Ulewa nad torem wyścigowym
Zaplanowany na godzinę 9 czasu polskiego start szesnastej rundy mistrzostw świata okazał się niemożliwy do zrealizowania. Tor w Malezji znalazł się pod wpływem bardzo trudnych zjawisk atmosferycznych. Intensywne opady deszczu wymusiły na organizatorach wielokrotne wypuszczanie samochodu bezpieczeństwa w celu oceny asfalcie. Po weryfikacji sytuacji sędziowie uznali panujące warunki za całkowicie nieodpowiednie do bezpiecznego rozpoczęcia rywalizacji.
Sytuacja uległa chwilowej zmianie, gdy cała stawka wyjechała z alei serwisowej na trasę około godziny 9.40. Kierowcy opuścili garaże w nadziei na szybkie wznowienie zawodów. Po przejechaniu jednego próbnego okrążenia w wysoce chaotycznych okolicznościach wszyscy zawodnicy musieli powrócić do boksów. Konieczne było dalsze, przedłużające się oczekiwanie na poprawę warunków atmosferycznych nad azjatyckim obiektem.
Nowy lider po starcie
Właściwy start przeniesionej rywalizacji o Grand Prix Bahrajnu nastąpił dopiero około godziny 10.40. Przemoczona nawierzchnia toru od pierwszych sekund zawodów zaczęła wprowadzać sporo zamieszania w rywalizującej stawce. Ruszający z pierwszego pola Holender Max Verstappen z zespołu Red Bull niemal natychmiast stracił wypracowaną przewagę. Startujący z pole position zawodnik bardzo szybko spadł na trzecią pozycję w wyścigu.
Problemy z brakiem przyczepności znacząco wpłynęły na układ sił na samym początku punktowanych zmagań. Wyścigowy chaos towarzyszący trudnym warunkom na mokrym asfalcie wywołał natychmiastowe przetasowania w czołówce. Po zaledwie jednym okrążeniu prowadzenie w zawodach zdołał objąć aktualny lider klasyfikacji generalnej całego cyklu. Na czele wyścigu niespodziewanie znalazł się Włoch Andrea Kimi Antonelli, reprezentujący barwy zespołu Mercedes.