- Zwycięzcy Ligi Narodów wylądowali w ojczyźnie z dobowym opóźnieniem i bez kilku członków ekipy.
- Podczas uroczystego przywitania na warszawskim lotnisku zabrakło między innymi głównego szkoleniowca reprezentacji.
- Niespodziewane problemy komunikacyjne zmusiły Nikolę Grbicia do wdrożenia planu awaryjnego.
Reprezentacja Polski siatkarzy w kraju. Dlaczego bez Nikoli Grbicia
Triumfatorzy tegorocznej Ligi Narodów napotkali spore utrudnienia w drodze powrotnej z azjatyckiego turnieju. Pierwotny harmonogram zakładał, że zjawią się w Warszawie we wtorek, jednak nie zdążyli na samolot przesiadkowy w Pekinie. W efekcie kadra dotarła do ojczyzny dopiero w środę, a w grupie przylatującej zabrakło głównego trenera, a także Wilfredo Leona, Bartłomieja Lemańskiego, Bartłomieja Bołądzia i Artura Szalpuka.
Siatkarze wrócili do kraju po triumfie w Lidze Narodów. Na lotnisku zaskoczyli stylizacjami
„Kiedyś jak lecieliśmy do Fukuoki podróż też była męcząca, ale ta na pewno jest w TOP3 najgorszych” - mówił dziennikarzom Tomasz Fornal, MVP turnieju.
Mimo ogromnego wyczerpania, zawodnicy chętnie spędzili czas z oczekującymi kibicami, pozując do pamiątkowych fotografii i podpisując gadżety. Następnie wzięli udział w oficjalnej ceremonii, podczas której wręczono im kwiaty oraz zaprezentowano okolicznościowy tort na cześć zdobywców złotego medalu. Przed rozpoczęciem przygotowań do jesiennych mistrzostw Europy czeka ich chwila oddechu. Gracze zdradzili, że szkoleniowiec przedłużył im czas wolny do poniedziałkowego wieczoru, kiedy to rozpoczną zgrupowanie w Zakopanem.
Nieobecność selekcjonera na lotnisku wynikała z jego pragmatycznej decyzji. Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, Serb planował wylecieć do swojego kraju z Warszawy zaraz po wtorkowym przylocie. Ponieważ podróż uległa drastycznemu wydłużeniu, trener zdecydował się na bezpośredni lot z Azji do ojczyzny, aby nie tracić cennych chwil, które może spędzić w rodzinnym gronie.
