Spis treści
- Plany Natalii Bukowieckiej na mistrzostwa i Memoriał Kamili Skolimowskiej
- Strefa beauty i wyjątkowa opieka nad sportowcami na śląskim mityngu
- Rutyna Natalii Bukowieckiej w dniu rywalizacji o medale
- Bicie rekordu Szewińskiej i sportowe autorytety Natalii Bukowieckiej
- Natalia Bukowiecka o cieniach sławy i sportowych porażkach
- Reprezentantka Polski i medalistka igrzysk Natalia Bukowiecka wskazuje swoje główne priorytety sportowe i tłumaczy fenomen Memoriału Kamili Skolimowskiej.
- Biegaczka opisuje własne metody na rozładowanie napięcia przed kluczowymi biegami oraz wskazuje postacie ze świata sportu, które podziwia najbardziej.
- Zawodniczka wyjaśnia, co przyciąga lekkoatletów na polskie zawody oraz dlaczego walka o miejsca na podium przewyższa u niej chęć bicia historycznych wyników.
Plany Natalii Bukowieckiej na mistrzostwa i Memoriał Kamili Skolimowskiej
Dziennikarz „Super Expressu” zapytał biegaczkę o harmonogram na najbliższe miesiące, sugerując, że obok mistrzostw Europy niezwykle ważnym punktem w kalendarzu pozostaje dla niej domowy Memoriał Kamili Skolimowskiej.
„Nawet nie teoretycznie. Imprezy mistrzowskie są dla nas najważniejsze, bo jedziemy tam po to, żeby zdobywać medale i z nimi wracać. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się pojechać na mistrzostwa Europy i wrócić na Memoriał Kamili Skolimowskiej z medalem, by spędzić miły czas z kibicami. Ale oczywiście do startu na memoriale też podchodzę bardzo poważnie. Zawsze jest dla mnie bardzo ważny, także z powodów emocjonalnych – mogę tam spotkać się z polskimi kibicami i moją rodziną, która zawsze mi kibicuje” – odpowiedziała Natalia Bukowiecka na pytanie dziennikarza.
Przeczytaj także: Łukasz Jurkowski i Sandra Kubicka tworzą federację walk na gołe pięści. Zaskakująca deklaracja organizatorów
Strefa beauty i wyjątkowa opieka nad sportowcami na śląskim mityngu
Przedstawiciel redakcji poruszył również kwestię specjalnej przestrzeni kosmetycznej, zastanawiając się, czy to udogodnienie faktycznie stanowi magnes przyciągający gwiazdy na polski obiekt.
Sportsmenka z entuzjazmem potwierdziła obecność strefy urody. „Tak, tak! W tamtym roku też była strefa beauty. Miałam tę przyjemność, że mogłam sobie tam zrobić paznokcie, bo akurat byłam w podróży i nie miałam na to czasu. Następnego dnia też make-up, włosy… Naprawdę czułam się bardzo zaopiekowana i myślę, że wszyscy sportowcy tak się czuli. Bardzo chętnie przez to wracamy na ten memoriał, bo jest tam dużo takich rzeczy, których nie ma na innych mityngach. Myślę, że wszyscy sportowcy po prostu czują się tam jak w domu” – podkreśliła w wywiadzie.
Biegaczka musiała również zmierzyć się z pytaniem o techniczne aspekty pełnego wizerunku na bieżni, a dokładnie o metody zapobiegające spływaniu kosmetyków w trakcie ekstremalnego wysiłku fizycznego.
„Myślę, że to jest mega indywidualne, jak kto się czuje. Ja lubię dobrze wyglądać i czuję się dobrze w makijażu. Są na to jakieś sposoby, ale może nie będę o tym opowiadać (śmiech). W tamtym roku korzystałam z beauty roomu, więc trzeba by zapytać panie, które mnie malowały” – przyznała polska lekkoatletka, nie zdradzając sekretów trwałego makijażu startowego.
Rutyna Natalii Bukowieckiej w dniu rywalizacji o medale
Kolejny wątek rozmowy dotyczył szczegółowego harmonogramu dnia zawodów, zwłaszcza w sytuacji, gdy kluczowy występ zaplanowano na późne godziny wieczorne.
Biegaczka dokładnie zrelacjonowała swoje przygotowania. „Staram się podchodzić do tego tak, że to nie jest dzień inny niż wszystkie. Oczywiście trochę inaczej podchodzę do jedzenia, ale często testuję to odżywianie przed treningami, więc wiem, co powinnam robić. Staram się nie podchodzić do tego bardzo emocjonalnie. Najważniejsze jest, żeby się wyspać. Wstaję, jem śniadanie i często idę na jakiś spacer albo staram się czymś zająć, żeby nie myśleć w kółko o starcie. Oczywiście nie jest to 10-kilometrowy spacer, ale krótkie wyjście na kawkę, żeby zająć głowę, jest bardzo mile widziane. Później obiad, wszystko mam policzone, jem te same, sprawdzone rzeczy, żeby nic mi nie zaszkodziło” – skrupulatnie wyliczyła brązowa medalistka olimpijska.
Bicie rekordu Szewińskiej i sportowe autorytety Natalii Bukowieckiej
Redaktor gazety zauważył, że media nieustannie pompują balonik oczekiwań, pytając lekkoatletkę o schodzenie poniżej kolejnych barier czasowych i atakowanie historycznego wyniku ustanowionego przed laty przez legendarną Irenę Szewińską.
„Dla mnie teraz najważniejszą rzeczą jest zdobywanie medali. Oczywiście chciałabym też pobić swój rekord życiowy, ale wiem, że to nie jest łatwe. Jestem na coraz wyższym poziomie i mój rekord jest już naprawdę wyśrubowany. To nie jest taka prosta sprawa, jak kiedyś, że w każdym starcie potrafiłam się poprawić. Więc teraz, oprócz celów medalowych, głównym celem jest po prostu pobicie rekordu życiowego” – ostudziła emocje reprezentantka kraju.
Pytano również o konkretne oczekiwania kruszcowe i ewentualne plany sięgnięcia po cenniejsze trofea po niedawnym sukcesie na paryskich arenach.
Wypowiedź zawodniczki była niezwykle stonowana. „Nie, na razie o tym nie myślę. Mam jakiś cel na mistrzostwa Europy, bo są najbliżej. O igrzyskach myślę długofalowo i chciałabym na nich wystartować, ale nie stawiam sobie jeszcze konkretnych celów. To jeszcze długa droga, a ja chciałabym spokojnie przepracować ten czas w zdrowiu” – wyznała biegaczka.
Dziennikarz próbował ustalić, na kim w świecie zawodowego sportu najbardziej wzoruje się polska mistrzyni.
„Myślę, że takim największym lekkoatletycznym wzorem jest dla mnie Allyson Felix. To wspaniała sportsmenka, która bardzo mocno udziela się w ważnych dla mnie sprawach, na przykład dotyczących kobiet w sporcie. Założyła też własną firmę, jest taką bizneswoman. Naprawdę wspaniała postać” – z zachwytem opisała amerykańską gwiazdę Bukowiecka.
Sugerowano ponadto, że potężnym motywatorem do codziennej pracy może być dla niej życiowy partner, który również funkcjonuje w świecie wyczynowych startów.
Biegaczka szybko rozwiała te przypuszczenia. „Nie, absolutnie. Bardzo podziwiam Konrada, ale myślę, że największą motywacją jestem po prostu ja sama dla siebie. Robię to dla siebie, żeby spełniać swoje marzenia i cele, żeby się poprawiać i być z siebie zadowoloną” – podsumowała kategorycznie.
Natalia Bukowiecka o cieniach sławy i sportowych porażkach
Przedstawiciel „Super Expressu” zapytał o blaski i cienie bycia osobą publiczną, balansowanie między sympatią tłumów a twardymi obowiązkami wynikającymi z podpisanych kontraktów reklamowych.
„Ta popularność jest, ale nie na takim poziomie, żeby była dla mnie przeszkodą. To bardzo miłe, gdy spotykam ludzi na ulicy, którzy proszą o zdjęcie czy autograf. To bardziej miłe niż przeszkadzające. A jeśli chodzi o sesje czy sponsoring, to ułatwia mi to życie i umożliwia zapracowanie na przyszłość, bo kariera sportowa nie jest długa. Sport jest dla mnie na pierwszym miejscu, ale zawsze szukamy konsensusu i umawiamy się tak, bym mogła robić te rzeczy pozasportowe w czasie, kiedy sezon na to pozwala” – trzeźwo oceniła swoje medialne zaangażowanie polska medalistka.
Ostatnie pytanie dotykało sfery mentalnej i momentów, w których wyniki na bieżni przynoszą rozczarowanie oraz ludzki płacz.
Sprinterka przyznała się do trudniejszych chwil w minionym okresie. „W tamtym roku zdarzało mi się płakać wiele razy, bo sezon nie był dla mnie udany. Początek i starty po drodze to na pewno nie było to, o czym marzyłam, więc łzy popłynęły nieraz. Ale szukałam wewnętrznej motywacji i zdawałam sobie sprawę, że sport to nie jest nieustanne pasmo zwycięstw. Myślę, że najważniejsze jest to, żeby z porażek coś wyciągnąć, bo one uczą nas więcej niż wygrane” – zakończyła niezwykle szczerze Natalia Bukowiecka.