Podróżni masowo pakują dokumenty w folię aluminiową. Nowy trend paraliżuje lotniska

Nowy, zadziwiający trend na lotniskach paraliżuje odprawy i wydłuża kolejki do kontroli paszportowej. Wszystko przez podróżnych, którzy zaczęli masowo pakować swoje dokumenty w folię aluminiową ze strachu przed bezkontaktową kradzieżą danych osobowych. Czy taki domowy pancerz rzeczywiście ma sens, czy gwarantuje jedynie zirytowanie innych pasażerów i urzędników?

Niemiecki paszport leży obok żółtej książeczki szczepień i maseczek. O trendzie na lotniskach przeczytasz w Eska.
Autor: Markus Winkler/ Pexels.com

Absurdalna moda na lotniskach. Turyści owijają paszporty folią aluminiową

W mediach społecznościowych, a w szczególności na TikToku i Reddicie oraz na forach podróżniczych, błyskawicznie rozprzestrzenia się nowy, nietypowy trend. Podróżni z całego świata zaczęli masowo owijać swoje paszporty w folię aluminiową. W ten niecodzienny sposób próbują chronić się przed nowoczesnymi złodziejami danych osobowych.

Jak informuje portal Euronews, ta nietypowa metoda stała się prawdziwym utrapieniem na lotniskach. Zamiast sprawnej odprawy, przy bramkach kontroli paszportowej tworzą się długie kolejki. Wszystko przez to, że pasażerowie muszą nieustannie rozwijać, a potem na nowo owijać swoje dokumenty folią, co paraliżuje pracę służb granicznych.

Strach przed cyfrowym złodziejem

Skąd w ogóle wziął się pomysł na pakowanie dokumentów niczym drugie śniadanie? Podróżni obawiają się, że przestępcy mogą bezkontaktowo skopiować ich wrażliwe dane, po prostu przechodząc obok nich. Nowoczesne dokumenty, takie jak chociażby niemieckie paszporty, posiadają bowiem wbudowany w zintegrowaną kartę danych chip RFID.

Jak wyjaśnia Federalny Urząd Bezpieczeństwa Informacji, bezprzewodowy chip ma na celu umożliwienie szybkich i odpornych na fałszerstwa kontroli tożsamości na granicach. Oprócz cyfrowego zdjęcia paszportowego, zapisane są na nim dane osobowe właściciela, takie jak imię, nazwisko, miejsce urodzenia, płeć, kolor oczu, wzrost, miejsce zamieszkania, a także dwa odciski palców pobrane podczas wyrabiania dokumentu.

Eksperci uspokajają podróżnych

Choć folia aluminiowa ma w teorii działać jako improwizowana bariera dla fal radiowych, eksperci uznają ten środek ostrożności za całkowicie zbędny i bezużyteczny. Aby nieautoryzowane urządzenie mogło odczytać dane z paszportu, musiałoby znaleźć się w bezpośrednim sąsiedztwie dokumentu. Czytnik musiałby praktycznie przylegać do paszportu, podobnie jak ma to miejsce przy dokonywaniu płatności zbliżeniowych.

Dodatkowo dane przechowywane w dokumentach podlegają ścisłym rygorom ochrony. W Niemczech nie istnieje centralny rejestr danych z chipów paszportowych, a urzędy przechowują jedynie te same informacje, co przed wprowadzeniem paszportów elektronicznych. Co niezwykle istotne, odciski palców użyte podczas produkcji dokumentu są bezpowrotnie usuwane przez urzędy w momencie, gdy właściciel odbiera gotowy paszport, co reguluje paragraf 16 tamtejszej ustawy o paszportach.

Ostatecznie "foliowy pancerz" na dokumenty nie przynosi podróżnym żadnych korzyści oprócz złudnego poczucia bezpieczeństwa. Jedyne, co realnie gwarantuje ta viralowa moda, to zirytowani współpasażerowie w kolejkach oraz pełne zdumienia spojrzenia urzędników kontroli granicznej.

ROLKI