Kolejne rozszerzenie mundialu to kwestia czasu
W latach 1998-2022 w najważniejszym turnieju uczestniczyły 32 reprezentacje, co przekładało się na 64 spotkania. W Ameryce Północnej odbyły się już 104 mecze. Prezydent światowej federacji w wywiadzie dla szwajcarskich mediów nie wykluczył, że kolejne edycje turnieju obejmą jeszcze więcej uczestników. Taka decyzja oznaczałaby ogromne zmiany dla wszystkich kontynentów.
Gospodarzami imprezy w 2030 roku będą Hiszpania, Portugalia i Maroko, przy wsparciu Urugwaju, Argentyny i Paragwaju. Obecne ustalenia zakładają udział 48 ekip, ale władze południowoamerykańskiej konfederacji otwarcie mówią o powiększeniu stawki. Rozrost imprezy wymagałby rozegrania aż 128 meczów. Większa liczba uczestników wymusiłaby także skrócenie czasu trwania eliminacji.
"- Zdecydowanie należy to rozważyć. Cały świat powinien móc marzyć o mundialu, nie tylko Europa i Ameryka Południowa. Zwiększenie liczby drużyn do 48 okazało się ogromnym sukcesem. Poziom gry był generalnie bardzo dobry. Piłka nożne stale rozwija się na całym świecie. Dla mniejszych krajów powiększony turniej to szansa i zachęta - powiedział Infantino."
Czy kibice zaakceptują turniej gigantów?
Format z 64 zespołami zakładałby podział na 16 grup po cztery drużyny. Wyeliminowałoby to kalkulacje związane z awansem z trzeciego miejsca, co miało miejsce podczas amerykańskiej imprezy. Zmiany te napędzane są także logiką przychodów. Więcej rozegranych spotkań oznacza wyższe zyski z praw transmisyjnych oraz reklamowych.
Ogromny turniej niósłby jednak ze sobą liczne problemy organizacyjne. Napięty harmonogram wymusiłby rozgrywanie nawet pięciu czy sześciu meczów dziennie. Na organizację 128 meczów potrzeba od 20 do 22 nowoczesnych i pojemnych stadionów. Szybkie podwojenie liczby uczestników w stosunku do imprezy z 2022 roku budzi poważne obawy u niektórych działaczy.
"- Gdzie byśmy skończyli? Zapanowałby chaos - uważa Salman bin Ibrahim Al Khalifa, kierujący Azjatycką Konfederacją Piłkarską (AFC)."