Astrofizyk Michał Bejger bojkotuje ceremonię. Ostra krytyka prezydenta Karola Nawrockiego

Uznany polski badacz kosmosu, Michał Bejger, zbojkotował uroczystość w Pałacu Prezydenckim i odmówił odebrania nominacji profesorskiej z rąk głowy państwa. Sytuacja ta zainicjowała ogólnokrajową debatę na temat upolitycznienia procedur akademickich w Polsce i przedłużającego się oczekiwania na najwyższe tytuły naukowe.

Prezydent Karol Nawrocki siedzi przy stole. O bojkocie nominacji profesorskiej przez astrofizyka przeczytasz na Eska.
Autor: Przemysław Keler/KPRP/ CC0 3.0 Wywiad Prezydenta dla niemieckiego dziennika „Bild”
  • W połowie 2026 roku ceniony badacz Wszechświata, Michał Bejger, podjął głośną decyzję o zignorowaniu uroczystości nadania mu tytułu profesora, co wywołało poruszenie w środowisku.
  • Krok ten był podyktowany zdecydowanym sprzeciwem wobec działań politycznych obecnego prezydenta, choć astrofizyk w żaden sposób nie podważa znaczenia samego wyróżnienia akademickiego.
  • Całe zamieszanie naświetliło kwestię niewytłumaczalnych opóźnień w przyznawaniu profesur. Według Bejgera takie polityczne blokady mogą skutecznie zniechęcać polskich naukowców do działania.

Michał Bejger to szanowany polski badacz, który swoją karierę skupia wokół międzynarodowych badań nad falami grawitacyjnymi i gwiazdami neutronowymi. Zazwyczaj proces nadawania profesury jest tylko formalnością i nie budzi społecznych emocji. Tym razem jednak sprawa astrofizyka odbiła się szerokim echem w całym kraju.

Procedura przyznania mu najwyższego tytułu naukowego drastycznie się przedłużała. We wrześniu 2025 roku Rada Doskonałości Naukowej pozytywnie oceniła dorobek eksperta z Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN i wnioskowała do Prezydenta RP o nadanie profesury. Czas mijał, a oficjalnej decyzji wciąż nie było. Zniecierpliwiony naukowiec postanowił w końcu oficjalnie interweniować w Kancelarii Prezydenta.

Jak informowało radio TOK FM, badacz w swoim piśmie powołał się na przepisy administracyjne, które gwarantują załatwienie sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki. Zażądał wyjaśnień dotyczących statusu dokumentów i powodów opóźnienia. Zaznaczył dobitnie, że ignorowanie takich wniosków uderza w powagę urzędu głowy państwa i pokazuje, że kwestie nauki są spychane na dalszy plan.

Sonda
Czy wg ciebie Michał Bejger dobrze postąpił?

- Myślę, że politycy prawicowi obawiają się nadania tytułu komuś takiemu jak ja. Ale uważam, że jako naukowiec mam obowiązek wypowiadać się publicznie, niekoniecznie tak, jak chciałaby władza – stwierdził Michał Bejger w rozmowie z TOK FM.

Astrofizyk dodał również, że jego praca zawodowa w żaden sposób nie dotyka bieżących, politycznych sporów.

- Uważam, że sytuacja, w której władza blokuje naukowcom awans z powodów politycznych jest po prostu nieakceptowalna. Nie zgadzam się na nieprzestrzeganie prawa. Natomiast moja sytuacja jest inna. Nie obawiałem się, że może mnie coś podobnego spotkać, bo nie zajmuję się w swojej pracy naukowej tematyką, która mogłaby budzić kontrowersje. Nie spodziewam się, żebym był kimś bardzo ważnym w oczach rządzących. Moja dziedzina badawcza nie dotyczy niczego, co się dzieje na ziemi, a wręcz przeciwnie. Z drugiej strony mam poczucie, że to trwa zbyt długo, stąd mój list – wyjaśnił.

Reakcja otoczenia prezydenta była błyskawiczna. Zaledwie dwa dni po wysłaniu pisma urzędnicy poinformowali astrofizyka, że jego wniosek o nadanie profesury wciąż jest procedowany.

Dlaczego Michał Bejger zbojkotował uroczystość?

Na początku lipca w Pałacu Prezydenckim zorganizowano oficjalne wręczenie aktów nadania tytułu profesora. Michał Bejger znalazł się na liście zaproszonych gości, jednak postanowił zbojkotować to wydarzenie. W rozmowie z tygodnikiem „Newsweek” wyjaśnił, że był to przemyślany akt sprzeciwu wobec urzędującego prezydenta, a nie brak szacunku dla samego tytułu i osiągnięć naukowych.

Naukowiec przypomniał, że o przyznaniu profesury decyduje przede wszystkim ocena dotychczasowego dorobku przez niezależnych badaczy z Rady Doskonałości Naukowej. Z punktu widzenia prawa, wręczenie aktu przez głowę państwa jest jedynie formalnością i ceremonią. Dla Bejgera tytuł stanowi zwieńczenie jego wieloletnich wysiłków badawczych, a nie prezent od władzy.

- Nie wyobrażam sobie, że mógłbym być dumny z tego, że odbieram swoją nominację od polityka, z którym nie zgadzam się w tak wielu fundamentalnych sprawach – powiedział. - Decyzje prezydenta Nawrockiego dają więc efekt mrożący, co nie działa dobrze dla Polski na rynku badań naukowych – dodał.

Profesor zwrócił również uwagę na palące problemy całego systemu. Wskazał na chroniczny brak pieniędzy w polskiej nauce i zjawisko masowego wyjeżdżania wykwalifikowanych specjalistów do innych krajów. W świetle tych problemów zaapelował, aby politycy zaczęli traktować akademików poważnie, a formalności awansowe przebiegały bez zakłóceń.

Czym zajmuje się wybitny astrofizyk Michał Bejger?

Badacz jest pracownikiem Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN i ekspertem z zakresu astrofizyki relatywistycznej. Na co dzień bada zjawiska związane z czarnymi dziurami, falami grawitacyjnymi oraz gwiazdami neutronowymi. Na swoim koncie ma wiele prestiżowych publikacji i współpracę z najważniejszymi instytucjami naukowymi na świecie.

Michał Bejger to także znany promotor nauki. Regularnie występuje na wykładach i spotkaniach, gdzie w prostych słowach tłumaczy zawiłości funkcjonowania kosmosu. Dzięki swojemu zaangażowaniu zdobył dużą popularność wśród pasjonatów astronomii, wychodząc poza zamknięte mury uniwersytetów.

AFERA W RZĄDZIE TUSKA?! Borowski ostro o Pełczyńskiej-Nałęcz: „Szkodzi koalicji i daje paliwo PiS!”