Do sieci trafił materiał wideo pokazujący dość nietypowe spotkanie z byłym graczem NBA. Na zarejestrowanym filmiku wyraźnie widać zirytowanego Marcina Gortata, który nerwowo podchodzi do mężczyzny. W pewnej chwili z ust sportowca padają wulgaryzmy: „I co mi zrobisz? Co, nagrywasz ku**a? Taki jesteś?”.
Autor nagrania postanowił nakreślić tło całej sytuacji, próbując wyjaśnić powody ostrej wymiany zdań. Jak zrelacjonował, na początku poprosił znanego koszykarza o wspólną fotografię, lecz spotkał się z odmową, motywowaną obecnością dziecka. Wtedy rzekomo rzucił do sportowca pytanie z zakresu tabliczki mnożenia, wspominając o „6 razy 7”. To właśnie ta matematyczna prowokacja miała rozsierdzić byłego gracza NBA.
Na opublikowanym klipie można też usłyszeć niecenzuralne inwektywy rzucane pod adresem sportowca. 42-letni zawodnik uznał jednak, że wybiórcze nagranie nie oddaje prawdy o całym zdarzeniu i postanowił oficjalnie zareagować.
"Nagranie nie pokazuje całej sytuacji ani tego, co ją poprzedziło. Wracałem do domu ze śpiącym dzieckiem, kiedy zostałem zaczepiony przez mężczyznę, który poprosił mnie o zdjęcie. Odpowiedziałem: 'Przepraszam, dziecko mi śpi, nie mogę teraz, spieszę się do domu'. Najwyraźniej moja odmowa mu się nie spodobała, bo usłyszałem: 'A ile to jest 7 razy 9, pajacu?'. Odwróciłem się i z uśmiechem zapytałem: 'A ty znasz twierdzenie Pitagorasa?'."
Marcin Gortat o szokujących szczegółach awantury
W dalszej części wpisu zamieszczonego w mediach społecznościowych, sportowiec ujawnił kluczowe fakty, które zostały przemilczane przez jego oponenta. Z relacji Gortata wynika, że został wulgarnie wyproszony przez przechodnia, który chełpił się tym, że mieszka w okolicy od urodzenia, i „radził” mu szybką przeprowadzkę. Dopiero po tych słowach koszykarz zatrzymał się i zażądał wyjaśnień, a w odpowiedzi mężczyzna zaczął nagrywać go telefonem.
Utytułowany reprezentant Polski, znany z występów m.in. dla Washington Wizards, podkreślił, że agresywne zachowanie nieznajomego uznał za realne niebezpieczeństwo. Zaznaczył, że to właśnie poczucie fizycznego zagrożenia sprowokowało jego ostrą reakcję udokumentowaną na wideo.
"Rozumiem, że jako osoba publiczna spotykam się z zainteresowaniem. Mam jednak prawo odmówić zdjęcia, szczególnie gdy wracam do domu ze śpiącym dzieckiem. Taka odmowa nie usprawiedliwia wyzwisk ani zastraszania. Słowa tego mężczyzny odebrałem jako groźbę. Nie ma mojej zgody na takie zachowanie wobec mnie i mojej rodziny"