Spis treści
Zaskakujące sąsiedztwo na trybunach. Przemysław Czarnek obok Zbigniewa Bońka
Walka o awans do finału baraży o piłkarskie mistrzostwa świata zakończyła się sukcesem naszej kadry, która po trudnym spotkaniu z Albanią przygotowuje się do decydującego meczu ze Szwecją, zaplanowanego na 31 marca. Trybuny Stadionu Narodowego wypełniły się kibicami, wśród których nie zabrakło znanych twarzy ze świata polityki. Mecz na żywo śledził m.in. prezydent Karol Nawrocki, który po końcowym gwizdku udał się prosto do szatni polskiej reprezentacji, by wspólnie z zawodnikami celebrować wygraną. Na widowni zasiadł również Przemysław Czarnek, niedawno ogłoszony kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na urząd premiera. Największe emocje wzbudziło jednak miejsce, w którym się znalazł. Zdjęcia z wydarzenia pokazują, że były minister edukacji oglądał zmagania piłkarzy, siedząc ramię w ramię ze Zbigniewem Bońkiem, z którym w przeszłości dochodziło do spięć.
Historia uszczypliwości. Zbigniew Boniek nie szczędził krytyki pod adresem Przemysława Czarnka
Relacje między byłym szefem PZPN a czołowym politykiem PiS od dawna należały do napiętych. Zbigniew Boniek często w kąśliwy sposób odnosił się do poczynań Przemysława Czarnka. Kiedy były minister edukacji został "nagrodzony" w internetowym plebiscycie tytułem "Dzban Roku 2023", Boniek skomentował ten fakt w mediach społecznościowych, nie szczędząc ironii.
Polska - Albania: Polska zagra ze Szwecją. Wielki mecz o wyjazd na mundial
"Gratuluję serdecznie, czuję się trochę ojcem sukcesu"
Wcześniej, gdy partia Jarosława Kaczyńskiego musiała oddać władzę, a Przemysław Czarnek podsumowywał lata rządów PiS w obszarze edukacji i nauki w specjalnym raporcie, były wybitny piłkarz również nie omieszkał wbić szpili politykowi.
"Gratuluję i jaka to wielka strata, że od poniedziałku usiądzie pan na ławce rezerwowych. Co za błąd"
Mimo burzliwej przeszłości w relacjach obu panów, podczas spotkania Polska - Albania na Stadionie Narodowym najprawdopodobniej obyło się bez słownych przepychanek. Zwycięstwo Biało-czerwonych sprawiło, że nastroje na trybunach były radosne, choć trudno nie odnieść wrażenia, że wspólne oglądanie meczu musiało być dla nich dość specyficznym doświadczeniem.