Sprawa młodego lekarza, Dawida Kacprzyka, wciąż budzi ogromne emocje. Zainteresowanie mediów wzbudziło jego oświadczenie majątkowe za 2025 rok, złożone w związku z funkcją radnego warszawskiej dzielnicy Ursus. Wynika z niego, że 28-latek osiągnął dochód w wysokości 1,6 mln zł z tytułu prowadzonej działalności medycznej. Mężczyzna pracuje w kilku stołecznych placówkach, a w Szpitalu Południowym jest koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Z informacji podanych przez portal Zero wynika ponadto, że uczestniczył w wydarzeniach politycznych dokładnie w tych godzinach, w których według grafiku powinien odbywać dyżury.
W efekcie doniesień medialnych Kacprzyk zdecydował się opuścić szeregi Koalicji Obywatelskiej. Szef MSWiA, sekretarz generalny KO i przewodniczący warszawskich struktur partii, Marcin Kierwiński, poinformował w poniedziałek, 16 czerwca, o przyjęciu rezygnacji 28-latka. Wiadomość tę przekazał za pośrednictwem serwisu X.
Dziś przyjąłem rezygnację Dawida Kacprzyka z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej
Do sprawy odniósł się również szef rządu. Podkreślił, że we współpracy z samorządem lekarskim należy powstrzymać rosnącą nieufność społeczną. Premier zaznaczył, że przejrzystość w zakresie wynagrodzeń i podstaw ich wypłacania jest korzystna dla samych medyków. Dodał też, że doniesienia o tak gigantycznych zarobkach lekarzy będących jeszcze w trakcie specjalizacji budzą poważne obawy.
Nikogo nie muszę przekonywać, że to zaledwie ilustracja znacznie szerszego problemu. Musimy wspólnie z samorządem lekarskim i wszystkimi zainteresowanymi zadbać o to, by zatrzymać narastającą falę podejrzliwości. Transparentność w kwestii zarobków, ich uzasadnienia i tego, za co są wypłacane, leży w interesie samych lekarzy
Szef rządu zwrócił uwagę na istotny mankament obecnego systemu. Wskazał, że dotychczas resort zdrowia oraz Narodowy Fundusz Zdrowia nie miały narzędzi, by kontrolować wynagrodzenia personelu medycznego w konkretnych placówkach czy szpitalach. Zaznaczył, że wszystkie dane są zanonimizowane, przez co instytucje państwowe nie mają do nich dostępu.
- Problem polega na tym, że w dotychczasowym systemie ministerstwo zdrowia i NFZ nie miały możliwości nie tylko kontrolowania, ale uzyskania wiedzy, kto ile zarabia w danej jednostce, w szpitalu. Wszystkie te dane są anonimizowane i nie mamy w to wglądu.
Donald Tusk ogłosił podjęcie zdecydowanych działań w tej sprawie. Zapowiedział przyjęcie zwięzłego projektu ustawy, która da agencjom rządowym możliwość weryfikacji wysokości zarobków w poszczególnych placówkach. Premier uściślił, że celem nowych przepisów nie jest publiczne ujawnianie tych informacji, lecz dostarczenie państwowym instytucjom wiedzy pozwalającej na racjonalizację systemu. Wyraził też nadzieję, że zapobiegnie to podobnym, skandalicznym incydentom w przyszłości.
- Przyjmiemy dzisiaj bardzo króciutki projekt ustawy, który umożliwi agencji rządowej orientację, kto w jakich miejscach ile zarabia. Nie mówimy o publikacji w gazetach, ale o orientacji agencji rządowej, tak żeby to zracjonalizować i żeby nie dochodziło do, mam nadzieję pojedynczych, skandalicznych sytuacji
Na zakończenie Tusk podkreślił, że nikt nie podważa wyjątkowego statusu zawodu lekarza i wysokich zarobków z nim związanych. Zaznaczył jednak, że wszelkie nieprawidłowości i sytuacje budzące moralne, prawne czy organizacyjne wątpliwości muszą być natychmiast wyjaśniane i przerywane.
- Nikt nie powinien kwestionować tej oczywistości: lekarz to jest zawód wielkiego zaufania i nikt nie kwestionuje tego, że lekarze zarabiają relatywnie duże pieniądze. Nie o to chodzi. Natomiast wszystkie nieprawidłowości, wszystkie sygnały o tym, że coś budzi niemoralną i być może prawną, a na pewno organizacyjną zasadniczą wątpliwość, my musimy to możliwie szybko przeciąć