Wyzwania na Igrzyskach 2026
Fotoreporterzy z Polski, którzy będą obsługiwać Igrzyska 2026 w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo, muszą być przygotowani na różnorodne wyzwania związane z ich pracą. Chociaż bliskość geograficzna Europy ułatwia podróżowanie, to jednak rozległe tereny, na których odbywać się będą zawody, mogą stanowić wyzwanie logistyczne. Grzegorz Momot, doświadczony fotoreporter Polskiej Agencji Prasowej, podkreśla, że choć podróż do Włoch jest znacznie prostsza w porównaniu z poprzednimi igrzyskami w Azji, to rozproszenie aren sportowych może być problematyczne.
Logistyka i wymogi bezpieczeństwa na Igrzyskach
Podczas zawodów olimpijskich organizatorzy stawiają szczególne wymagania dotyczące bezpieczeństwa. „Jest to impreza zimowa, warunki są bardzo różne i może być zimno, może być mokro, może być dużo śniegu. Jeśli chodzi o konkurencje alpejskie i inne, które rozgrywają się na stokach narciarskich czy snowboardowych, wymogiem organizatorów jest posiadanie kasku narciarskiego i raków, jakich używają alpiniści, wspinacze, które sprawią, że w przypadku wywrotki nie można zjechać kilkadziesiąt metrów, nie zatrzymując się. Stoki są przygotowywane do zawodów, są one bardzo twarde, wylodzone. Jest to też część takiego ekwipunku, bez którego fotoreporter nie zostanie wpuszczony na stok narciarski” – zdradził Momot. Fotoreporterzy muszą sami zadbać o odpowiedni sprzęt, co jest dodatkowym wyzwaniem.
Przemieszczanie się między arenami sportowymi
„Najtrudniejszy aspekt to jest przemieszczanie się. W wypadku tych igrzysk rzeczywiście jest rozrzut miejsc, gdzie odbywają się poszczególne konkurencje. Kwestia transportu, przemieszczania się jest więc dosyć trudna. Organizatorzy zapewniają oczywiście transport, natomiast trzeba też brać pod uwagę, że nie zawsze, zwłaszcza na początku, działa to tak, jak powinno. Odległości są tam bardzo duże, więc w dany dzień trzeba mieć wybrane konkurencje i nic innego w tym czasie nie będzie można zrobić” – przyznał fotoreporter PAP. W porównaniu z poprzednimi igrzyskami w Korei Południowej i Chinach, gdzie sama podróż była wyzwaniem ze względu na odległość, praca w Europie jest znacznie łatwiejsza.
Nieprzewidywalne sytuacje na zawodach
Podczas zawodów sportowych nie brakuje nieprzewidywalnych sytuacji, które mogą zaskoczyć fotoreporterów. „Każdy fotograf ma takie poczucie i świadomość, robiąc zdjęcie, że udało mu się zrobić coś, co naprawdę będzie fajnym materiałem, natomiast nigdy nie robię tak, że mam dobre zdjęcie i kończę pracę. Zawsze staram się być czujny do końca, ponieważ nigdy nie wiadomo, co może się wydarzyć. Na wybieg na skoczni narciarskiej może wbiec pies, może wbiec zupełnie nagi kibic” – przyznał Momot. Wspomina także sytuację z Planicy sprzed kilkunastu lat, gdzie nagi fan Piotra Żyły wbiegł na skocznię. Takie incydenty pokazują, jak ważne jest, aby fotoreporterzy byli gotowi na wszystko.
Ekstremalne warunki pogodowe a praca fotoreportera
Warunki pogodowe podczas zimowych igrzysk mogą być ekstremalne i wpływać na pracę fotoreporterów. „W Pekinie było bardzo zimno. Ja już jeździłem wielokrotnie na skoki czy biegi narciarskie do Skandynawii, która uchodzi za europejski biegun zimna, natomiast tego, co przeżyłem w Chinach, jeśli chodzi o temperatury, nie jestem w stanie do niczego porównać. Była sytuacja podczas drugiej serii w konkursie skoków, gdy pracowałem już na dole, czyli przy wybiegu, gdzie zawodnicy kończą skok i wypinają narty. Były tam udostępnione kable ze sztywnym łączem internetowym dla fotoreporterów, które mogliśmy sobie wpinać do aparatów, żeby jeszcze bardziej usprawnić przesyłanie zdjęć. Temperatura wynosiła kilka stopni Celsjusza poniżej minus 20, natomiast prawdopodobnie wilgotność powietrza powodowała, że odczuwalnie było około minus 30. Wtedy kabel, który był wpięty do aparatu, złamał się powodu z tego mrozu” – opowiedział Momot.