Kamil Stoch całkowicie wyczerpany przed finałem w Planicy. Zaskakujące słowa polskiego mistrza

2026-03-28 13:58

Kamil Stoch znajduje się na granicy mentalnego i fizycznego wyczerpania. W niedzielę polski skoczek odda swoje finałowe próby w karierze, choć otwarcie przyznaje, że brakuje mu już sił. Do zapięcia nart pcha go wyłącznie sportowa ambicja i silna wola walki.

Kamil Stoch rozczarowany w Zakopanem. Zakończył zawody na 42. miejscu. Jak poradzili sobie inni Polacy?

i

Autor: Andrzej Iwanczuk/ Reporter

Polska reprezentacja w składzie Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Aleksander Zniszczoł oraz Kamil Stoch zakończyła zmagania drużynowe Pucharu Świata w Planicy na ostatniej, ósmej pozycji. Konkurs zdominowali reprezentanci Austrii, wyprzedzając na podium ekipy z Japonii i Norwegii.

W swojej pierwszej próbie trzykrotny mistrz olimpijski poszybował na odległość 207 metrów, z czego był bardzo zadowolony, jednak drugi skok na 185,5 metra wyraźnie przybił reprezentanta Polski. Na gorąco po zakończeniu rywalizacji dziennikarze zapytali go o aktualne pokłady energii.

ZOBACZ TEŻ: Klęska na mamucie w Planicy. Polska drużyna zamyka całą stawkę

– Czułem się potwornie zmęczony. To nie są opary energii, to jest już pustka. Jestem pusty fizycznie i mentalnie. Tylko jakaś wola wpojona, nabyta wola walki i ambicji trzyma mnie jeszcze w pionie.

Mimo drastycznego braku sił, utytułowany skoczek stanowczo zadeklarował chęć wzięcia udziału w niedzielnym konkursie.

– Tak. Nie mam na to kompletnie siły, ale tak jak mówię: wola walki i ambicja jeszcze się domaga, by zapiąć narty i skoczyć.

Odnosząc się do swojej ostatniej nocy przed wielkim finałem, zawodnik przyznał, że czeka go wyjątkowo długi i pracowity wieczór.

– Na pewno jest to długi dzień i będzie długi wieczór. Jest trochę do zrobienia. Na ile starczy mi sił, by to ogarnąć, to się okaże.

W tych najtrudniejszych momentach nieocenionym wsparciem dla biało-czerwonych pozostają fani, którzy mimo kiepskich wyników wiernie kibicują pod skocznią.

– To jest niesamowite, że potrafiliśmy zbudować taką więź między nami. Ja z kibicami, kibice ze mną. Myślę, że całą drużyna ma takie wsparcie. Mimo że sezon jest jaki jest, zwłaszcza końcówka, to ci kibice przyjechali i chcą nas wesprzeć. Nie oczekują wielkich rzeczy, bo słyszę to od nich. Nie oczekują wygranych i rekordów, chcą być z nami, chcą byśmy czuli, że nie jesteśmy sami.

Kamil Stoch bez ogródek o swoich ostatnich startach

Komentując swoją otwartość w mówieniu o fatalnym stanie mentalnym, skoczek podkreślił, że zawsze zależało mu na absolutnej transparentności wobec otoczenia oraz samego siebie.

– Na tyle na ile mogłem, to zawsze starałem się być szczery. W rozmowie z mediami, z kibicami i sam ze sobą. Wiadomo, że z wielu względów nie mogę o wszystkim mówić, natomiast to też chyba widać po mnie: ambicje są, natomiast nie ma tej energii. Po ludzku - nie mam z czego cokolwiek zrobić.

Zapytany o pierwszą, znacznie lepszą próbę w rywalizacji drużynowej na odległość 209 metrów, reprezentant Polski ocenił ten lot z dużym zadowoleniem.

– Ten skok dał mi dużo przyjemności. Nie powiem, że optymizmu, bo zdaję sobie sprawę, że to jest dalekie od dobrego. To była solidna próba, chyba najlepszy skok tutaj i pewnie od kilku tygodni. To było fajne, bardzo przyjemne.

Na zakończenie rozmowy, wybitny zawodnik z Zębu zdradził swoje nadzieje i plany związane z ostatecznym pożegnaniem ze skocznią.

– Mam nadzieję, że to będą trzy skoki [treningowe i dwie serie konkursowe]. Mam nadzieję, że będę potrafił złapać każdą chwilę, złapać, celebrować i zostawić ją ze sobą na zawsze.