Zespół z Reymonta wreszcie zakończył zmagania na zapleczu elity. Radość wybuchła już pół miesiąca temu, gdy triumf w starciu z Chrobrym Głogów dał „Białej Gwieździe” awans do najwyższej ligi. Ostatni ligowy mecz z ekipą z Siedlec zgromadził na stadionie komplet widzów. Cały obiekt wręcz utonął w klubowych barwach, ponieważ większość sympatyków założyła na ten mecz czerwone trykoty.
Jak przekazała "Gazeta Krakowska", władze klubu nie zakładały masowego wbiegnięcia sympatyków na murawę. Zatrzymanie rozentuzjazmowanego tłumu było jednak zadaniem niewykonalnym. Ludzie wpadli na trawę, a liczne apele spikera o powrót na sektory nie dawały żadnego rezultatu. Sytuację opanowali dopiero liderzy dopingu. Dzięki ich interwencji boisko opustoszało, a szef PZPN Cezary Kulesza zdołał wręczyć graczom medale i puchar.
Na dekoracji impreza wcale się nie zakończyła. Gęsty tłum przemaszerował ulicami prosto na Rynek Główny. Ze wstępnych relacji wynika, że w sercu małopolskiej stolicy bawiło się do 60 tysięcy osób. Wokół pomnika wieszcza panował ogromny ścisk, utrudniający przejście. Zabawie towarzyszyły głośne śpiewy oraz mnóstwo pirotechniki.
Media donosiły też o nagłych kłopotach logistycznych podczas fety. Autobus z napisem „Jest pięknie”, wiozący triumfatorów na rynek, uległ awarii. Klub błyskawicznie zorganizował zastępczy pojazd dla drużyny. Ostatecznie piłkarze bezpiecznie dotarli na miejsce i pojawili się na balkonie Sukiennic, co wywołało wielki entuzjazm u zgromadzonych sympatyków.