Z powodu intensywnych opadów na Florydzie środowa rywalizacja została całkowicie wstrzymana, zmuszając sportowców do niezaplanowanego odpoczynku, a fanów do zmiany planów. Zakupione bilety zachowają ważność kolejnego dnia, co w ramach rekompensaty zagwarantuje kibicom potężną dawkę sportowych emocji. W czwartkowym harmonogramie upchnięto łącznie 50 pojedynków, w tym starcia Igi Świątek z Magdą Linette, Huberta Hurkacza z Ethanem Quinnem oraz Kamila Majchrzaka z Miomirem Kecmanoviciem.
ZOBACZ TEŻ: Decyzja Niemców ułatwia zadanie polskim skoczkom! Stoch i Żyła mogą odetchnąć
Skalę tego niezwykłego wyzwania logistycznego najlepiej obrazują statystyki z poprzednich dni i innych imprez. We wtorek, który inaugurował zmagania tenisistek na Florydzie, przeprowadzono 33 mecze na dziewięciu arenach, z kolei pierwszy dzień wielkoszlemowego Australian Open zamknął się w 32 rozegranych spotkaniach.
Kiedy grają Polacy w Miami Open? Najgorsza sytuacja Kamila Majchrzaka
Aby w ogóle sprostać ogromnej liczbie gier, do użytku oddano dodatkowy plac gry, jednak widmo wielogodzinnych opóźnień nadal wisi nad uczestnikami zawodów. W najbardziej komfortowym położeniu znalazł się wrocławianin Hubert Hurkacz, którego starcie z Quinnem zaplanowano jako drugie w kolejności od godziny 16.00 czasu polskiego. Stosunkowo szybko na kort powinny wyjść także Iga Świątek i Magda Linette, ujęte w planie jako trzecie od południa czasu miejscowego. Niezwykle trudny test cierpliwości czeka za to Kamila Majchrzaka, który zamknie zmagania na korcie numer 7 jako ostatni z harmonogramu.
Zmagania na wspomnianej siódemce wystartują o 15.00 polskiego czasu, jednak rozkład przewiduje w tym miejscu wyłącznie rywalizację w drabince panów. Pewnym ratunkiem dla organizatorów pozostaje fakt, że mężczyźni rywalizują na tym etapie do dwóch wygranych partii, co daje nadzieję na nieco szybsze zwalnianie kortu dla oczekującego reprezentanta Polski.