Decyzja o przekazaniu wniosku o akt łaski dla Piotra Pytla przez Waldemara Żurka do Kancelarii Prezydenta to ważny krok w kierunku jego przedterminowego, warunkowego wyjścia na wolność. Mężczyzna odsiaduje wyrok dożywocia za zbrodnię, za którą odpowiedzialność wziął na siebie inny człowiek. Niemiecki wymiar sprawiedliwości jednak konsekwentnie ignorował te doniesienia i nie zgadzał się na ponowny proces.
Argumentacja Prokuratora Generalnego opiera się na względach humanitarnych oraz dobrej ocenie procesu resocjalizacji Pytla. Dodatkowo zwrócono uwagę na niekorzystne zmiany w polskich przepisach, które znacznie wydłużyły czas, po którym skazany mógłby prosić o warunkowe zwolnienie, co nie było częścią początkowego wyroku z Niemiec.
Przedstawicielka Prokuratury Krajowej, prok. Anna Adamiak, poinformowała, że w ubiegły piątek na biurko Karola Nawrockiego trafiły akta Piotra Pytla wraz z prośbą o zastosowanie prawa łaski. Wniosek ten ma na celu umożliwienie skazanemu warunkowego wyjścia na wolność i anulowanie reszty kary dożywotniego pozbawienia wolności.
Cała procedura ułaskawieniowa rozpoczęła się już w kwietniu tego roku, a dwa miesiące później Prokurator Generalny zdecydował o przerwaniu odbywania kary przez Pytla do czasu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. Waldemar Żurek określał tę sytuację jako bardzo skomplikowaną prawnie, dodając, że jego intencją było, by skazany w trakcie oczekiwania na decyzję o ułaskawieniu nie musiał przebywać za kratami.
Dlaczego Żurek chce ułaskawienia Pytla?
Po dokładnym zbadaniu sprawy Prokuratura Generalna uznała, że istnieją nadzwyczajne okoliczności natury humanitarnej i sprawiedliwościowej, uzasadniające prośbę do prezydenta o akt łaski. Prok. Adamiak zaznaczyła wagę tej decyzji, przypominając, że wcześniej trzykrotnie odmawiano Pytlowi ułaskawienia.
W ocenie śledczych pojawiły się tak istotne fakty, że wniosek do głowy państwa stał się koniecznością. Jednym z argumentów jest wzorowe zachowanie Pytla za kratkami, co potwierdził szef rzeszowskiego więzienia, w którym mężczyzna przebywa. Władze zakładu karnego twierdzą, że jego powrót do społeczeństwa przebiega bez zakłóceń.
Ważnym punktem w argumentacji Żurka jest kwestia zmian w polskich przepisach, które uderzyły w Pytla. W Niemczech mógł on starać się o wolność po 15 latach, ale po przeniesieniu do Polski czas ten wzrósł do ćwierć wieku, a po zmianach w Kodeksie karnym z 2022 roku aż do 30 lat. Prok. Adamiak wskazała na znaczne pogorszenie sytuacji skazanego, co jest efektem surowszych polskich regulacji, a nie oryginalnego orzeczenia niemieckiego sądu.
Prokurator Generalny stwierdził, że dalsze trzymanie Piotra Pytla w zamknięciu mogłoby wywołać społeczne oburzenie i pokazać polski system karny jako zbyt surowy. Przypomniano także, że mężczyzna spędził w celi już prawie 22 lata.
Piotr Pytel skazany za morderstwo w Niemczech
Piotr Pytel usłyszał wyrok dożywocia w 2006 roku przed sądem w Monachium, gdzie sądzono go za zamordowanie kobiety. Początkowo odbywał karę u naszych zachodnich sąsiadów, ale trzy lata później został deportowany do Polski i osadzony w więzieniu w Rzeszowie.
Z akt sprawy wynika, że Pytel współpracował z 17-letnim Tomaszem W., używającym fałszywych danych, z którym wspólnie dopuszczał się przestępstw. Jeden z napadów, na Ecaterinę I., miał fatalny finał. Niemieccy śledczy na podstawie danych z telefonów komórkowych namierzyli Pytla. Istotnym dowodem w sądzie okazały się zeznania Paulo Lufingo, współwięźnia z Afryki, który rzekomo słyszał, jak Polak przyznaje się do morderstwa. Te zeznania wystarczyły, by posłać go na dożywocie.
W 2010 roku doszło jednak do nieoczekiwanego zwrotu akcji. W Polsce zatrzymano w innej sprawie Tomasza W., który przyznał się, że to on zabił kobietę i działał na miejscu sam. Tomasz W. został wydany Niemcom, tam usłyszał wyrok, a następnie – według doniesień – zdążył już opuścić mury więzienia.
Pomimo przyznania się do winy przez innego człowieka, niemiecki wymiar sprawiedliwości uparcie ignorował wnioski o ponowne rozpoznanie sprawy Pytla. Polak wielokrotnie apelował o akt łaski, ale dotychczas bezskutecznie.
Prok. Adamiak przypomniała, że polskie sądy nie mogą ingerować w niemieckie wyroki ani oceniać ich słuszności. Tłumaczyła także, że problem związany z wydłużonym czasem do warunkowego zwolnienia, spowodowanym polskimi przepisami, nie może być rozwiązany na drodze sądowej.