"Gwiazdorskie" traktowanie Mai Chwalińskiej przez Wimbledon
Tegoroczny Wimbldon wystartuje z początkiem nowego tygodnia. W głównej drabince zaprezentuje się sześcioro biało-czerwonych, jednak szczególne zainteresowanie wywołuje Maja Chwalińska, powracająca na korty po kapitalnym występie w Paryżu, gdzie zatrzymała się dopiero na decydującym starciu. Znakomity wynik wywindował reprezentantkę naszego kraju do grona pierwszoplanowych postaci kobiecego tenisa, o czym dobitnie świadczy ruch brytyjskich decydentów co do jej inauguracyjnego pojedynku.
Tragiczne doniesienia po trzęsieniu ziemi. Piłkarz stracił całą rodzinę
Drabinka skojarzyła grającą z numerem 20 Polkę z przedzierającą się przez eliminacje Mananchayą Sawangkaew. Tajka plasuje się aktualnie na 164. pozycji w światowym zestawieniu, co stawia naszą rodaczkę w roli zdecydowanej faworytki, nawet mimo braku wcześniejszych startów na trawie w obecnym sezonie. Potężna różnica rankingowa oraz fakt, że przeciwniczka pochodzi z kraju bez wielkich tradycji w tym sporcie, nie powstrzymały gospodarzy przed ulokowaniem tej potyczki na jednym z najważniejszych obiektów kompleksu.
Wybór padł na kort oznaczony numerem 12. To arena ustępująca rangą i pojemnością jedynie legendarnemu kortowi centralnemu oraz obiektom 1, 2 i 3. Posiada on pojemne trybuny, które regularnie wypełniają się do ostatniego miejsca, a włodarze imprezy mają w zwyczaju posyłać tam uznane nazwiska lub faworytów miejscowej publiczności. Teraz to właśnie Polce przypadnie w udziale zainaugurowanie rywalizacji na tej zacnej scenie w premierowym dniu zawodów.
Turniej Wimbledon i powrót Sereny Williams. Słynna narciarka nie kryje swojego podziwu
Początek batalii Chwalińskiej z kwalifikantką wyznaczono wstępnie na południe polskiego czasu. W dalszej części dnia na dwunastce wystąpi między innymi dziesiąta w drabince Karolina Muchova, która w 2023 r. również grała o tytuł na mączce imienia Rolanda Garrosa. Warto przypomnieć, że w zeszłym roku na tym samym korcie swoje umiejętności prezentował chociażby widowiskowy Gael Monfils, a także późniejsza oponentka Igi Świątek z finału, Amanda Anisimova. Finalistka z Paryża musi być gotowa na gorącą atmosferę na widowni, chociaż szczęśliwie dla niej po drugiej stronie siatki nie stanie zawodniczka reprezentująca barwy Wielkiej Brytanii.