Radosław Piesiewicz stracił majątek przez Zondacrypto! Szczere wyznanie prezesa PKOl

2026-04-23 9:41

Kryzys wokół giełdy Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi. Radosław Piesiewicz, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego i wielki zwolennik współpracy z kryptowalutowym gigantem na glinianych nogach, przyznał na antenie RMF FM, że sam padł ofiarą zamieszania i stracił potężne środki. – Mam do siebie pretensje – wyznał dość niespodziewanie działacz.

Piesiewicz, Zondacrypto

i

Autor: Art Service / Super Express; Proxima Studio/ Shutterstock
  • Skandal wokół platformy kryptowalutowej Zondacrypto angażuje niemal cały kraj.
  • Szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego wyznał w studiu RMF FM, że zalicza się do grona poszkodowanych i stracił własne środki.
  • – Mam do siebie pretensje – podkreślił główny inicjator partnerstwa pomiędzy giełdą a PKOl.

Afera Zondacrypto uderza w PKOl. Radosław Piesiewicz stracił potężne pieniądze

Kłopoty Zondacrypto to obecnie temat numer jeden w całym kraju. Znana platforma obrotu kryptowalutami przechodzi głęboki kryzys wizerunkowy i finansowy, a postępowanie w tej materii prowadzi już śląska prokuratura. Przewiduje się, że klienci mogli stracić łącznie nie mniej niż 350 milionów złotych. Ewentualne bankructwo przedsiębiorstwa stanowi potężny cios dla rodzimego sportu, w który pompowano gigantyczne środki. Jednym z kluczowych kontraktów sponsorskich pozostaje umowa z Polskim Komitetem Olimpijskim, która wciąż jest w mocy, w odróżnieniu od porozumień zrywanych masowo choćby przez drużyny piłkarskie.

Zondacrypto w potężnych tarapatach. Znane kluby i polscy olimpijczycy zostali z niczym

Jeszcze w miniony poniedziałek sternik PKOl, Radosław Piesiewicz, starał się tonować nastroje. Zapewniał wówczas, że firma wywiązuje się z zapisów umowy i brakuje jednoznacznych przesłanek do jej natychmiastowego zerwania. Kolejna transza finansowa powinna wpłynąć na konto do końca kwietnia, jednak w czwartkowy poranek lider komitetu zaprezentował zgoła odmienne stanowisko w trakcie rozmowy z RMF FM.

Podczas porannej audycji radiowej Piesiewicz zdradził, że osobiście lokował kapitał w Zondacrypto i poniósł dotkliwe straty finansowe. Prawdopodobnie mowa o kwocie oscylującej w granicach miliona złotych, czyli podobnej do tej, którą działacz w przeszłości utopił w wyniku nieudanych operacji na giełdzie papierów wartościowych.

Banalny QUIZ dla miłośników futbolu i geografii. Dopasuj klub do kraju
Pytanie 1 z 20
Bayern Monachium to klub z:

Prezes PKOl o swoich inwestycjach. "Mam do siebie pretensje"

- Ja już jestem poszkodowany - podkreślił w wywiadzie działacz, sugerując, że finał tej sprawy znajdzie swój koniec na sali rozpraw. Równocześnie zapewnił, że zrezygnował z prób interweniowania u Przemysława Krala, pełniącego funkcję prezesa Zondacrypto, aby w żaden sposób nie łączyć swoich prywatnych interesów ze sprawami publicznymi.

Mam pretensje do siebie, że włożyłem tam pieniądze. Mogę tyle powiedzieć. Ale zaufałem, bo widziałem, jak ta firma prężnie działa. I jeżeli mnie się oskarża, że działałem w złej wierze, to pokazuje inaczej - przyznał szczerze Piesiewicz.

W kolejnej fazie wywiadu szef PKOl przekazał, że w przypadku ostatecznego bankructwa giełdy, planuje powołać do życia specjalne stowarzyszenie i w imieniu poszkodowanych klientów wystąpić z roszczeniem wobec polskiego rządu! Mimo wszystko na ten moment wciąż tli się w nim nadzieja, że Zondacrypto ostatecznie stanie na nogi i wypłaci inwestorom należne im fundusze.