Spis treści
Główna bohaterka filmu
Dziennikarz „Super Expressu” zapytał mistrzynię olimpijską o to, gdzie czuje się swobodniej — na zawodach sportowych czy na wydarzeniach medialnych. Złota medalistka przyznała, że lepiej odnajduje się w rzutni, choć ściana ze sponsorami nie jest jej obca. Dodała, że obecny czerwony dywan ma dla niej szczególne znaczenie ze względu na premierę filmu o niej.
Zapytana, czy w najnowszym dokumencie „Anita” pokazała całe swoje życie, Włodarczyk odparła, że część sfery prywatnej zostawiła dla siebie. Zaznaczyła jednak, że podczas kręcenia produkcji niczego nie udawała i zachowała pełną szczerość.
Zobacz też: Magda Linette i Sandra Kubicka skradły show na salonach! Odważne kreacje wywołały wielkie poruszenie
„Kiedy w zeszłym roku zaczynaliśmy nagrania, byłam ciekawa, jak ułoży się współpraca z ekipą filmową. Stwierdziłam, że w dokumencie trzeba się otworzyć. Na szczęście trafiłam na super ludzi, szybko złapaliśmy kontakt i czułam się jak ryba w wodzie. Mogłam bez problemu o wszystkim rozmawiać”
Start na Igrzyskach Olimpijskich w Los Angeles
Dziennikarz zwrócił uwagę na to, że zazwyczaj produkcje dokumentalne dotyczące gwiazd sportu powstają dopiero po zakończeniu przez nich kariery. Włodarczyk zauważyła, że gdyby ktoś zapytał ją wcześniej, czy o niej powstanie film, zaprzeczyłaby, raczej spodziewając się książki. Podkreśliła, że produkcja o niej nie oznacza końca kariery. Przypomniała, że do igrzysk w Los Angeles pozostało niewiele ponad dwa lata.
Odpowiadając na pytanie dotyczące formy fizycznej na dwa lata przed olimpiadą, sportsmenka potwierdziła, że wciąż ma ogromną ochotę do rywalizacji.
Zobacz też: Jan Tomaszewski gorzko o sytuacji Lewandowskiego w Barcelonie. Radzi mu opuścić Europę
„Głód i motywacja są ogromne! W moim przypadku wszystko zależy już tylko i wyłącznie od zdrowia, bo chęci do treningu mi nie zabraknie. To jest tak silne, wciąż czerpię z tego niesamowitą zabawę, mimo ogromnego zmęczenia i trudów. Wszystko jest na dobrej drodze i mam nadzieję, że nic się nie wydarzy. Los Angeles jest realne. Mam super sztab trenerski i lekarski, kładziemy duży nacisk na profilaktykę, więc mam nadzieję, że jeszcze będzie można mnie zobaczyć w akcji”
Dziennikarz dopytał, czy z racji urazów oraz wielu lat treningów sportsmenka odczuwa rano ból. Złota medalistka odpowiedziała, że czyta czasem wywiady ze znacznie młodszymi kolegami ze świata sportu, którzy uskarżają się na ból po piętnastu, dwudziestu latach kariery. Podkreśliła, że ona sama nie boryka się z takimi problemami. Budzi się bez dolegliwości i nie potrzebuje rano żadnych szczególnych ćwiczeń, co zawdzięcza staraniom osób ze swojego zespołu.
Plany na emeryturę i propozycja z "Tańca z gwiazdami"
Na pytanie o to, co będzie robić po zakończeniu kariery i czy myśli o posadzie szkoleniowca, Włodarczyk przyznała, że nie planuje pracy jako trenerka z powodu braku cierpliwości, lecz zaznaczyła, że nigdy nic nie wiadomo. Mistrzyni zamierza spełnić swoje marzenia o licznych podróżach, zwłaszcza do Australii i Nowej Zelandii, na co nigdy nie miała wystarczająco dużo czasu podczas sportowej kariery.
Dziennikarz dopytał również o oferty z programów rozrywkowych, w tym walk we freak-fightach oraz udziału w „Tańcu z Gwiazdami”.
„Propozycje z Fame MMA nie i gdyby się pojawiły, to nie ma na to szans. Ale na taniec tak, były propozycje. Zawsze się jednak śmieję i mówię, że wtedy partner będzie miał ze mną problem.”
Zdziwiony dziennikarz zapytał o powód takich wątpliwości.
„Bo ja w kole do młota kręcę się w lewą stronę i potem ciężko byłoby mnie odkręcić!”
