Spis treści
Tragedia w Arizonie po chrzcinach. Pięciolatek zmarł w nagrzanym samochodzie
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w niedzielę w amerykańskiej miejscowości Peoria w stanie Arizona. Rodzina wróciła do swojego miejsca zamieszkania około godziny 13:00 po uroczystości chrztu innego dziecka. Chwilę później w ich domu wystartowało zaplanowane przyjęcie. Gospodarze zorientowali się, że nigdzie nie ma 5-letniego Theo, dopiero około godziny 15:45. Wcześniej całkowicie zapomnieli o chłopcu. Niestety, pozostawili go w zamkniętym samochodzie.
Dziecko zostało odnalezione w aucie zaparkowanym tuż przed posesją. Nie dawało oznak życia. Tego dnia termometry wskazywały na zewnątrz nawet 40,5 stopnia Celsjusza. Zrozpaczeni bliscy natychmiast wyciągnęli chłopca z pojazdu i próbowali go reanimować. Wezwani na miejsce strażacy szybko przewieźli 5-latka do szpitala, jednak lekarzom pozostało jedynie stwierdzenie zgonu.
Matka i ojciec aresztowani. Rodzice usłyszeli zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci
45-letnia Anca Sabo i jej 50-letni mąż Mihail Sabo zostali zatrzymani . Amerykańscy śledczy postawili im zarzuty znęcania się nad osobą małoletnią i nieumyślnego doprowadzenia do jej śmierci.
Jak wynika dokumentacji sądowej cytowanej przez "New York Post", zatrzymany ojciec tłumaczył, że poprosił swojego 14-letniego syna o wyprowadzenie Theo z samochodu. Przesłuchiwany nastolatek twierdzi jednak, iż nie pamięta takiej sytuacji.
Funkcjonariusze pracujący nad sprawą zakładają, że w domu mogło dojść do tragicznego w skutkach nieporozumienia dotyczącego tego, kto wyjmie dziecko z auta. W trakcie posiedzenia sądu adwokat małżeństwa tłumaczył, że matka była przekonana, iż pięciolatkiem zajmuje się mąż. Ojciec z kolei myślał, że Theo wyjął z pojazdu starszy syn.
Amerykański są wyznaczył kaucję w wysokości 150 tysięcy dolarów dla każdego z rodziców. Małżonkowie otrzymali zakaz kontaktowania się ze sobą, chociaż zezwolono im na widzenia z pozostałymi dziećmi w obecności kuratora.