Triumfator zawodów na dystansie 68 km relacjonował, że na podium nagrodzono go kwotą 5 tys. zł za pierwsze miejsce oraz premią 2,5 tys. zł za najszybszy czas na odcinku górskim. Następnie wywołano go na scenę po raz kolejny, by wręczyć symboliczny czek o wartości 10 tys. zł.
Jak przekonuje sportowiec, przedstawicielka lokalnego starostwa wręczyła mu ten voucher jako „nagrodę specjalną”. Witek uważa, że ceremonia odbyła się przy udziale kamer i wielu obserwatorów, więc naturalnie potraktował to jako premię za pobicie rekordu i świetny start.
Sytuacja skomplikowała się tuż po zakończeniu imprezy sportowej. Mistrz Polski opisał ten moment w mediach społecznościowych, twierdząc, że otrzymał telefon z żądaniem zwrotu nagrody.
„Po 24 h od ceremonii otrzymuję telefon od organizatorki, że zaszła "pomyłka" i że te 10 tys. zł organizator na scenie miał przekazać... organizatorowi. Te pieniądze "zostały już wydane", cały czas "te pieniądze", "te pieniądze”.
Biegacz podkreśla w swoich wypowiedziach, że nie żałuje samych środków finansowych, ale czuje się dotknięty zachowaniem organizatorów. Dodaje, że zabrakło im taktu na zwykłe przeprosiny oraz szczerą, bezpośrednią konwersację z zawodnikiem.
Organizatorzy imprezy Tatra Fest wydali oświadczenie o pomyłce
Głos w tej sprawie zabrali również przedstawiciele imprezy. W udostępnionym na Facebooku komunikacie zaznaczyli, że w trakcie wręczania nagród dla uczestników biegu na 68 km wystąpił błąd ze strony organizacyjnej.
Z ich relacji wynika, że ów czek opiewający na 10 tys. zł w ogóle nie był przeznaczony jako gratyfikacja dla biegaczy zgodnie z obowiązującym regulaminem.
„Kwota ta nie stanowiła nagrody przewidzianej w regulaminie zawodów. Zgodnie z wcześniejszą decyzją Powiatu Tatrzańskiego (z dnia 13.05.2026) środki te zostały przekazane organizatorom Tatra Fest jako dofinansowanie celowe na pokrycie kosztów technicznych organizacji wydarzenia. (...) Po stwierdzeniu błędu poinformowaliśmy zainteresowane osoby o zaistniałej pomyłce” – przekazali organizatorzy.
Zaznaczyli ponadto, że całkowita pula przewidziana na 68 kilometrów opiewała na 30 tys. zł. Pieniądze te zostały sprawiedliwie rozdzielone pomiędzy zawodników i zawodniczki z pierwszej szóstki. Wskazali też, że w zapisach nie było informacji o jakiejkolwiek dodatkowej kwocie 10 tys. zł za pierwsze miejsce w zawodach.