Generał Ben Hodges, były dowódca wojsk lądowych USA w Europie mówił o roli Polski w razie konfliktu z Rosją
Zdania w kwestii tego, czy Władimir Putin naprawdę ma zamiar zaatakować NATO, są podzielone. Jak mógłby wyglądać taki konflikt, jakie byłoby w nim miejsce naszego kraju? Na te tematy wypowiadał się niedawno w rozmowie z dziennikiem „Die Welt” gen. Ben Hodges, były dowódca wojsk lądowych USA w Europie. Odnosił się do tak zwanej gry wojennej, czyli symulacji konfliktu, zorganizowanej przez „Die Welt” i Uniwersytet Bundeswehry w Hamburgu. Wzięło w niej udział m.in. 16 byłych wysokich rangą urzędników z Niemiec i NATO. W przyjętym scenariuszu Rosja zajmuje Mariampol na Litwie w rejonie przesmyku suwalskiego, jako pretekst podając rzekomy kryzys humanitarny w obwodzie królewieckim. „I jeśli założymy, że nie przybędą siły polskie, to wówczas należałoby przenieść siły z Niemiec lub Amerykanów z Polski” - powiedział generał. Jak ocenił, najgorsze w takiej sytuacji byłoby opóźnienie reakcji NATO i przerzutu wojsk, a Sojusz powinien w zamian za to zareagować zajęciem Królewca.
"Mogę sobie na przykład wyobrazić, że Polska natychmiast włączyłaby się do ataków na Królewiec"
„Jeśli Rosja zaatakuje w jakimkolwiek zakresie, najważniejsze będzie odzyskanie inicjatywy - niekoniecznie tylko w miejscu uderzenia. Odstraszanie oznacza uświadomienie Moskwie, że bardzo szybko straciłaby Królewiec. Muszą wiedzieć, że jesteśmy do tego gotowi i zdolni” – powiedział Hodges. „Mogę sobie na przykład wyobrazić, że Polska natychmiast włączyłaby się do ataków na Królewiec. Istnieją również inne miejsca, w których można wywrzeć presję na Rosję, na przykład Półwysep Kolski na Dalekiej Północy Rosji, w pobliżu Norwegii i Finlandii” - dodał były dowódca wojsk NATO.
Jak dodał wojskowy, NATO ma wiele informacji o tym, co Rosja posiada obwodzie królewieckim. „Dokładnie wiemy, jakie zdolności tam istnieją – siły powietrzne i morskie, broń dalekiego zasięgu, obrona powietrzna i tak dalej. Wyobrażam sobie ataki niekinetyczne, czyli cyberwojnę i wojnę elektroniczną, aby unieszkodliwić jak najwięcej, zwłaszcza obronę powietrzną i broń dalekiego zasięgu, tak aby rosyjskie siły powietrzne lub marynarka wojenna nie mogły stamtąd operować” - podkreślił.