Spis treści
- Spotkanie Bośni i Hercegowiny z Polską w ramach Ligi Narodów wystartowało w niezwykle gorącej atmosferze. Miejscowi kibice wykreowali prawdziwy kocioł, całkowicie dominując nad dopingiem Polaków.
- Choć polscy sympatycy użyli rac już w trakcie hymnu, to trybuny należały do fanów z Bośni. Ich głośny doping przykrył nawet dobrze znane skandowanie skierowane w stronę PZPN.
- Sprawdź, w jaki sposób brak największych gwiazd i gigantyczna presja ze strony widowni wpływają na rywalizację w grupie. Czy reprezentacja Polski poradzi sobie z tym wyzwaniem?
Race w polskim sektorze podczas hymnu podczas meczu Bośnia - Polska
Polska drużyna narodowa, osłabiona brakiem pauzującego za żółte kartki Roberta Lewandowskiego, miała przed sobą wymagające zadanie w Zenicy. Już przed rozpoczęciem spotkania jasne było, że ten wieczór będzie pełen wyzwań. Liczna grupa polskich kibiców, która dotarła do Bośni, próbowała głośnym śpiewem wesprzeć kadrę prowadzoną przez Jana Urbana. Niestety, emocje wzięły górę i już podczas odgrywania hymnu narodowego, w polskim sektorze odpalono race świetlne.
Przeczytaj także: Bośnia i Hercegowina - Polska. Składy obu drużyn! Kto w ataku za Lewandowskiego?
Pomimo nieobecności liderów w obu zespołach – gospodarze próbują odnaleźć się w rzeczywistości bez znakomitego Edina Džeko – waga tego starcia jest bardzo duża. Rywalizacja toczy się o drugą lokatę w grupie B4, co ma kluczowe znaczenie w kontekście losowania eliminacji do mistrzostw Europy.
– Zadajemy sobie pytanie: co będzie po Robercie Lewandowskim i Piotrze Zielińskim. Nie wiadomo, jak długo będą jeszcze grać. To nieocenieni zawodnicy –
zaznaczył Jan Urban, selekcjoner polskiej kadry, podczas konferencji prasowej przed meczem.
Bośniacki kocioł. Nawet wulgarne hasła o PZPN zostały zagłuszone na stadionie w Zenicy
Reakcja bośniackich fanów na przyśpiewki Polaków była niezwykle szybka i potężna. Sympatycy gospodarzy przygotowali na stadionie w Zenicy ogłuszający kocioł, a hałas było słychać daleko poza obiektem. Ich świetnie zorganizowany i bardzo głośny doping w wielu momentach kompletnie neutralizował wokalne wsparcie płynące z polskiego sektora.
Najbardziej jaskrawym przykładem dominacji gospodarzy na trybunach był moment, gdy polscy kibice zaczęli skandować hasło skierowane przeciwko polskiej federacji piłkarskiej. Bośniacy zareagowali tak potężną falą gwizdów i hałasu, że wulgarne przyśpiewki o PZPN po prostu zniknęły w tej wrzawie. Presja kibiców jest tak ogromna, że można ją wyczuć w powietrzu, co niewątpliwie ma wpływ na piłkarzy obu jedenastek.
– Mamy taką samą sytuację z Edinem, jak Polacy z Robertem. Zawsze lubię oglądać na boisku prawdziwych strzelców, więc szkoda, że go zabraknie –
stwierdził szkoleniowiec reprezentacji Bośni i Hercegowiny, Sergej Barbarez, odnosząc się z szacunkiem do nieobecnego kapitana biało-czerwonych.