- Dziennikarz opowiedział o procesie diagnozy oraz trudnej drodze powrotu do równowagi psychicznej.
- Sekielski przyznał, że w walce z chorobą kluczowe były leki, psychoterapia oraz obecność rodziny.
- Historia ta pokazuje, że nawet z głębokiego kryzysu można wyjść, jeśli skorzysta się z profesjonalnej pomocy.
W rozmowie z mediami Tomasz Sekielski powrócił do początków swoich problemów zdrowotnych, które przez długi czas ignorował. Pierwsze symptomy, takie jak chroniczne zmęczenie czy brak sił witalnych, zrzucał na karb wieku i przepracowania. Punkt zwrotny nastąpił w chwili, gdy otaczająca go rzeczywistość stała się zupełnie obojętna i pozbawiona barw. To właśnie ten stan skłonił go do poszukiwania ratunku u specjalistów.
„Gdy wszystko nagle poszarzało, zrozumiałem, że sam sobie nie poradzę” – powiedział w rozmowie z portalem Medonet.
Mimo świadomości zagrożeń wynikającej z doświadczeń rodzinnych, dziennikarz nie zdołał uniknąć kryzysu, ale potraktował go jako sygnał alarmowy. Rozpoczął złożone leczenie, łączące farmakologię z psychoterapią. Proces zdrowienia nie był liniowy – po chwilach poprawy przychodziły bolesne spadki nastroju. Sekielski zwrócił uwagę, że na jego kondycję psychiczną ogromny wpływ miała specyfika pracy zawodowej, w tym kontakt z drastycznymi tematami takimi jak wojna czy pedofilia.
Walka o życie i wsparcie bliskich
Najczarniejszy okres choroby wiązał się z pojawieniem się myśli rezygnacyjnych. Dziennikarz przyznał, że był bliski podjęcia tragicznej decyzji.
„Najgorszy moment nastąpił wtedy, gdy zacząłem bardzo poważnie myśleć o ostatecznym rozwiązaniu. Nigdy nie podjąłem próby, ale miałem już wszystko dobrze zaplanowane” – wyznał w rozmowie z Medonetem.
Przed realizacją tego planu powstrzymała go myśl o najbliższych oraz opieka medyczna.
„Cieszę się jednak, że trafiłem na ludzi, którzy mi pomogli, że mam wspaniałą rodzinę, która się o mnie zatroszczyła” – dodał.
Lekarze zdiagnozowali u niego nie tylko depresję, ale również zaburzenia lękowe oraz zespół stresu pourazowego (PTSD). Taka kumulacja problemów stanowiła ogromne zagrożenie.
„Zebrałem taki komplet, który właściwie czeka tylko na iskrę, by zakończyć się w jakiś zły sposób” – przyznał.
Powrót do normalności
Konsekwencja w leczeniu przyniosła w końcu oczekiwane rezultaty. Dzięki połączeniu leków i pracy terapeutycznej dziennikarz odzyskał stabilność, co pozwoliło mu na powrót do funkcjonowania w społeczeństwie.
„Dzięki lekom i terapii osiągnąłem pewien poziom funkcjonalności, bo terapia i farmakologia dały mi możliwość normalnego życia. I pewnego dnia, na początku 2025 r., jechałem do pracy i… znowu zobaczyłem kolory” – opisał Sekielski.
Jego historia stanowi ważne świadectwo w dyskusji o zdrowiu psychicznym. Pokazuje, że wyjście z mroku jest możliwe, pod warunkiem skorzystania z fachowej pomocy i wsparcia otoczenia.
W naszej galerii zobaczysz, jak zmieniał się Tomasz Sekielski: