Spis treści
Kłopoty wizowe i logistyczne reprezentacji Iranu
Przed rozpoczęciem turnieju kilku działaczy z Iranu nie otrzymało amerykańskich wiz i musiało pozostać w kraju. Skomplikowało to sytuację organizacyjną i wymusiło na drużynie nagłą zmianę głównego ośrodka pobytowego. Ekipa przeniosła swoją bazę szkoleniową do Tijuany zlokalizowanej na terenie Meksyku. Przed pierwszym meczem na turnieju przeciwko Nowej Zelandii, zremisowanym 2:2, zawodnicy zostali wpuszczeni do Inglewood pod Los Angeles zaledwie dzień wcześniej. Federacja wyraźnie wnioskowała o przyjazd dwa dni przed planowanym gwizdkiem.
Działacze z Bliskiego Wschodu postanowili stanowczo zareagować na te utrudnienia proceduralne. Ich zdaniem takie traktowanie jest niesprawiedliwe i narusza podstawowe zasady sportowej rywalizacji na najwyższym szczeblu. Przedstawiciele związku opublikowali oficjalny komunikat dla mediów, w którym szczegółowo wyjaśnili swoje stanowisko. W dokumencie podkreślono, że obecna sytuacja bezpośrednio uderza w formę sportową całego zespołu.
„Te ograniczenia są sprzeczne z zasadą równych warunków dla wszystkich uczestniczących drużyn i mogą zaszkodzić naszym przygotowaniom” – argumentowano w przekazanym mediom oświadczeniu federacji.
„W związku z tym federacja oficjalnie wyrazi swoje niezadowolenie i złoży formalną skargę do FIFA za pośrednictwem odpowiednich kanałów” – dodano.
Jakie restrykcje spotkały kadrę po meczu?
Selekcjoner Amir Ghalenoei przyznał po pierwszym starciu, że jego zespół jest najgorzej traktowany ze wszystkich uczestników mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. Bezpośrednio po zakończeniu pierwszego spotkania drużyna otrzymała stanowczy nakaz natychmiastowego opuszczenia terytorium Stanów Zjednoczonych. Zespół przygotowuje się obecnie do niedzielnego meczu z Belgią, który również odbędzie się w Inglewood koło Los Angeles. Niestety ekipa po raz kolejny nie dostała zgody na wcześniejszy przylot. Obostrzenia organizacyjne nadal dezorganizują pracę całego sztabu szkoleniowego.
Napięta sytuacja wokół drużyny narodowej jest ściśle związana z trwającym konfliktem politycznym na linii Iran, Izrael oraz USA. Niedawno Teheran i Waszyngton podpisały specjalne tymczasowe memorandum mające zakończyć działania wojenne i ponownie otworzyć cieśninę Ormuz. Mimo to sportowcy wciąż odczuwają skutki globalnych napięć politycznych podczas mistrzostw. Kapitan zespołu Mehdi Taremi wyraził głębokie rozżalenie brakiem pełnego sztabu trenerskiego oraz prezesa związku. Takie braki kadrowe znacząco utrudniają sprawne funkcjonowanie zespołu na najważniejszym turnieju.
„Sztab szkoleniowy ponownie ustalił harmonogram, zgodnie z którym drużyna powinna przybyć do każdego miasta-gospodarza dwa dni przed spotkaniem i wrócić do bazy dzień po meczu, aby zapewnić optymalne przygotowanie sportowe i fizyczne” – tłumaczyła irańska federacja.
- Nie dali nam nawet czasu na odpoczynek. Po meczu powiedzieli: „Musicie natychmiast wyjechać”. Dla nas czas na odpoczynek jest bardzo ważny, ale wymaga się od nas, żebyśmy wsiedli do samolotu i wrócili do naszej bazy w Tijuanie. To naprawdę jest problem - nie ukrywał.
- FIFA chyba powinna nas bardziej wesprzeć. To wszystko jest dla nas katastrofą - powiedział Taremi.