Spis treści
- Ostatni mecz Mai Chwalińskiej na paryskich kortach rozgrzał polskich kibiców do czerwoności, jednak wpis znanego posła spotkał się ze skrajnie negatywnym odbiorem internautów.
- Fotografia Przemysława Czarnka śledzącego sportowe zmagania na ekranie telefonu w jadącym aucie wywołała ogromne poruszenie i dyskusję w mediach społecznościowych.
- Sprawdź, dlaczego zachowanie byłego ministra edukacji zostało tak surowo ocenione przez użytkowników i co dokładnie mu zarzucano.
Przemysław Czarnek w ogniu krytyki po meczu Mai Chwalińskiej
Sportowe zmagania naszej reprezentantki w decydującym starciu paryskiego turnieju śledziła cała Polska, a głos w tej sprawie postanowił zabrać również były szef resortu edukacji. Przemysław Czarnek zamieścił na platformie X fotografię ze swojej podróży, na której widać, jak siedząc na tylnej kanapie auta, spogląda na transmisję w telefonie komórkowym. Do udostępnionego materiału dołączył bardzo krótki komunikat, w którym poinformował: „W drodze kibicujemy Mai Chwalińskiej”.
Odpowiedź społeczności internetowej nadeszła błyskawicznie i była dla polityka niezwykle surowa. Komentujący masowo oskarżyli parlamentarzystę o nieszczerość, traktując jego publikację jako tani chwyt wizerunkowy i działanie pod publiczkę. Pod opublikowanym zdjęciem momentalnie wywiązała się bardzo ostra dyskusja, w której zarzuty o dwulicowość bezpośrednio przeplatały się z licznymi, wulgarnymi wręcz opiniami zbulwersowanych użytkowników.
Przeczytaj także: Christian Eriksen znów stracił przytomność na murawie! Przerwano mecz Dania - Ukraina
„Ogrzać się trzeba… w blasku Mai” - skomentował uszczypliwie jeden z internautów. „Najważniejsze jest to, że kibicowanie nie jest robione pod publikę! Całkiem przypadkiem ktoś zrobił zdjęcie w tym przypadku” - wtórował z nutą ironii kolejny użytkownik. „Teraz wielki kibic. Ahh, wy politycy, obrzydzenie na samą myśl” - napisała wprost inna osoba w komentarzu pod wpisem. „Ciekawe, co Ty, Panie Czarnek, wiesz o tenisie. Niedzielny kibic” - bezlitośnie wypunktował byłego ministra kolejny oburzony obserwator.
Zobacz też: Maja Chwalińska wdała się w zabawną dyskusję z Johnem McEnroe w studiu telewizyjnym
Niektórzy użytkownicy poszli w swoich ocenach o krok dalej, bezpośrednio łącząc polityczne wsparcie z ostateczną porażką naszej zawodniczki na korcie. „Już wiem, czemu przegrała. Pan po prostu każdemu Polakowi przynosi pecha” - ocenił surowo jeden z internautów. „Przynosisz jej pecha” - dodała krótko inna osoba w sekcji komentarzy.
Maja Chwalińska z historycznym sukcesem na French Open
Niezależnie od politycznej burzy w internecie, wybitne osiągnięcia naszej reprezentantki na paryskich kortach mają ogromny, historyczny wymiar sportowy. Chociaż Maja Chwalińska musiała ostatecznie uznać wyższość Mirry Andriejewej i uległa Rosjance (3:6, 2:6), jej piękna przygoda i tak zapisała się w tenisowych annałach. Polka przeszła przez trwający od połowy maja morderczy maraton dziesięciu spotkań i jako pierwsza w historii zawodniczka z kwalifikacji zameldowała się w wielkim finale, całkowicie odmieniając tym samym bieg swojej dotychczasowej kariery.
Podczas finałowego starcia paryskie trybuny wypełniły się polskimi barwami, a publiczność głośno, skandując imię zawodniczki, dopingowała naszą rodaczkę. Mimo że ostatecznie triumfowała dziewiętnastoletnia rywalka, dwudziestoczteroletnia reprezentantka Polski udowodniła wszystkim swoją przynależność do absolutnej światowej elity. Ten fantastyczny wynik w turnieju zagwarantował jej potężny skok w poniedziałkowym zestawieniu rankingu WTA, windując ją na najwyższą w życiu, dwudziestą pierwszą pozycję.