Spis treści
- Polska wycofuje swoją kandydaturę do organizacji igrzysk olimpijskich w 2036 roku. Taka decyzja tłumaczona jest m.in. zawirowaniami za naszą wschodnią granicą i wypowiedzią Donalda Tuska.
- Marian Kmita, który objął rządy w PKOl po Radosławie Piesiewiczu, musi zmierzyć się z milionowymi długami i brakiem płynności finansowej komitetu.
- Władze polskiego sportu szykują rewolucyjne zmiany. Igrzyska w Polsce nadal pozostają w sferze marzeń.
Marzenia o igrzyskach w Polsce przesunięte w czasie. Padła data 2048
Polska nie będzie walczyć o miano gospodarza letnich igrzysk olimpijskich w 2036 roku. Marian Kmita, który pełni obowiązki prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ogłosił, że stosowna informacja trafiła już do MKOl. Argumentacja tej decyzji jest niecodzienna.
- Sprawa kandydatury Polski do organizacji igrzysk 2036 jest definitywnie zamknięta. Wobec zagrożeń kraju i powołując się na wypowiedź premiera Donalda Tuska, że „żyjemy w czasie przedwojennym”, byłaby to deklaracja bez pokrycia
– przekazał Marian Kmita w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Mimo rezygnacji z terminu za 12 lat, idea igrzysk w Polsce nie upada. Szef PKOl zadeklarował, że nasz kraj może ubiegać się o organizację najważniejszej imprezy sportowej globu w 2040, 2044 lub 2048 roku. Przykład niedawnych igrzysk w Paryżu i Mediolanie-Cortinie udowadnia, że jest to przedsięwzięcie opłacalne, a do tego wzmacniające poczucie jedności i siłę narodu.
PKOl z długami po aresztowaniu Radosława Piesiewicza. "Granica płynności"
Zanim jednak Polska wystartuje w wyścigu o igrzyska, w Polskim Komitecie Olimpijskim muszą zostać ugaszone wszystkie pożary. Obecny zarządca, Marian Kmita, zastąpił na stanowisku aresztowanego Radosława Piesiewicza i od razu zderzył się z ogromnymi problemami. Dług PKOl wynosi obecnie ponad 3,5 mln zł, a do końca 2024 roku brakuje w kasie aż 6,5 mln zł.
Zobacz też: Osasuna zmienia trenera. Wielki powrót na ławkę
- Cały czas jesteśmy na granicy płynności, choć nasza wiarygodność powoli wraca. A przysłowiowych trupów z szafy wypada coraz mniej
– powiedział szczerze Kmita.
Sytuację w PKOl analizuje obecnie międzynarodowa firma audytorska Ernst & Young. Równolegle powstaje nowy statut komitetu, który ma doprecyzować zakres obowiązków władz i wyeliminować niedoskonałości prawne. Kluczową kwestią jest również całkowite zakończenie spraw z udziałem poprzedniego prezesa, Radosława Piesiewicza, by – jak stwierdził Marian Kmita – oszczędzić w przyszłości wycieczek po sądach.
Julia Szeremeta, Aleksandra Mirosław i Klaudia Zwolińska wzorem proobronnym
Nowy sternik PKOl zapowiada w komitecie diametralne zmiany. Chce, aby PKOl nie pełnił już jedynie funkcji "garderoby i biura podróży reprezentacji olimpijskiej". Kmita dąży do zacieśnienia współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Edukacji Narodowej.
- W tym gorącym czasie dla Polski PKOl może odegrać rolę moderatora promowania postaw proobronnych dzięki sportowcom zatrudnionym w wojsku, takim jak np. Julia Szeremeta, Aleksandra Mirosław czy Klaudia Zwolińska
– zaznaczył Marian Kmita.
P.o. prezesa nie ujawnił, czy będzie kandydował na stanowisko pełnoprawnego szefa PKOl w najbliższych, wiosennych wyborach. Dodał jedynie, że gdyby podjął rękawicę, jego strategia zakładałaby rozwój polskiego sportu w perspektywie kilkudziesięciu lat z finałem w postaci igrzysk nad Wisłą.