Maja Chwalińska pożegnała się z US Open w pierwszej rundzie. Polka, grająca z numerem 20, musiała uznać wyższość Amerykanki Taylor Townsend. Po spotkaniu tenisistka wprost wyznała, że nie liczyła na wielki sukces w Nowym Jorku. Ta deklaracja wiązała się jednak z ogromnymi emocjami ze strony zawodniczki.
Magdalena Fręch i Magda Linette w US Open. O której zagrają Polki?
US Open: Maja Chwalińska bez szans w meczu z Taylor Townsend, a potem takie słowa
Maja Chwalińska przystąpiła do rywalizacji w US Open po paśmie słabszych występów w Toronto, Cincinnati i Monterrey, gdzie zanotowała tylko jedną wygraną. Uczestniczka niedawnego finału Roland Garros od początku miała problemy na amerykańskich kortach twardych. Niestety, ta zła passa trwała także podczas nowojorskiego Szlema. Mimo wysokiego rozstawienia, już na starcie turnieju trafiła na niezwykle wymagającą rywalkę - Taylor Townsend, znaną z agresywnego stylu gry. Ten sposób gry Amerykanki zadziałał bezbłędnie.
Townsend zdominowała mecz, pokazując lepszą jakość gry. Po starciu Chwalińska, w rozmowie z Pawłem Kuwikiem z Eurosportu, szczerze i wyraźnie smutna przyznała, że jej przeciwniczka zagrała wspaniale, a jej własna postawa była daleka od ideału:
Taylor była zdecydowanie dużo lepsza i zdecydowanie zasłużyła na to zwycięstwo. Zrobiłam zbyt wiele błędów, grałam zbyt pasywnie i Taylor doskonale to wykorzystała
US Open. Porażka Mai Chwalińskiej z Townsend w pierwszej rundzie
Ogromne emocje polskiej zawodniczki widać było zarówno przed kamerami, jak i w trakcie pomeczowego spotkania z dziennikarzami.
Nie przyjeżdżałam tutaj z wielkimi nadziejami jeśli chodzi o wynik, więc się nie rozczarowałam. Chciałam zagrać najlepiej jak to możliwe, ale ten poziom nie jest zadowalający. Widać, że nie czuję się dobrze na korcie. Zrobiłam tyle, ile byłam w stanie tego dnia - przyznała tenisistka na konferencji.
Choć wyniki były rozczarowujące, Chwalińska nie zamierzała tłumaczyć swoich porażek specyfiką gry na nawierzchni twardej. Zaznaczyła w wywiadzie z Eurosportem, że jej gra na tym rodzaju kortów zazwyczaj nie wygląda tak źle, mimo niekorzystnych rezultatów w ostatnich startach.
Bardziej chodzi o to, jak wygląda moja gra i jak czuję się na korcie
Dla 24-latki tegoroczny start w US Open to pierwszy w karierze udział w głównej drabince tego Szlema, niestety zakończony bolesną wpadką.
- Mam nadzieję, że to jest kwestia czasu. Ja robię wszystko najlepiej, jak mogę. Chciałabym się poczuć w końcu dobrze na tym korcie, naprawdę o to walczę, ale na razie nie wygląda to za dobrze. Ale mam nadzieję, że z każdym turniejem będzie lepiej - wyznała na koniec wywiadu z Eurosportem.