Adrian Siemieniec przerywa milczenie. Trener Jagiellonii wydał oświadczenie o wiadomościach do sędziego

2026-09-14 10:47

Adrian Siemieniec wzbudza gigantyczne emocje w piłkarskim środowisku, stając się antybohaterem sporego zamieszania w PKO Ekstraklasie. Szkoleniowiec Jagiellonii Białystok wysyłał kontrowersyjne wiadomości do arbitra Arkadiusza Kamila Wójcika. Teraz postanowił definitywnie zabrać głos, publikując w przestrzeni wirtualnej obszerny komunikat na temat swojego nagannego zachowania.

Trener Adrian Siemieniec w czarnej koszulce klubowej. O oświadczeniu szkoleniowca Jagiellonii przeczytasz na Eska.
Autor: ART SERVICE Adrian Siemieniec

Cały skandal został ujawniony dzięki dziennikarskiemu śledztwu portalu Wirtualna Polska. Publikacja obnażyła treść cyfrowych wiadomości, które szkoleniowiec wysłał do sędziego Wójcika 17 maja 2026 roku, tuż przed niezwykle istotnym starciem Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice. Mecz ten stanowił przedostatnią kolejkę minionych rozgrywek, a ekipa z Podlasia desperacko walczyła o tytuł wicemistrza kraju. W tamtym momencie aż ośmiu zawodników z Białegostoku ryzykowało przymusową przerwę w wielkim finale, gdyż mieli na swoim koncie zbyt wiele żółtych kartek.

W trakcie wymieniania tekstowych wiadomości szkoleniowiec dopytywał, czy arbiter Arkadiusz Kamil Wójcik jest w stanie poinstruować głównego rozjemcę tego widowiska, Pawła Raczkowskiego, w momencie realnego ryzyka ukarania konkretnego gracza. Głównym celem takich zabiegów było pełne zabezpieczenie podstawowej jedenastki, aby żaden z kluczowych piłkarzy Jagiellonii nie wypadł ze składu w ostatecznej potyczce wieńczącej całą kampanię ligową.

Wspomniany Wójcik nie zachował tej wiedzy dla siebie i natychmiast zgłosił te sugestie Raczkowskiemu. Co więcej, sam Adrian Siemieniec rzekomo zainicjował dyskusję o kartkach bezpośrednio z arbitrem głównym tuż przed pierwszym gwizdkiem rozpoczynającym sportową rywalizację.

Opiekun białostockiej drużyny odniósł się do tego potężnego zamieszania dopiero po upływie weekendu, w poniedziałkowy poranek. Jeszcze w miniony piątek, przy okazji ligowej potyczki z krakowską Wisłą, nie zdecydował się na żadną skruchę przed kamerami Canal Plus Sport oraz gładko ominął niewygodne pytania zadawane w trakcie oficjalnej konferencji prasowej. Swoje ostateczne przemyślenia zaprezentował opinii publicznej dopiero w obszernym dokumencie, który upublicznił w sieci.

Oto pełna treść oświadczenia zamieszczonego przez Adriana Siemieńca:

Do całej piłkarskiej społeczności w Polsce

Ostatnie dni są trudne, bardzo trudne. Wyjątkowo trudne dla mojej rodziny, dla mnie, dla całej Jagiellonii, ale myślę też, że dla całej piłkarskiej społeczności w Polsce. Fakty są jednak takie, że gdyby nie mój brak rozwagi i odpowiedzialności, tych trudnych dni by nie było. I w tym oświadczeniu nie chodzi o to, co mówią przepisy czy konsekwencje, na który paragraf się powołujemy i jak prawo reguluje to, co się wydarzyło. O tym, jak już wspomniałem przy okazji meczu z Wisłą Kraków, zadecyduje Komisja Ligi. To oświadczenie ma być przede wszystkim refleksją człowieka, który mimo braku jakichkolwiek złych intencji ma świadomość, że popełnił błąd.

Mam świadomość, że nie powinienem zachować się w ten sposób, i naprawdę bardzo żałuję tego, co się stało. Jestem sobą rozczarowany i wiem, że zawiodłem wielu ludzi. Przede wszystkim jednak zawiodłem sam siebie. Mój brak odpowiedzialności naraził na cierpienie całą moją rodzinę, a przede wszystkim moją żonę. Kobietę, która była i jest ze mną zawsze. Nie tylko w chwilach chwały, kiedy wygrywam, ale przede wszystkim wtedy, kiedy upadam - jak teraz. Swoim zachowaniem naraziłem swój klub i swoich kibiców na straty wizerunkowe, a zaufanie całego piłkarskiego środowiska do mnie wystawiłem na ogromną próbę. Dlatego przepraszam. Po prostu, po ludzku, przepraszam.

Przepraszam swoją rodzinę. Przepraszam swoich zawodników, sztab, kibiców, klub i całą jagiellońską społeczność. Przepraszam kibiców wszystkich klubów oraz wszystkie kluby. Przepraszam swoich kolegów trenerów, z którymi na co dzień rywalizuję na boisku o ligowe punkty. Przepraszam władze piłkarskiego związku i Ekstraklasy. Przepraszam wszystkich sędziów i całe środowisko sędziowskie. Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się rozczarowani, a którym zależy na dobru polskiej piłki.

Chciałbym również osobiście odnieść się do tego, co działo się w przestrzeni medialnej i internetowej. Przede wszystkim pragnę bardzo podziękować osobom, które udzieliły mi wsparcia. Rozumiem również tych, którzy mnie krytykowali. Zasłużyłem na słowa krytyki. Trudno mi jednak przejść obojętnie obok hejtu, który wylewa się na mnie i moją rodzinę. Popełniłem błąd i zasługuję na krytykę, ale nie na hejt i publiczny lincz. Ta granica została przez wielu ludzi przekroczona.

Czasu już nie cofnę, niestety. Chociaż na pewno bym chciał. Wnioski już wyciągnąłem, a jedyne, co mogę teraz zrobić, to wziąć odpowiedzialność za błąd i ciężko pracować nad odbudowaniem zaufania całego piłkarskiego środowiska w Polsce. Obiecuję, że zrobię wszystko, żeby tak się stało.

Wojciech Strzałkowski o nadziejach Jagiellonii i transferze Pietuszewskiego

Rolki