Trzaskowski zawiadamia prokuraturę po wywiadzie lekarza. Szokujące doniesienia ze Szpitala Południowego

2026-06-24 8:17

Rafał Trzaskowski zapowiedział interwencję u Prokuratora Generalnego w związku z sytuacją w Szpitalu Południowym. Decyzja prezydenta Warszawy nastąpiła po głośnym wywiadzie dr. Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero. Były ordynator chirurgii sformułował potężne oskarżenia dotyczące funkcjonowania placówki, błędów medycznych na SOR-ze, działalności dr. Dawida Kacprzyka oraz istnienia specjalnego pokoju dla wybranych pacjentów.

Rafał Trzaskowski przemawiający do mikrofonu, nakładający się na tło Szpitala Południowego. Zdjęcie ilustruje interwencję prezydenta Warszawy w sprawie zarzutów dr. Jędrzejewskiego o nieprawidłowościach w placówce, o czym więcej przeczytasz na naszym portalu.
Autor: BRUNNER, PAWEL DABROWSKI
  • Dr Emil Jędrzejewski opowiedział w Kanale Zero o niepokojących zdarzeniach w warszawskiej placówce medycznej.
  • Medyk zaznaczył, że wielokrotnie próbował ostrzec władze stolicy oraz samego Rafała Trzaskowskiego.
  • W trakcie wywiadu padły mocne słowa o błędach w sztuce lekarskiej, zgonach pacjentów i robieniu badań obrazowych zmarłym.
  • Były szef oddziału chirurgii poinformował również o wydzieleniu w budynku strefy przeznaczonej wyłącznie dla ważnych osobistości.
  • Prezydent stolicy zadeklarował natychmiastowe zwrócenie się do Prokuratora Generalnego w celu zbadania tej sprawy.

Rafał Trzaskowski interweniuje po słowach medyka. Prezydent Warszawy idzie do prokuratury

Wystąpienie dr. Emila Jędrzejewskiego na platformie Kanał Zero wywołało natychmiastową reakcję Rafała Trzaskowskiego w mediach społecznościowych. Włodarz stolicy zapowiedział podjęcie oficjalnych kroków prawnych i zaangażowanie śledczych do zbadania sytuacji. Głównym powodem są alarmujące słowa byłego szefa chirurgii Szpitala Południowego na temat wstrząsających incydentów w murach placówki medycznej oraz rzekomych przewinień dr. Dawida Kacprzyka.

„Wobec treści wywiadu udzielonego w dniu 23 czerwca 2026 r. przez dr Emilia Jędrzejewskiego w Kanale Zero redaktorowi Krzysztofowi Stanowskiemu dotyczącego rzekomych wydarzeń, które miały mieć miejsce w Warszawskim Szpitalu Południowym z udziałem dr Dawida Kacprzyka w okresie zatrudnienia w tym szpitalu obu wymienionych lekarzy zwrócę się jutro z wnioskiem do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie przez prokuraturę stosownych czynności wyjaśniających” – napisał Rafał Trzaskowski.

Reakcja prezydenta Warszawy stanowi odpowiedź na rozmowę, w której dr Jędrzejewski obnażył rzekome patologie toczące miejską lecznicę i skrytykował nadzór nad jej działaniem. Zdaniem medyka kłopoty obejmowały bezpośrednie zagrożenie życia leczonych osób, kontrowersyjne roszady kadrowe, układy polityczne i zastraszanie pracowników.

Były szef chirurgii Szpitala Południowego kontaktował się z Rafałem Trzaskowskim

Istotnym elementem medialnej spowiedzi dr. Jędrzejewskiego była kwestia jego prób dotarcia do włodarza miasta. Medyk tłumaczył, że początkowo zgłaszał nieprawidłowości wewnętrznym organom szpitala, w tym zarządowi oraz radzie nadzorczej, a gdy to nie przyniosło skutku, postanowił uderzyć wyżej. Portal Zero.pl podaje, że chirurg opisał swoje zmagania z wysłaniem obszernej wiadomości tekstowej do Rafała Trzaskowskiego za pośrednictwem komunikatora WhatsApp.

„I wysyłam finalnie wiadomość do prezydenta” – opowiadał dr Jędrzejewski przed kamerami.

„Dzwonię. Dostaję wiadomość: proszę napisać WhatsAppem wiadomość. Ja nie chcę tego robić. Ja chcę po prostu: zabierzcie to coś z tego szpitala” – tłumaczył lekarz w studiu Kanału Zero.

Były ordynator zapewniał, że w końcu napisał do prezydenta Warszawy, jednak jego apel pozostał bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

„W końcu piszę. I telefon milczy. Biorąc pod uwagę to, że nikt nie reagował, to tak sobie myślę: system, nie? Nie wiem, o co chodzi w tym wszystkim” – podsumował rozgoryczony specjalista.

Podczas programu na żywo lekarz rzekomo zweryfikował status odczytania swojego komunikatu. Według informacji przekazanych przez Zero.pl, na ekranie smartfona miały pojawić się zaledwie dwa szare znaczniki, co świadczyło o braku zapoznania się z treścią przez odbiorcę.

„Dwie szare” – powiedział dr Jędrzejewski.

Dr Emil Jędrzejewski o patologiach, polityce i demoralizacji w Szpitalu Południowym

Podczas programu zacytowano dokładne fragmenty apelu, który miał trafić na telefon prezydenta Warszawy. Dr Jędrzejewski występował w nim z pozycji doświadczonego lekarza, odpowiedzialnego obywatela i szefa oddziału, który próbuje ratować tonącą jednostkę podległą pod miejski ratusz.

„Szanowny panie prezydencie, zwracam się do pana jako lekarz, obywatel i ordynator oddziału chirurgii Szpitala Południowego z głębokim niepokojem i poczuciem odpowiedzialności za sytuację, jaka panuje w zarządzanej przez miasto jednostce” – brzmiał fragment przywoływanej wiadomości.

W dalszej części relacji medyka pojawiały się jeszcze ostrzejsze oceny. Były ordynator miał informować o gigantycznej barierze, jaką stanowił patologiczny model kierowania szpitalem.

„Zarządzanie Szpitalem Południowym wymyka się normom zdroworozsądkowym i merytorycznym. Nie chodzi tylko o moje stanowisko. Chodzi o przyszłość tej placówki, o bezpieczeństwo pacjentów” – miał alarmować.

Śmiertelne żniwo na SOR-ze. Lekarz ze Szpitala Południowego oskarża

Najbardziej zatrważające wyznania dotyczyły jednak realiów panujących na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Dr Jędrzejewski przekonywał, że w murach lecznicy regularnie dochodziło do dramatycznych w skutkach zaniedbań. Zwrócił szczególną uwagę na postać Dawida Kacprzyka, który według relacji gościa programu miał pociągać za sznurki na SOR-ze, chociaż nie posiadał niezbędnego doświadczenia ani nawet ukończonej specjalizacji medycznej.

 „Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy” – mówił dr Emil Jędrzejewski.

Lekarz przekonywał, że problem miał dotyczyć procedur wykonywanych w sposób wadliwy.

„Procedury były wykonywane w sposób wadliwy. W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się śmiercią” – stwierdził.

Pytany o szczegóły, dr Jędrzejewski mówił o błędach przy intubacji. W pewnym momencie zaznaczył jednak, że sprawą powinni zająć się śledczy.

„Zostawmy, to już prokurator” – powiedział.

Zmarły pacjent i fałszowanie dokumentacji w Szpitalu Południowym

Rozmowa przyniosła również makabryczny opis historii człowieka, który według słów chirurga trafił na oddział ratunkowy i przez bardzo długi czas pozostawał bez jakiejkolwiek pomocy medycznej. Dr Jędrzejewski relacjonował, że tego pacjenta znaleziono martwego dopiero po upływie kilku godzin.

„Znika i po paru godzinach ktoś się orientuje, że on nie żyje” – relacjonował lekarz.

Jeszcze mocniej zabrzmiał fragment dotyczący wykonywania tomografii osobie, która już nie żyła.

„Z jakiego powodu pacjentowi martwemu wykonuje się tomografię?” – pytał dr Jędrzejewski.

Lekarz sugerował, że chodziło o działania podejmowane już po fakcie, aby dokumentacja wyglądała inaczej.

„Po to, żeby coś tam markować, coś robić, dokumentację” – mówił.

W innym fragmencie stwierdził również:

„Cały szpital wie, że ludzie umierają na SOR-ze, bo są niezaopiekowani albo wadliwie leczeni, a następnie nieboszczykom wykonuje się jakieś czynności”.

Wiceprezydent Renata Kaznowska i brak reakcji władz Warszawy

W wywiadzie pojawiło się również nazwisko Renaty Kaznowskiej, pełniącej funkcję wiceprezydent Warszawy. Dr Jędrzejewski twierdził, że wielokrotnie próbował umówić się z nią na spotkanie, aby opowiedzieć o patologiach, jednak bezskutecznie. W ocenie chirurga przedstawiciele warszawskiego magistratu celowo unikali konfrontacji z niewygodną prawdą o katastrofalnej sytuacji w placówce.

„Robiłem też wszystko, żeby się spotkać z panią Kaznowską” – mówił lekarz.

Według jego relacji miał usłyszeć, że nie będzie „chirurg zarządzał szpitalem”.

„Pani wiceprezydent Warszawy mogła posiąść wiedzę na temat nieprawidłowości, ale skutecznie broniła się przed tym” – stwierdził dr Jędrzejewski.

Lekarz wskazywał też na polityczne koneksje Dawida Kacprzyka. W rozmowie padły słowa o poczuciu bezkarności.

„Dawid Kacprzyk czuł się bezkarny. Zdecydowanie to wynikało z koneksji politycznych” – mówił były ordynator.

Podczas audycji powrócił wątek gremiów nadzorczych i zarządu Szpitala Południowego. Były ordynator przekonywał, że usiłował zaalarmować osoby powołane do kontrolowania działalności lecznicy. Jak wspominał, odbył rozmowę z członkiem rady nadzorczej, który bezpośrednio powoływał się na znajomość z prezydentem Warszawy.

„Rozmawiam z kimś z rady nadzorczej, kto mi się przedstawił jako znajomy pana prezydenta, i mówię czarno na białym, że to, co się dzieje, jest niedopuszczalne” – mówił dr Jędrzejewski.

Warszawski ratusz już wcześniej chwalił się podjętymi interwencjami w tej sprawie. Urzędnicy informowali o trwającym audycie, a sama dyrekcja Szpitala Południowego skierowała do prokuratury zawiadomienie w związku z podejrzeniem niekorzystnego rozporządzenia majątkiem. Zaledwie 18 czerwca rada nadzorcza pozbawiła stanowisk członków zarządu szpitala, a już dzień później zdecydowano o odwołaniu samej rady nadzorczej.

Rafał Trzaskowski publicznie deklarował również gruntowne przetasowania w organach nadzoru wszystkich miejskich podmiotów leczniczych.

„W Warszawskim Szpitalu Południowym zostanie powołana nowa rada nadzorcza, a rady nadzorcze miejskich spółek medycznych będą wzmocnione i nie będzie w nich polityków” – informował prezydent Warszawy.

Prezydent apelował przy tym, by pozwolić szpitalowi normalnie pracować.

„Szpital Południowy musi normalnie pracować. Tam są pacjenci, lekarze, pielęgniarki, ratownicy, personel administracyjny. Tam codziennie udzielana jest pomoc ludziom, którzy jej potrzebują” – mówił Trzaskowski.

Kiedy afera ujrzała światło dzienne, Rafał Trzaskowski poinformował o powołaniu nowej rady nadzorczej Szpitala Południowego. W jej składzie znaleźli się Anna Walicka-Dąbrowska, Katarzyna Taraszkiewicz-Sirocka i prof. Mariusz Bidziński. Włodarz miasta zapewniał, że odświeżony zespół zagwarantuje w pełni rzetelny nadzór nad funkcjonowaniem placówki.

„Ten skład gwarantuje połączenie doświadczenia i kompetencji w wielu obszarach: od prawa, przez funkcjonowanie spółek, po wiedzę medyczną” – komentował Rafał Trzaskowski.

Problemem zajmują się już śledczy. Prok. Antoni Skiba, reprezentujący Prokuraturę Okręgową w Warszawie, przekazał dziennikarzom informację o wszczęciu dwóch odrębnych śledztw dotyczących Szpitala Południowego. Pierwsze z nich skupia się na niekorzystnym rozporządzeniu mieniem, podczas gdy drugie ma charakter wielowątkowy i dotyczy ewentualnej niegospodarności osób zarządzających szpitalem.

Zupełnie odrębnym tematem poruszonym w wywiadzie był tak zwany salonik VIP. Dr Jędrzejewski musiał zmierzyć się z pytaniem, czy w Szpitalu Południowym faktycznie wygospodarowano ekskluzywne pomieszczenie dla elit. Medyk przyznał, że z jego informacji wynika, iż taka strefa rzeczywiście istniała w budynku, chociaż on sam rzekomo nigdy nie przekroczył jej progu.

„Tak. Ja w nim nigdy nie byłem” – zadeklarował gość programu.

Były szef oddziału chirurgii zaznaczył, że wygospodarowanie tego luksusowego azylu odbyło się kosztem miejsca przeznaczonego pierwotnie dla zwykłych chorych.

„Sala, w której początkowo przebywali pacjenci, została zabrana pacjentom i przerobiona na salonik, pokój, salonik dla ważniejszych gości” – opowiadał przed kamerami.

Dr Jędrzejewski dał jednak jasno do zrozumienia, że ukryty pokój był zaledwie kroplą w morzu znacznie poważniejszych nieprawidłowości.

„Ten salonik VIP to nic. Jeżeli kogoś przeniesie się z normalnego świata do świata, który funkcjonował tam, to są to rzeczy nieprawdopodobne” – skwitował chirurg.

Polityka SE Google News
CZUBEK GÓRY LODOWEJ - PATRYK SŁOWIK O AFERZE W SZPITALU POŁUDNIOWYM
Sonda
Czy państwo powinno ostrzej kontrolować czas pracy i zarobki lekarzy finansowane z publicznych pieniędzy?