Moje spotkanie z festiwalem Kierunek GZM. Śląskie historie, które warto przeżyć na własnej skórze

Kierunek GZM to największy w Polsce festiwal mikrowypraw, który zaprasza uczestników do odkrywania niezwykłych miejsc Górnego Śląska. To świetna okazja, by spojrzeć na metropolię z zupełnie innej perspektywy i poznać ją w nieoczywisty sposób. Tegoroczna edycja odbyła się w dniach 26–28 czerwca i objęła aż 265 wycieczek we wszystkich 41 miastach i gminach tworzących Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię. W programie znalazły się m.in. spacery po najciekawszych zabytkach, gry terenowe, spotkania z lokalnymi legendami oraz występy regionalnych artystów.

Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia (GZM) działa od 2017 roku. Zrzesza 41 gmin centralnej części województwa śląskiego i jest pierwszym w Polsce związkiem metropolitalnym. Festiwal Kierunek GZM powstał po to, by zachęcać do odkrywania regionu, poznawania jego historii i kultury, a także wzmacniać wśród mieszkańców poczucie więzi z miejscem, w którym żyją.

W dniach 26–28 czerwca miałam okazję uczestniczyć w festiwalu wraz z grupą zaproszonych gości. Muszę przyznać, że to wydarzenie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Organizatorzy zadbali o każdy detal, a poszczególne gminy z dużym zaangażowaniem i kreatywnością pokazały swoje miasta, ich historię oraz lokalne dziedzictwo. Całość została przygotowana w ciekawy i angażujący sposób, dzięki czemu każda z mikrowypraw była wyjątkowym doświadczeniem.

Najpiękniejsza trasa na świecie znajduje się z w woj. śląskim

Spacer po Ruinach Teatru Victoria

Pierwszego dnia, w piątek 26 czerwca, odwiedziliśmy Ruiny Teatru Victoria w Gliwicach – jedno z najważniejszych miejsc na kulturalnej mapie miasta. Budynek został oddany do użytku w 1899 roku, a na początku XX wieku działał tu Teatr Trzech Miast – Bytomia, Gliwic i Katowic, gdzie wystawiano klasyczne europejskie spektakle. Niestety w 1945 roku, po wkroczeniu Armii Czerwonej do miasta, w teatrze wybuchł pożar. Ogień miał zostać zaprószony podczas libacji urządzanej przez żołnierzy, a znaczna część budynku spłonęła. Ślady tamtych wydarzeń są widoczne do dziś.

Po ruinach oprowadzał nas silesianista i popularyzator wiedzy o regionie Kamil Iwanicki, który poprowadził historyczny spacer „Upiory w ruinach”. Opowieści o dawnych dziejach teatru uzupełniały scenki przygotowane przez artystów Teatru Trajektoria, dzięki czemu historia tego miejsca dosłownie ożyła na naszych oczach.

Tajemnice życia Karola Goduli

Drugim punktem programu było wyjątkowe wydarzenie zatytułowane „Śląski horror albo gotyk po rudzku”. Po przyjeździe do Rudy Śląskiej odwiedziliśmy ruiny domu Karola Goduli – jednej z najbardziej fascynujących postaci w historii Górnego Śląska. Nazywany „śląskim Rockefellerem”, był jednym z pionierów rewolucji przemysłowej w Europie. Dorobił się imponującego majątku, będąc właścicielem kilkudziesięciu kopalń galmanu i węgla kamiennego oraz kilku hut cyny. To właśnie dzięki swojej przedsiębiorczości na trwałe zapisał się nie tylko w historii regionu, ale i całej Polski.

Spotkanie z upiorami śląskiego folkloru

Gdy zapadł zmrok, rozpoczęła się najbardziej klimatyczna część wieczoru – nocna wyprawa śladami śląskich legend. Naszym przewodnikiem był kulturoznawca, menedżer kultury i interpretator dziedzictwa Adam Kowalski, który wciągnął nas w świat dawnych wierzeń i opowieści o strzygoniu, utopcu czy południcy. Największym zaskoczeniem było jednak to, że bohaterowie tych historii niespodziewanie pojawiali się na naszej trasie.

W upiorne postacie wcielili się aktorzy z grup artystycznych Teatr Zły i Lufcik na Korbkę. Ich dopracowane kostiumy i charakteryzacja robiły ogromne wrażenie, skutecznie budując atmosferę grozy i sprawiając, że przez chwilę można było uwierzyć, że śląskie legendy naprawdę ożyły.

Gra plenerowa wokół zamkowych murów

Sobotę 27 czerwca rozpoczęliśmy aktywnie. Pierwszym punktem programu był zamek w Chudowie w gminie Gierałtowice – renesansowa warownia wzniesiona w latach 30. XVI wieku przez Jana Gierałtowskiego. Budowla częściowo spłonęła w 1873 roku, jednak została w dużej mierze odbudowana. Dziś jej wnętrza pełnią funkcję muzeum, a rozległy teren wokół zamku wykorzystywany jest m.in. do organizacji gier plenerowych.

To właśnie w jednej z takich aktywności wzięliśmy udział. Podzieleni na grupy rywalizowaliśmy, rozwiązując zagadki rozmieszczone w różnych częściach parku wokół zamku. Każda z nich prowadziła do kolejnych wskazówek, które ostatecznie składały się na hasło główne. Zabawa trwała około półtorej godziny i dostarczyła nam sporo emocji, ruchu i dobrej zabawy.

Z wizytą w „Śląskim Watykanie”

Kolejnym punktem programu było zwiedzanie katowickiego kompleksu sakralnego, nazywanego „Śląskim Watykanem”. W jego skład wchodzi Archikatedra Chrystusa Króla – największa archikatedra w Polsce, wznoszona w latach 1927–1955, będąca jednym z najważniejszych zabytków sakralnych regionu. Odwiedziliśmy również Panteon Górnośląski – nowoczesną instytucję mieszczącą się w podziemiach archikatedry, prezentującą historię i sylwetki osób zasłużonych dla Górnego Śląska.

Jedną z największych atrakcji była możliwość wjazdu windą na dach archikatedry, skąd rozciąga się imponująca panorama Katowic i okolicznych miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. O historii kompleksu, jego architekturze oraz licznych ciekawostkach opowiadał ks. Rafał Skitek.

W poszukiwaniu bytomskiej ceramiki

Popołudnie spędziliśmy w Bytomiu, odkrywając jego mniej oczywiste oblicze. Naszą przewodniczką była znawczyni bytomskiej architektury Teresa Ebis, w sieci działająca pod nazwą „Bies bytomski”, która z pasją opowiadała o kamienicach i ich klatkach schodowych, skrywających niezwykłe ceramiczne detale oraz bogate zdobienia, na które na co dzień rzadko zwracamy uwagę.

Spacer rozpoczęliśmy na placu Sikorskiego, przy gmachu IV Liceum Ogólnokształcącego. Ten secesyjny budynek powstał w 1902 roku według projektu architekta Karla Bruggera i do dziś zachwyca swoją architekturą. Stamtąd ruszyliśmy przez śródmieście w kierunku Rozbarku, poznając po drodze historie ukryte w miejskich uliczkach.

Jednym z ciekawszych przystanków była ulica Różana (dawniej Rossengasse) – najwęższa ulica w Bytomiu, mająca zaledwie cztery metry szerokości. Jej nazwa kryje w sobie przewrotną historię. Kiedyś tuż obok płynął ściek odprowadzający nieczystości do stawu znajdującego się przed murami miasta. Zapach unoszący się w tym miejscu z pewnością nie kojarzył się z różami. Być może właśnie dlatego ulicę nazwano Różaną.

Historia ożyła na ulicach Tarnowskich Gór

W Tarnowskich Górach historia dosłownie ożyła. Wzięliśmy udział w fabularyzowanym spacerze, podczas którego opowieści o gwarkach, wydobyciu cennych kruszców i lokalnych legendach przeplatały się z inscenizacjami przygotowanymi przez aktorów. To właśnie tutaj przez wieki wydobywano srebro, ołów i cynk, a bogata przeszłość miasta do dziś jest jego największym skarbem.

Po mieście oprowadzali nas tarnogórzanin Marek Panuś – kustosz Działu Edukacji i Promocji Muzeum w Tarnowskich Górach – oraz Sandra Plewnia, absolwentka historii Uniwersytetu Śląskiego i popularyzatorka dziejów miasta. Dzięki ich opowieściom kolejne miejsca nabierały wyjątkowego znaczenia.

Spacer rozpoczął się przy Ratuszu, gdzie poznaliśmy historię powstania Tarnowskich Gór. Następnie udaliśmy się do Kościoła Zbawiciela, gdzie inscenizacja przybliżyła dzieje protestantyzmu i wielokulturowość miasta. Przy Kamienicy Sedlaczka aktorzy wcielili się w Jana Sedlaczka i królową Marysieńkę, a pod Dzwonnicą Gwarków ożyła legenda o chłopie Rybce, który – według podań – podczas orki odkrył pierwszą bryłę rudy srebra, dając początek słynnej „gorączce srebra” i historii miasta. Finałem spaceru było wspólne odśpiewanie górniczej pieśni „Tarnogórski Dzwoneczek”, skomponowanej w 1827 roku przez Rudolfa von Carnalla.

Potańcówka w stylu retro i podróż do czasów Polski Ludowej

Wieczorem przenieśliśmy się do Rudy Śląskiej, gdzie czekała na nas podróż w czasie do lat 70. i 80. Na terenie Muzeum PRL-u Historii Polski Ludowej w Rudzie Śląskiej, mieszczącego się w zabytkowym XIX-wiecznym folwarku, odbyła się potańcówka rodem z czasów PRL-u.

Największe wrażenie zrobiła na mnie atmosfera wydarzenia – kolorowe stylizacje uczestników, cekiny, ortalionowe kurtki, błysk i muzyka sprzed kilku dekad stworzyły niezwykły klimat tamtych lat. Spacerując po terenie muzeum, można było również zobaczyć przedmioty i sprzęty codziennego użytku, zabytkowe samochody oraz symbole minionej epoki, w tym pomniki i zachowane elementy dawnych monumentów: Pomnik Przyjaźni polsko-radzieckiej, Popiersie Lenina, Pomnik Czynu Rewolucyjnego, czy rozczłonkowane elementy pomnika Poległym w Służbie i Obronie Polski Ludowej.

Spacer po Katowicach śladami minionej epoki

Niedzielny program festiwalu rozpoczął fabularyzowany spacer „Katowice śladami PRL”, podczas którego uczestnicy przenieśli się do czasów Polski Ludowej. Przewodniczki – Dorota Janas, Katarzyna Kołodziejczyk oraz Grażyna Piwowarczyk – opowiadały o historii miasta, jego kultowych miejscach, neonach, sklepach i lokalach.

Trasa rozpoczęła się przy Pałacu Młodzieży, jednym z najlepiej zachowanych powojennych obiektów Katowic, a następnie prowadziła przez plac Andrzeja, dworzec kolejowy i ulicę 3 Maja – dawniej tętniącą życiem handlową ulicę miasta. Uczestnicy poznali również ciekawostki związane z hotelem Katowice, Superjednostką, galerią BWA oraz zamkiem. Spacer zakończył się przy Rondzie gen. Ziętka z widokiem na Spodek, którego historię i związane z nim wydarzenia przybliżyły przewodniczki.

Tajemnice Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego

Drugim niedzielnym wydarzeniem było zwiedzanie Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach – monumentalnego gmachu z okresu dwudziestolecia międzywojennego, który na co dzień pozostaje niedostępny dla większości mieszkańców.

Można było zobaczyć z bliska reprezentacyjny westybul, Salę Sejmową, Salę Marmurową oraz gabinet Wojewody, poznając historię i architekturę tego wyjątkowego miejsca. Największe emocje wzbudziły jednak ukryte przestrzenie budynku – schron przeciwlotniczy, tunel ewakuacyjny, zabytkowa winda paciorkowa typu paternoster oraz skarbiec. Dzięki opowieściom pracowników urzędu zwiedzanie stało się podróżą przez historię regionu zapisaną w murach tego niezwykłego obiektu.

Moje spostrzeżenia po festiwalu Kierunek GZM

Udział w festiwalu Kierunek GZM był dla mnie wyjątkową okazją, by poznać Górny Śląsk. Największe wrażenie zrobiła na mnie nie tylko różnorodność programu, ale przede wszystkim sposób, w jaki przekazywano wiedzę – poprzez spacery, inscenizacje, legendy i spotkania z lokalnymi pasjonatami. Dzięki temu historia nie była jedynie zbiorem dat i faktów, ale stała się żywą opowieścią.

Festiwal pokazuje, jak ważne jest pielęgnowanie lokalnych tradycji, historii i pamięci o miejscach, które tworzą tożsamość regionu. To wydarzenie, które łączy pokolenia – pozwala przekazywać dalej dawne opowieści, legendy i zwyczaje, a jednocześnie zachęca do odkrywania miejsc często niedocenianych. Kierunek GZM pozostawił we mnie niedosyt – taki, który zachęca, by wrócić do tych miejsc i odkrywać kolejne historie, tradycje i jeszcze bardziej zagłębić się w kulturę Górnego Śląska.

Sonda
Co najbardziej cenisz w wydarzeniach takich jak Kierunek GZM?