Spis treści
Maja Chwalińska wylądowała w Warszawie po sukcesie w Roland Garros. Zaskakujące sceny na lotnisku
Młoda tenisistka zyskała w ostatnim czasie status jednej z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego sportu. Jej ogromna popularność przyszła błyskawicznie na przełomie maja i czerwca za sprawą niesamowitych wyników osiągniętych podczas francuskiego turnieju wielkoszlemowego. Nasza reprezentantka najpierw skutecznie przebrnęła przez wszystkie rundy kwalifikacyjne, a następnie wyeliminowała z głównej drabinki aż sześć kolejnych przeciwniczek. Ta fenomenalna seria zaprowadziła ją do wielkiego finału, gdzie ostatecznie musiała uznać wyższość świetnie dysponowanej Mirry Andrejewej. Te wybitne osiągnięcia sprawiły, że polscy fani z ogromną niecierpliwością oczekiwali na powrót utalentowanej zawodniczki do kraju. Maszyna z polską gwiazdą na pokładzie wylądowała na warszawskim lotnisku w poniedziałek, 8 czerwca, około godziny 9.25. Zgromadzeni sympatycy zorganizowali niezwykle gorące, wręcz królewskie powitanie, jednak ostatecznie musieli przełknąć gorzką pigułkę rozczarowania. Maja Chwalińska błyskawicznie udała się do czarnego samochodu i opuściła teren portu lotniczego. Choć po drodze zawodniczka zdążyła rozdać autografy, zdecydowanie nie zaspokoiło to apetytów licznie przybyłych miłośników jej talentu. Cała ta nietypowa sytuacja wywołała ogromne poruszenie, a swojego niezadowolenia nie ukrywał nawet słynny Andrzej Bobowski, nazywany powszechnie królem polskich kibiców, który w swojej bogatej przeszłości uczestniczył w wielu podobnych wydarzeniach.
Andrzej Bobowski ocenia powitanie Mai Chwalińskiej. "Bobo" nie gryzł się w język
Andrzej Bobowski przez lata swojej kibicowskiej działalności niezliczoną liczbę razy uczestniczył w lotniskowych celebracjach powrotów wybitnych reprezentantów Polski. Słynny pasjonat sportu był naocznym świadkiem najróżniejszych scen, jednak tegoroczne wydarzenia wywołały u niego szczególne poruszenie i widoczne zniesmaczenie. Doświadczony kibic postanowił publicznie skomentować to niespodziewane zamieszanie wokół powrotu młodej gwiazdy kortów tenisowych.
Chciałem przyjść na królewskie przyjęcie, no ale to dzisiaj powariowali. Maję wsadzili, jakby w pakę, wsadzili do samochodu i ją wywieźli
Takie dosadne słowa padły z ust 86-letniego fana podczas wywiadu udzielonego dziennikarzom Kanału Sportowego. Legendarny sympatyk polskiego sportu całkowicie otwarcie przyznał, że sposób zorganizowania odbioru wicemistrzyni turnieju z lotniskowego terminala pozostawiał według niego bardzo wiele do życzenia i spotkał się z jego surową i bezwzględną krytyką.
Widziałem różne tutaj przywitania, bo mieszkam niedaleko lotniska, to dość często jestem, no ale to co dzisiaj zrobili (...) no jak ja mówię, nie wiem, bo może do prezydenta ją wiozą
Słynny "Bobo" dodał tę uwagę na zakończenie swojej emocjonalnej wypowiedzi dla wspomnianego medium.
Zdjęcia z przylotu Mai Chwalińskiej po turnieju Roland Garros. Afera w stolicy
Poniżej prezentujemy zebrane materiały fotograficzne ukazujące zaskakujący przebieg powitania wicemistrzyni na warszawskim lotnisku Chopina.