Spis treści
Szlagier Portugalia – Hiszpania w 1/8 finału
Reprezentacja Hiszpanii podczas tegorocznego turnieju w Ameryce Północnej prezentuje znakomitą formę w defensywie. Bramkarz Unai Simon nie stracił ani jednego gola w spotkaniach z Republiką Zielonego Przylądka, Arabią Saudyjską, Urugwajem i Austrią. Drużyna pod wodzą Luisa de La Fuente tylko raz zremisowała na otwarcie zmagań, a w kolejnych meczach odniósła pewne i przekonujące zwycięstwa. Portugalska droga do fazy pucharowej była nieco trudniejsza, ponieważ w grupie K piłkarze zanotowali remisy z Demokratyczną Republiką Konga i Kolumbią, a wygrali z Uzbekistanem po dublecie Cristiano Ronaldo. W 1/16 finału piłkarze Roberto Martineza pokonali Chorwację 2:1 po bramkach Ronaldo i decydującym trafieniu Goncalo Ramosa w samej końcówce.
Dla Cristiano Ronaldo będzie to już jedenasty występ przeciwko reprezentacji Hiszpanii w ciągu ostatnich dwudziestu dwóch lat reprezentacyjnej kariery. Zespół rywala nie jest obcy byłej gwieździe Realu Madryt, a w dziesięciu dotychczasowych potyczkach trafiał on do siatki czterokrotnie. Dodatkowym smaczkiem poniedziałkowej rywalizacji będzie pojedynek utytułowanego gracza z zaledwie dziewiętnastoletnim hiszpańskim talentem Lamine Yamalem z Barcelony. Mecz budzi ogromne emocje także dlatego, że selekcjoner Portugalczyków jest Hiszpanem. Ewentualna przegrana będzie oznaczała dla Ronaldo ostateczne pożegnanie z marzeniami o zdobyciu upragnionego tytułu na mistrzostwach świata.
- Nie jestem już takim zawodnikiem jak kiedyś, ale nie jestem taki zły. Strzeliłem trzy gole w tych mistrzostwach świata. Przez całą karierę nieustannie dostosowywałem się do zmieniających się czasów – zauważył pochodzący z Madery 41-letni piłkarz.
- Mówię nawet „dziękuję” za ataki, które odczuwałem po ukończeniu 40. roku życia. Krytyka to coś, co najbardziej rozwija, więc dziękuję wam, dziennikarzom, bo sprawiliście, że rozwinąłem się jeszcze bardziej. Próbujecie mnie „zabić” przez ostatnie 23 lata, ale musieliście zdać sobie sprawę, że nie warto, że to strata czasu. Mimo to próbujecie wciąż i wciąż – nie krył rozgoryczenia portugalski gwiazdor.
Jakie będą konsekwencje afery Folarina Baloguna?
Reprezentacja Stanów Zjednoczonych od września 2024 roku prowadzona jest przez argentyńskiego szkoleniowca Mauricio Pochettino, który zamierza powtórzyć sukces z 2002 roku. Amerykanie zajęli pierwsze miejsce w grupie D, w której zdołali pokonać Paragwaj oraz Australię, notując jedynie porażkę z Turcją. Gospodarze turnieju w 1/8 finału wyeliminowali Bośnię i Hercegowinę wynikiem 2:0, jednak znaczną część spotkania musieli grać w osłabieniu. Bezpośrednią czerwoną kartkę obejrzał Folarin Balogun za nadepnięcie obrońcy Tarika Muharemovicia. Zgodnie z zasadami gracz miał pauzować w kolejnym meczu, ale FIFA zawiesiła karę na rok ze względu na artykuł 27 kodeksu dyscyplinarnego.
W mediach w Belgii taka decyzja wywołała ogromne oburzenie, a dziennikarze szeroko piszą o zagrywkach faworyzujących gospodarzy imprezy. Przeciwnikami drużyny USA w meczu zaplanowanym w Seattle będzie właśnie zespół Belgii, który aktualnie trenuje Rudi Garcia. Belgowie w poprzedniej rundzie zanotowali niesamowity powrót i ostatecznie pokonali zespół z Senegalu po wyczerpującej dogrywce. W fazie grupowej zanotowali natomiast remisy z Iranem i Egiptem oraz pokonali reprezentację Nowej Zelandii 5:1. Wynik nadchodzącej rywalizacji całkowicie zdecyduje o tym, kto ostatecznie awansuje do ćwierćfinału.
- Nie wiedziałem, że 5 lipca to prima aprilis. To dla mnie nowość. Nasze stanowisko i opinie są zawarte w oświadczeniu – bronimy piłki nożnej. To pierwszy raz w historii mistrzostw świata, gdy podjęto taką decyzję. Skupiam się na swojej pracy jako trener, niezależnie od tego, w jakim składzie zagra USA - powiedział francuski selekcjoner reprezentacji Belgii Rudi Garcia.