Doświadczony turysta spadł z klifu w Kalifornii. Wcześniej zdążył wysłać bliskim krótką wiadomość

Niedzielny wieczór na kalifornijskim szczycie Mount Morgan miał być zwieńczeniem udanej wspinaczki. Jednak krótko po wysłaniu wiadomości o powrocie 53-letni turysta zniknął bez śladu w trudnym górskim terenie. Skomplikowana akcja poszukiwawcza z użyciem śmigłowca Chinook doprowadziła ratowników do pojedynczego śladu stóp.

Ośnieżony szczyt Mount Morgan w Kalifornii. O tragicznej wyprawie turysty przeczytasz na Eska.
Autor: Gregory Bryson/Wikimedia Commons/ CC BY-ND 2.0

Tragiczny finał wyprawy na kalifornijski szczyt Mount Morgan

53-letni Brian Seibert zdobył szczyt Mount Morgan w Inyo National Forest w Kalifornii, wznoszący się na wysokość około 4000 metrów. Niestety podczas zejścia ze szczytu doszło do tragicznego w skutkach wypadku. Jak podaje serwis Newsner, turysta zginął w wyniku upadku ze ściany skalnej.

Przed tragedią mężczyzna zdołał wysłać ostatnią wiadomość. W niedzielę, 4 października, około godziny 19:00 poinformował, że jest w drodze powrotnej ze szczytu. Gdy nie wrócił o przewidywanej godzinie 23:30, zgłoszono jego zaginięcie. W poniedziałek, 5 października, o godzinie 11:30 ratownicy z Mono County Sheriff Search and Rescue Team otrzymali wezwanie i rozpoczęli poszukiwania.

Służby ratunkowe ruszyły na poszukiwania w trudnym terenie

Aby ustalić prawdopodobną trasę zaginionego, ratownicy porównywali wykonane przez niego zdjęcia z ukształtowaniem terenu oraz analizowali dane z telefonu komórkowego. Do akcji skierowano również psa poszukiwawczego, który rozpoczął pracę w pobliżu samochodu mężczyzny. Jeden z zespołów dotarł na szczyt Mount Morgan, gdzie w rejestrze wejść odnaleziono wpis potwierdzający, że 53-latek zdobył górę.

Poszukiwania prowadzono w trudnym, wysokogórskim terenie. Do transportu ratowników wykorzystano między innymi wojskowy śmigłowiec CH-47 Chinook, który przewiózł ich na wysokość około 3800 metrów.

Odnalezienie ciała i skomplikowana ewakuacja

Przełom nastąpił we wtorek, 6 października, krótko po godzinie 14:00. Załoga śmigłowca zauważyła z powietrza podejrzany obiekt w pobliżu dolnej części Grand Central Couloir, wyraźnego żlebu po wschodniej stronie góry. W to miejsce skierował się zespół ratowników, który wcześniej podążał za pojedynczym śladem stóp prowadzącym w dół żlebu. Na miejscu odnaleziono ciało Briana Seiberta. Ustalono, że mężczyzna poniósł śmierć w wyniku upadku ze skalnego uskoku u podstawy żlebu.

Ze względu na wyjątkowo trudne ukształtowanie terenu oraz ograniczony czas ratownicy nie byli w stanie bezpiecznie przetransportować ciała jeszcze tego samego dnia. Przygotowali je więc do wydobycia i wycofali się z gór przed zapadnięciem nocy. 

Akcję zakończono w środę, 7 października, wczesnym rankiem. Ciało 53-latka zostało wydobyte przy pomocy specjalistycznego śmigłowca Parku Narodowego Yosemite oraz ratowników Yosemite Search and Rescue. W oficjalnym komunikacie służby przekazały kondolencje rodzinie, przyjaciołom i lokalnej społeczności.

Marek kochał freeride. Zginął w ukochanych Tatrach. Tak wygląda jego grób

ROLKI