Spis treści
Robert Korzeniowski chce zostać prezesem PKOl
Czterokrotny mistrz olimpijski w chodzie sportowym, Robert Korzeniowski, ogłosił, że będzie kandydował na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl). Decyzja zapadła po tym, jak obecny prezes, Radosław Piesiewicz, został aresztowany. Korzeniowski podkreślił w Studiu PAP, że czuje odpowiedzialność za polski sport i uważa, że należy podjąć publiczną dyskusję o naprawie sytuacji w PKOl.
Według byłego lekkoatlety PKOl to instytucja realizująca misję publiczną. Zauważył, że od dłuższego czasu wskazywał na nieprawidłowości, a aresztowanie Piesiewicza nie było dla niego zaskoczeniem. Miał nadzieję, że się pomylił, jednak uważa, że obecny prezes powinien usunąć się z polskiego sportu i za wszystko przeprosić.
"Zrobiłem to także dlatego, aby dyskusja tocząca się wokół zmian i naprawy PKOl była bardziej sfokusowana. Tak, aby nie kryć się w piwnicach, kącikach, nie spiskować, ale podjąć poważną publiczną dyskusję. PKOl to nie jest stowarzyszenie banalne, czy grupa ludzi, które robią coś we własnym interesie. To naprawdę wielka misja publiczna i ta debata powinna się na forum publicznym toczyć" - wskazał Korzeniowski.
Jakie zmiany w PKOl proponuje Robert Korzeniowski?
Zarząd PKOl ma zdecydować o powierzeniu obowiązków prezesa jednemu z wiceprezesów. Spotkanie w tej sprawie zwołano na 14 września 2026 r. na godz. 13:00. Korzeniowski zaznaczył, że nawet przejęcie obowiązków przez inną osobę nie oznacza wykreślenia Piesiewicza z KRS, dlatego uważa, że konieczne jest jego formalne odwołanie, aby uniknąć dalszych problemów prawnych.
Jeśli środowisko sportowe poprze kandydaturę Korzeniowskiego, ten planuje rozpocząć intensywne działania ze względu na zbliżające się Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. Chce kolegialnego zarządzania organizacją i powrotu do zasad transparentności. Podkreślił, że PKOl nie powinien angażować się w politykę i chce odbudować jego wizerunek jako dumnego symbolu polskiego sportu.
"Mam nadzieję, że prezes Piesiewicz, nawet jak wyjdzie z aresztu za kaucją, nie będzie chciał być nadal częścią polskiego sportu. Powinien przeprosić i usunąć się. Powinien uprawiać sport dla zdrowia po areszcie i to bym mu tylko radził. Wariantu jego powrotu do polskiego sportu, nawet w najbardziej wygimnastykowanej wyobraźni, nie widzę" - ocenił.