Spis treści
Lindsey Vonn wspiera tenisistkę przed zmaganiami
Utytułowana 41-letnia amerykańska narciarka alpejska wyraziła ogromne wsparcie dla 44-letniej tenisistki, która po czteroletniej przerwie powraca do sportowej rywalizacji na londyńskich kortach trawiastych. Obie sportsmenki stanowczo twierdzą, że metryka nie przekreśla szans na skuteczną walkę o najwyższe laury w profesjonalnym sporcie. Vonn przypomniała o ostatnich trudnościach zdrowotnych, z którymi mierzyła się po zerwaniu więzadeł w Crans Montanie oraz skomplikowanym urazie kości piszczelowej na igrzyskach w Cortinie. Alpejka przyznała, że w tych trudnych momentach legendarna tenisistka okazywała jej bardzo duże wsparcie psychiczne.
Mistrzyni olimpijska w zjeździe z Vancouver z 2010 roku wznowiła starty w Pucharze Świata w listopadzie 2024 roku po blisko sześcioletniej przerwie spowodowanej wszczepieniem tytanowego implantu w prawym kolanie. Jej powrót przerwały niestety kolejne fatalne w skutkach upadki oraz seria ośmiu operacji chirurgicznych, przez co zawodniczka nie określiła jasnych planów na przyszłość. Serena Williams, która wychowuje obecnie dwie córki, otrzymała od brytyjskich organizatorów specjalną dziką kartę. Reprezentantka Stanów Zjednoczonych zagra w rywalizacji singlowej oraz w prestiżowym turnieju deblowym, gdzie wystąpi na korcie u boku starszej siostry Venus.
"- Coraz częściej obserwujemy trend, który wskazuje, że kobiety mogą osiągnąć wiele w późniejszych etapach swojej kariery sportowej czy życia. Czuję, że płyniemy jedną łodzią: nie musimy nikomu niczego udowadniać, ale wciąż jesteśmy w stanie rywalizować na najwyższym poziomie. Ona (Williams - PAP) powiedziała mi również, że zainspirowałam ją do powrotu, co oczywiście miało dla mnie ogromne znaczenie -" powiedziała czterokrotna triumfatorka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, mistrzyni olimpijska w zjeździe z Vancouver 2010.
Serena Williams wznawia rywalizację na londyńskiej trawie
Narciarka miała okazję na żywo podziwiać przygotowania amerykańskiej gwiazdy podczas zmagań w brytyjskim Queen’s Clubie, gdzie tenisistka wystąpiła wspólnie z 19-letnią Kanadyjką Victorią Mboko. Alpejka była wyraźnie zafascynowana bardzo wysokim poziomem gry i doskonałym nastrojem 44-latki. Pierwszą singlową rywalką 23-krotnej mistrzyni wielkoszlemowej w głównej drabince będzie Maya Joint. Australijska zawodniczka plasująca się na 87. miejscu w rankingu jest aż o 24 lata młodsza od swojej utytułowanej rywalki zza oceanu, a ich pojedynek zaplanowano na wtorek na legendarnym korcie centralnym.
Słynna zawodniczka przyznała otwarcie przed turniejem, że mimo podjęcia decyzji o startach, wciąż ma pewne obawy co do przyjęcia zaoferowanej jej dzikiej karty. Vonn zdecydowanie zaapelowała do kibiców i ekspertów, aby ci nie obciążali tenisistki dodatkową presją związaną z konkretnymi oczekiwaniami sportowymi na trawie. Amerykanka podkreśliła, że niezależnie od końcowego wyniku w Londynie, jej rodaczka pozostanie najwybitniejszą zawodniczką w historii tej dyscypliny. Podobnym podejściem do rywalizacji po długiej przerwie wykazuje się obecnie sama tenisistka.
"- Pokazała wielką klasę, była w świetnym nastroju, dobrze się bawiła. Uwielbiam to u niej, nawet bardziej niż jej tenis, poziom sportowy. Jeśli rywalizacja sprawia jej nadal radość, to niech gra tak długo jak chce -" dodała.
"- Jestem pewna, że Serena wciąż może wygrać, ale nie nakładałabym żadnej presji na nią, nie wiązałabym z jej grą żadnych oczekiwań. Niezależnie od tego, co się stanie na kortach Wimbledonu, i tak pozostaje GOAT (największą zawodniczką wszech czasów) -" podkreśliła Vonn.
"- Trzeba wierzyć w siebie i dążyć do spełnienia każdego marzenia bez względu na to, jak szalone by ono nie było -" podkreśliła Williams.