Robert Lewandowski, który rozpoczął już treningi z Chicago Fire, wykorzystał niewielką odległość i wybrał się pod Nowy Jork na decydujące spotkanie mundialu. Polak śledził wygraną Hiszpanii nad Argentyną (1:0) w iście królewskim towarzystwie. W loży VIP u boku "Lewego" zasiedli legendarni zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego, triumfatorzy mistrzostw świata z 2010 roku, których twarze często pojawiały się na ekranach podczas relacji. Iker Casillas, Xavi, Andres Iniesta, David Villa, Carles Puyol czy Sergio Ramos z uwagą przypatrywali się poczynaniom swoich następców, a polski snajper kibicował swoim znajomym z szatni FC Barcelony.
Gdy w 106. minucie spotkania Ferran Torres posłał piłkę do siatki, dając swojej drużynie prowadzenie, sektor zajmowany przez Roberta Lewandowskiego eksplodował radością. Reakcja Polaka na bramkę kolegi z klubowej drużyny była pełna entuzjazmu, co natychmiast wychwyciły telewizyjne kamery.
Równo 24 godziny po zakończeniu finałowego starcia MŚ 2026, najlepszy polski napastnik zaprezentował na swoim profilu fotograficzną relację z nowojorskiej eskapady. Okazało się, że podczas tego wyjazdu miał okazję spędzić czas w gronie absolutnych ikon światowego sportu. Na Instagramie opublikował ujęcia, na których pozuje z Ronaldinho, słynnym brazylijskim Ronaldo oraz tenisistą Novakiem Djokoviciem.
"Co to był za dzień! Wspaniały mecz, wspaniałe wspomnienia! Nowy Jork, jak zawsze przyjemność" - podzielił się emocjami Robert Lewandowski.