Spis treści
- Ukraińska głowa państwa zaprezentowała pomysł legislacyjny dotyczący utworzenia specjalnego panteonu dla bohaterów narodowych.
- Prezydent stanowczo zaznaczył, że żadne państwo trzecie nie będzie dyktowało Kijowowi, kogo ma otaczać państwową pamięcią.
- Sytuacja toczy się w cieniu poważnego zgrzytu dyplomatycznego, wywołanego uhonorowaniem UPA i stanowczą reakcją prezydenta Karola Nawrockiego.
- Bolesna przeszłość po raz kolejny staje się kością niezgody między oboma sąsiadującymi narodami.
Prezydent Wołodymyr Zełenski: Sami zdecydujemy, kogo honorować
W trakcie obchodów ukraińskiego Dnia Konstytucji Wołodymyr Zełenski przekazał informacje o złożeniu do Rady Najwyższej dedykowanego projektu ustawy. Zgodnie z oficjalnymi zapowiedziami w Ukrainie powstanie nowa instytucja – Panteon Narodowy. Jej głównym celem będzie upamiętnianie postaci historycznych, które poświęciły się walce o suwerenność kraju. Głowa państwa jednoznacznie zaznaczyła, że wyłącznie naród ukraiński posiada pełne prawo do decydowania o tym, komu należy oddawać najwyższy państwowy hołd.
Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować – oświadczył Zełenski. Jak dodał, nazwiska wszystkich osób, które walczyły o wolną Ukrainę, mają zostać zapisane w historii państwa „z najwyższym szacunkiem”.
Polecany artykuł:
Decyzja Kijowa ws. UPA pogłębia kryzys dyplomatyczny z Polską
Najnowsza, stanowcza deklaracja padła w okresie wyjątkowo chłodnych stosunków na linii Warszawa-Kijów. Głównym zapalnikiem obecnego sporu było postanowienie ukraińskiego przywódcy, aby jednej z formacji Sił Operacji Specjalnych nadać zaszczytny patronat „Bohaterów UPA”.
Władze w Kijowie argumentowały wówczas swój ruch naturalną chęcią pielęgnowania wojskowego dziedzictwa oraz oddania czci bojownikom o wolność kraju. Jednak nad Wisłą krok ten wywołał powszechne oburzenie. Został on jednoznacznie zinterpretowany jako otwarte gloryfikowanie zbrojnej struktury, która ma na rękach krew tysięcy niewinnych Polaków pomordowanych w mrocznym czasie II wojny światowej.
Prezydent Karol Nawrocki odbiera najwyższe odznaczenie Zełenskiemu
Polskie władze zareagowały na te wydarzenia niezwykle kategorycznie. Słowa sprzeciwu popłynęły z ust kluczowych przedstawicieli państwa, w tym premiera Donalda Tuska, szefa resortu obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz całego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Najbardziej bezkompromisową decyzję podjął jednak prezydent Karol Nawrocki. Dziewiętnastego czerwca oficjalnie poinformował on opinię publiczną, że odbiera Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, będący najcenniejszym laurem przyznawanym przez polskie państwo. Reakcja była wręcz błyskawiczna – już następnego dnia ukraiński przywódca odesłał to prestiżowe wyróżnienie do Warszawy, korzystając z usług firmy kurierskiej.
Echa tego historycznego zgrzytu doprowadziły do dyplomatycznej lawiny. Polskie medale i ordery oddali w solidarnościowym geście dawni prezydenci wschodniego sąsiada: Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko oraz Petro Poroszenko. Podobny krok wykonali obecny szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha, przewodniczący Biura Prezydenta Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa oraz dyplomata reprezentujący Kijów w Polsce – ambasador Wasyl Bodnar. Reagując na te wydarzenia, lider Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zadeklarował rychłe odesłanie otrzymanego niegdyś ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego.
Pamięć o Wołyniu wciąż dzieli Polskę i Ukrainę
Ocena aktywności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz samej UPA od dziesięcioleci stanowi chroniczny problem w obustronnych kontaktach na szczeblu państwowym. Polska nieugięcie klasyfikuje rzeź wołyńską i masakry na terenie Małopolski Wschodniej jako bezsprzeczne zbrodnie ludobójstwa. W tym samym czasie za wschodnią granicą formacja ta jest przez część obywateli traktowana jako patriotyczny symbol narodowego zrywu i oporu przeciwko totalitaryzmowi radzieckiemu.
Ujawnienie planów powołania Panteonu Narodowego dobitnie świadczy o tym, że administracja ukraińska nie zamierza schodzić z wytyczonej ścieżki w kreowaniu własnej narracji historycznej. Z kolei dla analityków oznacza to tylko jedno – potężny konflikt o pamięć, ocenę historycznych ugrupowań oraz wzajemne odsyłanie medali jeszcze długo będą rzutować na sojuszniczą współpracę Warszawy i Kijowa.