Spis treści
Nowości technologiczne w jubileuszowym sezonie
Najpóźniej od listopada liga zostanie wzbogacona o wprowadzenie półautomatycznego spalonego, co znacznie przyspieszy weryfikację decyzji. Dodatkowo w pełni uruchomiono nowoczesne Centrum VAR w warszawskiej siedzibie PZPN. Dotychczas sędziowie pracowali w specjalnych wozach pod stadionami, a teraz obsłużą wszystkie mecze w pięciu klimatyzowanych salach. W jubileuszowej edycji kibice zobaczą nowe logo, specjalną piłkę i zupełnie nowy puchar dla mistrza Polski.
Kulminacja obchodów stulecia nastąpi 3 kwietnia 2027 roku. Wówczas zmierzą się ze sobą Wisła Kraków i Legia Warszawa, czyli drużyny współtworzące ligę w 1927 roku. Po awansie Wisły oraz Wieczystej w rozgrywkach wezmą udział aż trzy kluby z Krakowa, wliczając w to Cracovię. Ostatni raz trzy zespoły z jednego miasta występowały na najwyższym szczeblu w sezonie 1994/95, kiedy Poznań reprezentowały Lech, Olimpia i Warta.
- Wybieram się na inaugurację do Radomia, wręczymy również tego dnia symboliczną pamiątkę Wieczystej - zapowiedział prezes zarządu Ekstraklasy SA Marcin Animucki.
Rekordowa frekwencja na polskich stadionach?
W ubiegłym sezonie mecze na żywo obejrzało łącznie ponad 4,15 mln widzów, a średnia frekwencja wyniosła 13 577 osób na spotkanie. Władze ligi liczą, że powrót zasłużonych marek przyciągnie na trybuny jeszcze więcej kibiców. Do ekstraklasowej elity dołączyła po barażach Wieczysta Kraków, która wzmocniła kadrę m.in. obrońcą Antonio Miliciem z Lecha. Do końca roku zaplanowano 18 kolejek, a ostatnia z nich odbędzie się w połowie grudnia.
Zdecydowanym faworytem do mistrzostwa jest broniący tytułu Lech Poznań, który podejmie u siebie Cracovię w sobotni wieczór. Po rozczarowującym roku wysokie ambicje wykazuje Legia Warszawa oraz Widzew Łódź, który zakontraktował Karola Świderskiego z Panathinaikosu. Niezależnie od ostatecznych wyników, będzie to wyjątkowy sezon, ponieważ po raz pierwszy Polskę w europejskich pucharach reprezentuje aż pięć zespołów.
- Rekord ponad 4 mln kibiców zostanie pobity, już teraz mogę się o to założyć – przyznał Animucki.