Piąty przed polską publicznością. Kacper Tomasiak blisko podium w Wiśle
Debiutancki weekend w Pucharze Świata przed własną publicznością Kacper Tomasiak zdecydowanie może zapisać po stronie plusów. I to takich sporych plusów, jeżeli większy nacisk położymy na to, co wydarzyło się w niedzielę. 18-latek w emocjonującym konkursie wywalczył piąte miejsce.
Jest to znakomity wynik dla mnie na tę chwilę. Jestem bardzo zadowolony. W porównaniu do wczoraj, udało się poprawić skoki. Udało mi się swobodnie dojechać do progu i odbić się z takim większym luzem, tak jak potrafię najlepiej. Myślę, że się wszystko udało - mówi na gorąco Tomasiak.
18-latek zaimponował pierwszym skokiem, po którym kibice przez chwilę zaniemówili. Wysoki i pewny lot mógł zaimponować. Nawet tym, którzy w skokach już dużo widzieli.
Dobrze mi to wyszło. Dobrze czuję się przy odbiciu, bo potrafię wykorzystywać to co mam w nogach maksymalnie, a nie tracić tę moc. Dobrze się w tym aspekcie czuje - słyszymy.
Kacper Tomasiak ma za sobą bardzo intensywny początek sezonu. Sezonu, który jest dla niego debiutancki. Norwegia, Szwecja, Finlandia, teraz Polska. Tak młodemu i jeszcze niedoświadczonemu zawodnikowi mogło się dać to we znaki.
Na tę chwilę czuje się dobrze, ale muszę poczekać aż adrenalina opadnie i te wszystkie emocje. Dopiero później będzie można stwierdzić, jak bardzo jestem zmęczony po tym. Myślę jednak, że nie powinno być problemu z regeneracją przed następnym weekendem. Wydaje mi się, że będą mógł dalej skakać na sto procent - zaznacza 18-latek.
Można śmiało powiedzieć, że Kacper przybliża się do podium. Liczył się w grze o nie podczas konkursu w Falun, teraz było jeszcze bliżej.
Cały czas jest blisko. Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie uda się w końcu to osiągnąć.
Jak podkreśla piąty zawodnik niedzielnego konkursu, skok z drugiej serii był jednym z bardziej stresujących w jego karierze.
Jednak bardziej stres odczuwam przed samym skokiem. Jak już siadłem na belkę, to udało się od tego odciąć i skupić na tym, co mam zrobić.
Nie da się ukryć, że Kacper Tomasiak wchodzi w świat skoków narciarskich dużym, bardzo dużym krokiem. Jednym z aspektów tego świata jest aktywność medialna, z którą jedni radą sobie lepiej, inni gorzej.
Na pewno jest trochę więcej psychicznego zmęczenia przy tym, ale myślę, że udało mi się jakoś odciąć od tego. Szczególnie w trakcie zawodów. Skupiam się na tym, co mam zrobić na skoczni i zazwyczaj się udaje.
Za tydzień przenosimy się do Klingenthal. Na skocznie, którą Kacper Tomasiak dobrze zna. W ostatnich miesiącach często na niej rywalizował. Czy to może dać mu przewagę w kontekście rywalizacji o wspomniane już podium?
- Zawsze jak się przyjeżdża po raz kolejny, nawet na bardzo dobrze znaną skocznie, to czasami może coś nie zadziałać. Jestem na spokojnie nastawiony na to, jak to wyjdzie. Chcę spokojnie wejść w ten następny weekend i oddawać najlepsze skoki w zawodach - kończy Tomasiak.