Nie żyje wybitny napastnik. Igor Protti przegrał z nowotworem

2026-06-19 14:39

Świat włoskiej piłki okrył się żałobą po informacji o śmierci legendarnego napastnika. Igor Protti zmarł po wyczerpującej walce z ciężką chorobą w wieku 58 lat. To właśnie on w sezonie 1995/96 niespodziewanie wywalczył koronę króla strzelców Serie A, stając się również nieśmiertelną ikoną klubu z Livorno. Niestety, ten decydujący, życiowy mecz zakończył się dla niego przegraną.

Biała kalia na pierwszym planie, symbolizująca pamięć, z rozmytym tłem świec i czarno-białym zdjęciem uśmiechniętego Igora Prottiego w okręgu. Artykuł o śmierci legendy piłki po walce z chorobą dostępny jest na naszym portalu.
Autor: Instagram, Rafa Jodar/ Shutterstock

Nie żyje Igor Protti. Rodzina potwierdziła tragiczną informację

Rodzina zmarłego przekazała w nocy te bolesne wieści za pomocą mediów społecznościowych. Według doniesień z włoskiej prasy, Igor Protti długo i dzielnie walczył z rakiem jelita grubego, jednak nowotwór ostatecznie odebrał mu życie. Cała piłkarska Italia jest w szoku, a słowa wsparcia spływają z najróżniejszych stron świata. Fani zapamiętają go przede wszystkim jako nieustępliwego zawodnika, walczącego o każdą piłkę. Podobną postawę prezentował zmagając się z problemami zdrowotnymi, ale tym razem musiał uznać wyższość śmiertelnej choroby.

Przeczytaj także: Jan Tomaszewski brutalnie ocenia mundial i polską piłkę. Obrywa się działaczom i ekspertom

Igor Protti wyprzedził gwiazdy. Fenomenalny sezon w AS Bari

Mimo występów w tak znanych zespołach jak Napoli czy Lazio, to rywalizacja w sezonie 1995/96 na stałe zapisała się w pamięci kibiców. Reprezentując wówczas barwy AS Bari, dokonał niezwykłego wyczynu, zdobywając 24 gole i tytuł króla strzelców Serie A. Zrównał się w klasyfikacji z Giuseppe Signorim, ale sukces osiągnięty w ekipie broniącej się przed spadkiem z ligi wzbudził ogromny podziw i na zawsze wszedł do kanonu włoskiego futbolu.

Szybki quiz o 1. kolejce mundialu 2026. Pamiętasz, co się działo? Leo Messi, Vozinha, Szymon Marciniak
Pytanie 1 z 15
W pierwszym meczu MŚ 2026, Meksyk wygrał 2:0. Kto był przeciwnikiem współgospodarzy?

Livorno żegna swojego idola. Numer "10" na zawsze jego

Największym uczuciem darzył jednak zawsze drużynę z Livorno, z którą związał zarówno początek, jak i finisz swojej sportowej drogi. Gdy zespół rywalizował w trzeciej lidze, powrócił do składu i niczym w pięknym śnie wprowadził go z powrotem do Serie A. Za sprawą swojej determinacji zyskał status absolutnej legendy i motoru napędowego dla całego miasta. Aby docenić jego niesamowite zasługi, działacze klubu zdecydowali się na zawsze zastrzec numer "10", z którym wybiegał na boisko, co jest najwyższym wyrazem uznania dla zasłużonego gracza.

JAN TOMASZEWSKI OCENIA PIERWSZĄ KOLEJKĘ MUNDIALU