Spis treści
- W niedzielę 24 maja krakowianie ruszyli do urn, aby wziąć udział w referendum.
- Głosowanie zakończyło się utratą urzędu przez dotychczasowego prezydenta, Aleksandra Miszalskiego.
- Rozwój wypadków skomentowała w serwisie X dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zaleska.
- Przedstawicielka Lewicy, Anna Maria Żukowska, odpowiedziała na jej post, używając wulgarnego słownictwa.
Frekwencja i wyniki referendum w Krakowie
Miejska Komisja ds. Referendum ogłosiła oficjalne rezultaty głosowania, które jednoznacznie przesądziły o dymisji Aleksandra Miszalskiego. Zdecydowana większość biorących udział w tym niedzielnym plebiscycie opowiedziała się za natychmiastowym pozbawieniem go urzędu prezydenta miasta. Przepisy stanowią, że aby wynik był prawnie wiążący, do urn musiało pójść co najmniej 3/5 liczby wyborców z poprzednich wyborów samorządowych, co w tym wypadku oznaczało próg wynoszący 158 555 osób. Ostatecznie podczas głosowania wydano 176 228 ważnych kart, a za odwołaniem urzędującego włodarza opowiedziało się aż 171 581 uprawnionych do głosowania mieszkańców stolicy Małopolski.
Frekwencja w głosowaniu wyniosła dokładnie 29,99 procent uprawnionych. Przekroczenie ustawowego minimum sprawiło, że całe referendum odwoławcze uznano za ważne. Ponieważ głosy zwolenników dymisji stanowiły absolutną większość, wynik powszechnego głosowania uznano ostatecznie za rozstrzygający.
Katarzyna Kolenda-Zaleska z TVN24 komentuje. Reaguje posłanka Lewicy
Gdy w niedzielny wieczór pojawiły się pierwsze doniesienia o odwołaniu, sytuację przeanalizowała Katarzyna Kolenda-Zaleska. Aleksander Miszalski kieruje lokalnymi strukturami Koalicji Obywatelskiej, więc jego porażka rzutuje na wizerunek partii Donalda Tuska. Dziennikarka stacji TVN24 oceniła te wydarzenia na platformie X, stwierdzając krótko: „Ciężka sprawa dla KO po Krakowie”.
Na ten internetowy komentarz bardzo ostro zareagowała posłanka Anna Maria Żukowska. Przedstawicielka Lewicy nie przebierała w słowach i odpowiedziała wprost:
Nie ciężka sprawa, tylko w**dol