Spis treści
- Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych doświadcza potężnego boomu, a poszczególne diecezje raportują historyczne przyrosty nowych członków.
- Aż 66 na 71 przeanalizowanych regionów zgłasza znaczące powiększenie wspólnoty, a wskaźniki szybują w górę o ponad 100 procent, co dotyczy zarówno nieochrzczonych, jak i protestantów.
- Głównym motorem tych zmian są młodzi obywatele, którzy po zakończeniu obostrzeń pandemicznych poszukują duchowego oparcia oraz głębszego sensu.
- Eksperci próbują zrozumieć przyczyny tego nagłego przebudzenia i analizują nowoczesne metody ewangelizacji.
Stany Zjednoczone stoją u progu historycznego przebudzenia religijnego. Badania zrealizowane przez serwis National Catholic Register potwierdzają, że wybrane amerykańskie diecezje notują gigantyczne skoki liczby nowych wiernych. W Norwich przybyło aż 112 procent katechumenów względem ubiegłego roku, Pueblo zanotowało wynik wyższy o 105 procent, natomiast w Filadelfii ten wskaźnik podskoczył o 60 procent. Dziennikarze przeanalizowali statystyki z 71 regionów, co stanowi blisko połowę wszystkich diecezji w kraju. Wyniki są jednoznaczne, ponieważ tendencję wzrostową potwierdzono w 66 z nich. Zmiany obejmują nie tylko osoby dotąd niewierzące, ale również protestantów zmieniających wyznanie na katolickie. Edward Trendowski, koordynujący rozwój duchowy w Providence, zauważył w rozmowie z NCR ogromną przemianę w amerykańskim społeczeństwie.
"Zaczęli zadawać sobie i innym trudne, głębokie pytania".
Wpływ pandemii na statystyki wiernych w USA
Laura Nelson, koordynatorka spraw religijnych w teksańskim Fort Worth, odniosła się do niedawnego kryzysu związanego z globalną zarazą. W wywiadzie dla NCR ekspertka zauważyła, że zamknięcie świątyń całkowicie zatrzymało funkcjonowanie lokalnych parafii.
"Natychmiast pojawiły się obawy, że pod względem zaangażowania wiernych i frekwencji na nabożeństwach do sytuacji sprzed pandemii nie uda się już powrócić. Tymczasem już wkrótce okazało się, że nowe statystyki biją na głowę te sprzed covidu" - powiedziała.
Młodzi Amerykanie poszukują duchowej stabilizacji
Barbara Ferreris odpowiada za wsparcie duchowe w Tampie na Florydzie, gdzie wkrótce sakrament chrztu przyjmie 26 osób, co daje wynik o jedną czwartą lepszy niż w poprzednim cyklu. Badaczka podkreśla, że do ołtarza zbliżają się przede wszystkim single przed trzydziestką.
"Mają swoje kariery, domy, samochody, ale szukają czegoś więcej. Chcą czegoś więcej. Wiedzą, że Bóg ich wzywa i odpowiadają na to wezwanie".
Przedstawicielka diecezji Fort Worth, Laura Nelson, twierdzi z kolei, że nowa generacja pragnie absolutnej pewności i niezmiennego systemu wartości.
"Ale żyjemy w świecie prawdy pozornej. Nawet gdy nie znają i nie kochają Jezusa, widzą, że Kościół stoi na solidnych fundamentach i nie zmienia się jak wszystko wokół" - uważa.
Dlaczego katolicyzm zyskuje na popularności?
Działacze parafialni wskazują na kilka kluczowych zjawisk napędzających amerykański fenomen religijny. Pierwszym z nich jest gigantyczna fala migracji za kadencji prezydenta Joe Bidena, podczas której przybyszom aktywnie pomagają katolickie organizacje charytatywne. Kolejnym silnym impulsem okazuje się fakt, że zwierzchnikiem Kościoła jest obecnie Amerykanin, który komunikuje się z wiernymi w ich ojczystym języku, co bardzo skraca dystans. Z kolei biskup Frank Dewane pracujący na Florydzie dostrzega potężny wpływ cyfrowej rewolucji. Jego zdaniem instytucja przeżywa właśnie renesans napędzany przez popularne podcasty oraz media społecznościowe. To właśnie nowoczesne technologie skutecznie przełamują bariery i docierają z przekazem do osób, które dotychczas funkcjonowały poza strukturami wspólnoty. O całej sprawie poinformował Piotr Kowalczuk na łamach Vatican News.