Roczny chłopiec zginął podczas interwencji policji. Prokuratura uznała, że było to uzasadnione

Interwencja w sprawie rzekomej kradzieży paczki pieluch na parkingu w Missisipi zakończyła się tragedią. Gdy matka uniosła rocznego synka, by pokazać go policjantom, jeden z nich otworzył ogień do odjeżdżającego auta. Chłopiec zginął, a prokuratura uznała właśnie, że funkcjonariusz nie złamał prawa – mimo że służby nie przedstawiły dowodów na kradzież.

Policjant trzyma pistolet. Na miniaturze obok roczny Kohen Wiley. O tragedii w Missisipi przeczytasz na Eska.
Autor: attorneycrump/ Instagram

Tragedia na parkingu przed sklepem w Missisipi

Prokuratura stanowa w Missisipi uznała, że zastrzelenie rocznego Kohena Wileya przez policjanta na parkingu przed sklepem Walmart było uzasadnione. Do tragicznego zdarzenia doszło w czerwcowe popołudnie w miejscowości Senatobia, gdy funkcjonariusze interweniowali w sprawie rzekomej kradzieży paczki pieluch. Jak poinformował serwis Mississippi Free Press, prokurator generalna Lynn Fitch ogłosiła zakończenie przeglądu sprawy i stwierdziła, że użycie siły przez policjanta nie naruszyło prawa.

Feralnego dnia matka chłopca, Vellesiya Wiley, oraz towarzysząca jej Latoya Ferrell wyszły ze sklepu z dzieckiem i wsiadły do samochodu. Gdy zaczęły odjeżdżać z parkingu, funkcjonariusze wyciągnęli broń. Wówczas matka uniosła malutkiego syna, aby pokazać policjantom, że w pojeździe znajduje się niemowlę. Mimo to jeden z funkcjonariuszy otworzył ogień w stronę auta.

Kula śmiertelnie trafiła rocznego chłopczyka, który siedział na kolanach matki. W wyniku ostrzału ranna została również druga z kobiet, Latoya Ferrell.

Policja twierdzi, że auto jechało w stronę funkcjonariuszy

Śledczy z Biura Śledczego Stanu Missisipi twierdzili w dniu tragedii, że kierująca pojazdem ruszyła w stronę policjantów i omal nie potrąciła jednego z nich. Dotychczas nie opublikowano jednak żadnego oficjalnego nagrania z incydentu. Służby nie udostępniły ani materiału z kamer nasobnych policjantów, ani z monitoringu sklepowego parkingu.

W sieci pojawiło się jedynie krótkie nagranie od świadka zdarzenia. Nie widać na nim jednak momentu oddania strzałów ani rzekomego manewru samochodu w stronę funkcjonariuszy. Przedstawiciel Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego przekazał dziennikarzom, że nagrania z monitoringu mają zostać wkrótce udostępnione mediom na podstawie wniosków o dostęp do informacji publicznej.

Brak zarzutów i dowodów kradzieży

Żadna z kobiet przebywających w samochodzie nie usłyszała zarzutów popełnienia przestępstwa. Przedstawiciele służb nie przedstawili również żadnych dowodów potwierdzających, że w sklepie w ogóle doszło do kradzieży. Zastrzelony chłopiec oraz obie kobiety są osobami czarnoskórymi, natomiast strzelający policjant, Hunter Foster, jest biały.

Decyzja prokuratury wywołała oburzenie wśród lokalnych aktywistów. Marquell Bridges, przewodniczący organizacji Building Bridges Coalition, oświadczył, że prokurator generalna Lynn Fitch oraz wszyscy zaangażowani w tę sprawę mają krew na rękach. Zorganizowane przez niego protesty zgromadziły pod koniec czerwca rzesze mieszkańców reprezentujących różne grupy rasowe.

Rasistowskie skandale w lokalnej policji

Na jaw wyszły również informacje o przeszłości funkcjonariusza biorącego udział w strzelaninie. Na kilka dni przed tragedią na parkingu na Huntera Fostera wpłynęła wewnętrzna skarga dotycząca rasistowskiej uwagi skierowanej do współpracownika. Ponadto okazało się, że policjant był wcześniej oskarżany o niewłaściwe postępowanie w dwóch sprawach sądowych – jedna z nich została umorzona, a druga zakończyła się poufną ugodą.

To nie jedyny skandal rasowy w lokalnych służbach. W ubiegłym miesiącu władze miasta Senatobia zwolniły szefa policji Harolda Vanderforda. Decyzję podjęto po tym, jak media ujawniły rasistowskie wiadomości tekstowe, w których wielokrotnie używał on obelżywych sformułowań.

ROLKI