Spis treści
Agresja na polu w Bottrop
4 czerwca na polu truskawek gospodarstwa Umberg w Bottrop-Kirchhellen doszło do scen, które bardziej pasują do filmu akcji niż do rodzinnej plantacji. Jak informuje portal hna.de, jeden z klientów – mimo wyraźnych zakazów – wszedł na zamknięty fragment pola i zaczął zrywać owoce. Gdy pracownik zwrócił mu uwagę, mężczyzna miał stać się agresywny i uderzyć 38-latka.
Na szczęście inni klienci zareagowali i uspokoili sytuację. Poszkodowany wyszedł z incydentu z lekkimi obrażeniami. Rolnik Jörg Umberg natychmiast wezwał policję i złożył zawiadomienie. Jak powiedział lokalnym mediom, „pan nie chciał zrozumieć, że tam, gdzie jest zakaz, nie wolno zbierać. Nawet na uprzejme prośby nie reagował”.
Truskawkowi złodzieje coraz bardziej bezczelni
Umberg przyznaje, że to nie pierwszy taki przypadek. „Jesteśmy tu od 40 lat i złodzieje są co roku” – mówi z gorzkim śmiechem. Jedni przeskakują ogrodzenie nocą, inni pojawiają się o świcie, zanim otworzy się pole. Najbardziej szokują jednak całe rodziny, które… wykorzystują dzieci do kradzieży.
Część maluchów ma stać na czatach, inne – ukradkiem zrywać owoce. Nowo zainstalowane kamery uchwyciły takie sceny wielokrotnie. Rolnik nie ukrywa, że to dla niego cios: „To smutne, że rodzice uczą dzieci takich rzeczy”.
Polecany artykuł:
Monitoring, mandaty i zero tolerancji
W tym sezonie gospodarstwo wprowadziło pełną wideonadzór. Każdy, kto zostanie przyłapany na kradzieży, dostaje natychmiastowe zgłoszenie na policję. Sprawa może skończyć się w sądzie. Mężczyzna, który zaatakował pracownika, otrzymał również zakaz wstępu na teren gospodarstwa.
Kamery już pomagają, ale – jak przyznaje Umberg – „najbardziej bezczelnych to nie odstrasza”. Mimo to rolnik nie zamierza się poddawać. Liczy, że konsekwentne zgłaszanie spraw i monitoring w końcu przyniosą efekty.
Truskawki drogie, a chętnych na kradzież nie brakuje
Wejście na pole kosztuje 5 euro, które później odlicza się przy zakupie owoców. Kilogram truskawek to 8,50 euro, a przy zakupie powyżej 5 kg – 8 euro. Mimo rosnących cen i rosnącej liczby incydentów, gospodarstwo pozostaje otwarte dla odwiedzających.
Umberg wierzy, że większość klientów to uczciwi ludzie, którzy chcą po prostu spędzić czas z rodziną i zebrać świeże owoce. „Chodzi tylko o to, żeby szanować zasady” – podkreśla.
Nowa plaga w Niemczech?
Niemieckie media alarmują, że problem kradzieży truskawek narasta w całym kraju. Rolnicy inwestują w ogrodzenia, monitoring, a nawet patrole ochrony. Mimo to złodzieje wciąż znajdują sposób, by dobrać się do owoców.
Czy to chwilowa moda, czy nowa plaga sezonowa? Rolnicy mają nadzieję, że stanowcze działania i nagłaśnianie sprawy w końcu ostudzą zapał „truskawkowych rabusiów”.