Grodzki reaguje na wpis internauty
Adam Abramczyk, przedsiębiorca i komentator polityczny, który w przeszłości sympatyzował z Koalicją Obywatelską, ostatnio nie szczędzi krytyki pod adresem tego ugrupowania. W miniony piątek skomentował w mediach społecznościowych decyzję prezydenta Warszawy o odwołaniu swojej zastępczyni, Renaty Kaznowskiej. W swoim wpisie Abramczyk ostro ocenił Rafała Trzaskowskiego, stwierdzając, że dymisja obnaża jego słabość jako polityka. Dodał, że nie potrafił on stanąć w obronie osoby, która przejęła na siebie większość jego obowiązków w stolicy, kwitując to słowami o opatrzności czuwającej nad Polską w kontekście ewentualnych wyborów prezydenckich w 2025 roku.
Ta wypowiedź wywołała stanowczą reakcję Tomasza Grodzkiego. Były marszałek Senatu postanowił publicznie przypomnieć Abramczykowi rzekome przysługi z przeszłości dotyczące jego córki.
- Przykro czytać to, co pan wypisuje na temat KO i jej członków. Zapomniał pan, jak u bardzo ważnego polityka KO zabiegał pan o staż w Senacie dla córki. Staż się odbył i obie strony były bardzo zadowolone, dlatego obecne pańskie ataki są po prostu niesmaczne
Internauta prostuje słowa Grodzkiego
Zarzuty Grodzkiego, które mogły sugerować załatwianie przysług przez polityków KO, szybko spotkały się z merytoryczną odpowiedzią. Adam Abramczyk zdementował informacje o rzekomym stażu na portalu X. Wyjaśnił, że jego 16-letnia wówczas córka spędziła w Senacie zaledwie dwa dni w ramach przygotowywania pracy na aplikację studencką, a nie podczas długoterminowego stażu.
Na potwierdzenie swoich słów Abramczyk opublikował skan oficjalnego zaświadczenia z Kancelarii Senatu. Dokument potwierdzał, że w dniach 26-27 października 2022 roku jego córka odbyła bezpłatne praktyki, podczas których zapoznawała się z funkcjonowaniem i organizacją prac wyższej izby parlamentu oraz wykonywała drobne obowiązki w Gabinecie Marszałka Senatu.
Kiedy sprawą zainteresował się dziennikarz Wirtualnej Polski, Szymon Jadczak, zwracając uwagę na rosnące zasięgi niefortunnego wpisu, Tomasz Grodzki postanowił naprawić swój błąd. Zwracając się do dziennikarza, przyznał, że jego wcześniejszy wpis był nieprecyzyjny. Przeprosił i zaznaczył, że w czasie jego urzędowania jako marszałka nikomu nie odmawiano możliwości odbycia stażu, a żadna protekcja nie była do tego wymagana. Dodał, że stażyści mieli zapewnioną opiekę i musieli jedynie przestrzegać regulaminu oraz odpowiednio się zachowywać.