee-opinion-2026/

ROLKI